Dno morskie Arktyki skrywa co najmniej 90 mld baryłek ropy i ok. 1,67 biliona metrów sześciennych gazu ziemnego.
Dno morskie Arktyki skrywa co najmniej 90 mld baryłek ropy i ok. 1,67 biliona metrów sześciennych gazu ziemnego. Fot. Shutterstock

Skuta lodem północna część globu, gdzie najniższe temperatury dochodzą do ok. -68oC. Surowy klimat polarny, który nie sprzyja osadnictwu na tego rodzaju obszarach. Mimo tego Arktyka staje się areną rywalizacji wielu światowych mocarstw. Jednak to nie lodowa kraina wzbudza takie emocje, lecz jej lokalizacja oraz to, co znajduje się pod nią.

REKLAMA

Czarne złoto

Terytorium Arktyki obejmuje część Rosji, Kanady, Norwegii, Szwecji, Finlandii, USA (Alaska), Danii (Grenlandia) oraz Islandii. Ścierają się więc tu interesy wielu państw oraz tyle samo poglądów na to, kto tu de facto rządzi.

Agencja naukowo-badawcza United States Geological Survey szacuje, że dno morskie Arktyki kryje co najmniej 90 mld baryłek ropy naftowej i ok. 1,67 biliona metrów sześciennych gazu ziemnego. Takie liczby działają na wyobraźnię, szczególnie z punktu widzenia geopolitycznego. Bogactwo zasobów Arktyki kusi światowe mocarstwa roszczące sobie wyłączne prawo do ich wydobycia.

Wyścig o Arktykę rozpoczęty

Cytując Gazetę Wyborczą – Musimy zrobić, co w naszej mocy, by podbijać Arktykę. Jednym może się to podobać, innym nie, ale to ich problem. Najważniejsze, że nam się podoba i że jest to korzystne dla naszego państwa – powiedział wicepremier Dmitrij Rogozin, podczas „otwarcia stacji” na Arktyce. Interpretując te, bądź co bądź, znamienne słowa można z całą pewnością stwierdzić, że międzynarodowe zasady prawne i legislacyjne obejmują wszystkie państwa cywilizowanego świata, oprócz Rosji.

Czyżby plan zagarnięcia strategicznych dla Rosji terenów powstał dużo wcześniej? Wygląda na to, że tak. Już w 2006 r. ówczesny prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew podpisał dokument dotyczący rosyjskiej strategii względem Arktyki. Mowa w nim m.in. o tym, że do 2020 r. Arktyka stanie się dla Moskwy kluczowym obszarem wydobycia złóż mineralnych. Jak zaplanowali, tak zrobili. Jeszcze w 2007 r. rosyjski okręt podwodny pozostawił rosyjską flagę na obszarze Grzbietu Łomonosowa Arktyki (obszar, o który spierają się Dania i Rosja). Tak zwane „zielone ludziki” przedzierzgnęły się w białe barwy i wbijając swój sztandar w zamarznięte połacie bieguna północnego, dały jasny sygnał – będziemy chronić bogactwa naturalne w imię prezydenta Putina i ojczyzny Rosji.

Demonstracja siły

Zgodnie z „Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza” z 1982 roku, teren Arktyki nie jest objęty jurysdykcją żadnego z zaangażowanych państw, a wszelkie spory dotyczące tego zakątka świata mają być załatwiane drogą pokojową. Jednak istnieje możliwość zwiększenia strefy ekonomicznych wpływów w tym regionie, jeśli udowodnione zostanie, że dany obszar jest przedłużeniem szelfu kontynentalnego wnioskującego o to kraju. Pod koniec 2013 r. taki wniosek w ONZ złożyła Kanada, ubiegając się w ten sposób o ponad 1,7 mln km kwadratowych w Arktyce.

W 2014 roku Władimir Putin zlecił znaczącą intensyfikację obecności rosyjskich wojsk w rejonie Arktyki. W tym samym roku aż o 50 proc. zwiększyła się rosyjska aktywność w przestrzeni powietrznej m.in. Unii Europejskiej. Samoloty NATO przechwyciły wówczas około 400 rosyjskich maszyn wojskowych. Według kanadyjskiego wywiadu, Rosja może również używać na północy bezzałogowych maszyn (dronów) do celów szpiegowskich.

Stacjonujące na powierzchni Arktyki rosyjskie wojsko dysponuje zaawansowanym sprzętem militarnym oraz licznym zaopatrzeniem. Ponownie otwierane są opuszczone jakiś czas temu rosyjskie bazy wojskowe. Jedna z nich znajduje się w odległości zaledwie 30 mil od granicy z Finlandią.

W sierpniu 2010 r. rząd w Kanadzie zatwierdził i przedstawił międzynarodowej opinii publicznej zasady swojej polityki względem Arktyki, a także zaprezentował etapy wzmacniania swojej obecności politycznej, wojskowej i gospodarczej na tym obszarze.

Jak to się robi po rosyjsku

Działania Kremla na biegunie północnym w oczach wielu państw są pogwałceniem wszelkich dyplomatycznych i prawnych reguł gry. Wicepremier Rogozin, mimo nałożenia na niego unijnych sankcji wizowych, odwiedził rosyjską osadę na Spitsbergenie w archipelagu Svalbard. Tereny te, na mocy międzynarodowych porozumień, podlegają pod zarząd administracyjny państwa norweskiego. Rząd w Oslo uznał to za złamanie międzynarodowego prawa i wezwał Rosję do złożenia w tej sprawie wyjaśnień. Postawa Rosji jest jasna –chcemy wyłącznej kontroli nad złożami oraz powierzchnią Arktyki.

Svalbard, norweska prowincja w Arktyce, obejmująca swym zasięgiem archipelag Svalbard wraz z kilkoma wyspami nie wchodzącymi w skład archipelagu.
Svalbard, norweska prowincja w Arktyce, obejmująca swym zasięgiem archipelag Svalbard wraz z kilkoma wyspami nie wchodzącymi w skład archipelagu. Fot. Shutterstock

- Norweska obrona wojskowa jest nakierowana na Arktykę. Jeśli dojdzie do konfrontacji pomiędzy Rosją i Norwegią zostanie zastosowany art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego – stwierdził Christopher A. Hartwell, szef Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE).

Wielu ekspertów spodziewa się w najbliższej przyszłości agresywnych posunięć Rosji w rejonie Arktyki podobnych do tych, które mają obecnie miejsce w Europie Wschodniej. Po Krymie i wschodniej części Ukrainy, czas na strategiczny pod względem geopolitycznym obszar północnego globu.

Źródło: