Andrzej Duda przedstawia się jako kandydat nowocześniejszy od staroświeckiego wujka Komorowskiego.

REKLAMA

Jak się ta nowoczesność objawia?

Andrzej Duda klęczy przed jakąś zadziwiającą panią, przedstawiającą się jako mistyczka, a ta - wyciągając z foliowego zawiniątka mazidło, które sama uznaje za święte - smaruje mu nim czoło. Najwyraźniej kandydat na urząd Prezydenta RP również uznaje je za święte, bo nie tylko nie protestuje, ale przed tą panią z zadowoleniem klęczy.

Klęczeć przez paniami nie grzech, ale istnieje obawa, że jeśli Andrzej Duda zostanie prezydentem, każe klęczeć i mnie. A ja na to ochoty nie mam.

Andrzej Duda przyjechał do Zembrzyc, by syryjska mistyczka Myrna Nazzour pobłogosławiła go przed wyborami do parlamentu europejskiego.

- To było dla mnie wielkie przeżycie jako człowieka wierzącego - mówił wówczas człowiek, który za kilka dni może stać się głową państwa. - Myrna Nazzour jest obdarzona wielkim darem od Boga. To zaszczyt, że mogłem się z nią spotkać.

No to tyle w temacie nowoczesnej Polski, którą Duda chce nam zbudować. Nie wiem, jak wy, ale ja w takim razie chcę jeszcze pożyć w tej staroświeckiej - bez mistyczek i świętości wyciąganych z folii.