
Wczoraj uczestniczyłam w rozmowie, jak się to teraz nazywa – debacie, na temat finansowania teatrów publicznych. Publicznych , nie państwowych. Mówiło się głównie o obowiązkach państwa. Zaproszono mnie także dlatego , że uznano że nasze teatry fundacyjne też są finansowane przez państwo, mimo że są finansowane w minimalnym procencie. Wracając, oprócz wielu słów, które nie mają żadnego znaczenia, a moje wypowiedzi szczególnie, bo mam z państwowymi teatrami i ich zmartwieniami od dziesięciu lat, najmniej wspólnego, tak więc , oprócz wielu słów, padło niespodziewane pytanie – po co ludziom teatr?
Nasza fundacja od wczoraj zastała uznana instytucją pożytku publicznego. 1% z podatków od tych którym potrzebne są nasze teatry, odpowie na wiele pytań ( pewnie dopiero za kilka lat). Sięgnęliśmy po tę możliwość dofinansowania dlatego, że pomoc państwa nie jest wystarczająca, żeby zmniejszyć ograniczenia ( artystyczne) i ryzyko.
