Moja ciocia wywodzi się z tatarskiej rodziny Buczackich, a jej przodek Jan Murza Tarak Buczacki dokonał pierwszego tłumaczenia koranu na język polski. Moja kochana ciocia z pewnością nie czuje się zagrożona publikacjami Zdorta, bo ma głęboko w dupie tego matołka i jego wywody. Ale ja czuję się zagrożony, bo fakt poddawania dziś pod dyskusję krwawych rozwiązań stosowanych przez Stalina i Hitlera budzi moje przerażenie.
Nie chcę argumentować czym konkretnym zasłużyła się dla Polski rodzina mojej cioci Renaty. Wspomnę tylko, że gdyby żył jej ojciec, oficer kawalerii, weteran wojny polsko-bolszewickiej to z pewnością nie odniósłby się do pomysłów Zdorta inaczej, niż każąc stajennym oćwiczyć go batem. I mnie nachodzą takie grzeszne pomysły, ale cóż, „każda epoka ma swój porządek i ład” , jak śpiewał Okudżawa - w dobie demokracji muszę reagować polemiką, choć ręka świerzbi...
Reaguję emocjonalnie na haniebne brednie Zdorta nie ze względu na fakt, że dotykają one moją osobistą ciocię, jej tatarską rodzinę, czy Tatarów w ogólności. Bo tu nie chodzi o Tatarów, ale o nas, Polaków! To my byliśmy jak chyba żaden inny naród doświadczeni oboma zbrodniczymi reżimami: hitlerowskim i stalinowskim. Oba, choć jeden tego otwarcie nie deklarował, realizowały czystki etniczne na skalę wcześniej w Europie nie znaną. I dzisiaj w Polsce, w XXI wieku w ogólnopolskiej gazecie publicysta rozważa za i przeciw stosowaniu czystki etnicznej? Dostrzega trudności, ale argumentuje, jakie przemawiają za tym argumenty? Jezusie Nazareński, królu żydowski, czy to się dzieje naprawdę?
Absolutnie nie należy wchodzić w jakąkolwiek dyskusję na temat zasług Tatarów dla Rzeczypospolitej, ich wkładu kulturowego, gospodarczego, itp. Nie w sytuacji, w której nasze argumenty miałyby chronić przed postulatami czystki etnicznej. Sankcjonujemy tym samym samą dyskusję o stosowaniu takich praktyk, a tego robić nie wolno. Wszystko jedno, czy rozmowa dotyczyłaby Tatarów, Romów, Żydów, Ormian czy Nigeryjczyków. Należy kategorycznie wyrzucić poza nawias dopuszczalnej dyskusji rozważanie stosowania praktyk skompromitowanych – dostatecznie przez Hitlera i Stalina.
Powołałem się na szlacheckie pochodzenie Buczackich nie tylko po to by się egzaltować błękitną krwią. Chciałbym przypomnieć instytucję wykształconą przez kulturę rycerską, pielęgnowaną szczególnie przez polską szlachtę, a zrozumiałą i drogą nam wszystkim - to jest instytucję Honoru. Otóż kodeks honorowy wiele uwagi poświęcał zagadnieniu kwalifikowania osoby jako „honorowej” czyli zdolnej do czynności honorowych, lub nie. Człowiek popełniając czyn haniebny piętnowany były wyrzuceniem poza grono osób honorowych, czyli takich z którymi utrzymuje się kontakty, z którymi w ogóle się dyskutuje.
Jestem głęboko przekonany, że Dominik Zdort nie popełnił swą publikacją rzeczy wyłącznie głupiej, złej, czy szkodliwej. On popełnił rzecz haniebną, a sankcją za to powinno być wykluczenie poza nawias publicznej debaty. Można, choć nie zawsze trzeba dyskutować z głupotą. Nie można jednak zwykłej głupoty mylić z podłością - a na podłość reagować trzeba kategorycznie. Z pewnością przygarną Zdorta wraz z jego publicystyką panowie sprzedający ze składanych stoliczków „Protokoły Mędrców Syjonu”, czy neonaziści publikujący na swych stronach internetowych. I niech to środowisko będzie absolutnie jednym, w którym rozważa się zasadność stosowania czystek etnicznych, niech będzie jedynym, które czytuje Zdorta.
