Ksiądz Wojciech G. , oskarżany o molestowanie nieletnich na Dominikanie i w Polsce, mimo wcześniejszych zapewnień o niewinności, przyznał się do winy. Balon pękł.

REKLAMA

To, że Kościół nie radzi sobie z problemem pedofilii we własnych szeregach widać gołym okiem. Niemal każdy ujawniony przypadek w tej instytucji spotyka się z atakiem, pogardą i braku szacunku przede wszystkim dla ofiar, czyli tych o których w całej tej sytuacji mówi się najmniej.

Historia z księdzem Wojciechem od początku budziła wielkie emocje. Wiadomo, każdy przypadek pedofilii jest potwornym przykładem okrucieństwa wobec dzieci. A przypadki księży pedofilów, mimo usilnych, wieloletnich prób zakonserwowania problemu, wychodzą na światło dzienne w ilościach przekraczających wyobraźnię. „Media już mnie skazały. Jestem człowiekiem skreślonym w społeczeństwie, nie tylko na Dominikanie, ale także w Polsce, gdzie przyjdzie mi żyć. Jestem człowiekiem zniszczonym przez ludzie, którzy nie mają żadnych dowodów w ręce, a to wszystko jest podawane, jako fakt stwierdzony”- bronił się w wywiadzie dla TVP Info.

Co gorsza, Dominikańscy dziennikarze dotarli do materiału dowodowego zgromadzonego przez tamtejszą prokuraturę. Jak informuje TVN24, na dysku twardym komputera księdza Gila znajdowały się drastyczne materiały pornograficzne z udziałem dzieci.

Na filmach, które zostały częściowo ujawnione w dominikańskiej telewizji, widać dzieci oprawiające seks oralny z mężczyznami, całujące się między sobą oraz odbywających stosunki seksualne z dorosłymi. Na materiałach które opisano jako "budzące wstręt" widać dzieci, które mogą być pod wpływem narkotyków. Śledczy w domu księdza znaleźli między innymi spodnie z lycry, ochraniacze na genitalia, stringi w małych rozmiarach oraz 91 tysięcy zdjęć porno z udziałem dzieci oraz 400 filmów pornograficznych z udziałem nieletnich! Żyjemy jednak w kraju, gdzie pedofilów w sutannach należy szanować. Tak uważa chociażby ks. Biskup Tadeusz Pieronek, który stwierdził swego czasu- „Również arcybiskup pedofil powinien być szanowany”. Niestety, nie wyjaśni on w jaki sposób. Choć należy uspokoić księdza biskupa, że księża pedofile, nawet w randze arcybiskupa, są szanowani. I byli przez całe wieki. Jedyną karą- jeśli w ogóle to można nazwać karą, co z pewnością dla ofiar brzmi niczym groteska- było przeniesienie ów księdza pedofila do innej parafii, w nadziei, że problem zniknie. To tak, jakby przenieść alfonsa z jednego burdelu do drugiego. Inaczej tego opisać się nie da”.

Nie przyłączę się do apelu polskiego hierarchy. Nie będę szanował żadnego pedofila, choć oczywiście należy mu się również pomoc. W pierwszym rzędzie jednak rewerencją i wsparciem darzyć będę ofiary, które niejednokrotnie jeszcze spotykać się będą z ostracyzmem tych, którzy „Krzyż mają na piersi, a brauning w kieszeni”.