Mija już pół roku odkąd zaczęłam swój staż parlamentarny i z każdym miesiącem czuję dyskomfort oraz niesmak wynikający z moich obserwacji „zachowań nieparlamentarnych” w Sejmie.Demokracja dopuszcza różne formy konfliktów politycznych, dyskusji czy debat. Parlament jest miejscem do ścierania się poglądów politycznych, ale poziom zachowań niektórych polityków nie ma, moim zdaniem nic wspólnego z debatą merytoryczną, czy też ustalaniem dobrych rozwiązań dla społeczeństwa. A to powinno być priorytetem prac parlamentarzystów, niezależnie od poglądów politycznych, jakie popierają.
Przywykłam już do tego, że wszystkie posiedzenia Sejmu rozpoczynają się od prośby o przerwę i o zwołanie Konwentu Seniorów, chociaż ten przed chwilą się skończył. Przy każdym trzecim czytaniu i głosowaniu ustaw ( zazwyczaj w piątki), gdzie nie ma już debaty a jest zadawanie pytań, są manifesty polityczne, które nie mają związku z formą pytającą. To przeszkadza, ale można to uznać za koloryt polityczny. Jednak, to co zdarzyło się w piątek można nazwać „brudem politycznym”, który rozlał się nie tylko na Posłów, ale także na ulicę. Nie akceptuję takich zachowań, które zaprezentował Pan Poseł Jarosław Kaczyński czy Pan Poseł Janusz Palikot. Nie akceptuję również zachowania Pana Poseła Stefana Niesiolowskiego, ale też nie akceptuję zachowania dziennikarza, który w celowy i prowokacyjny sposób nęka Posła, aby ten zechciał się wypowiedzieć. Poseł ma prawo do odmówienia komentarza, jak każdy polityk. I w moim przekonaniu dziennikarz powinien to uszanować, może skrytykować brak udzielenia wypowiedzi, bo wtedy jest to uczciwe, i po prostu pokazuje polityka, który nie chce udzielić komentarza. Natomiast zachowanie Pani Ewy Stankiewicz, krążącej niczym „sęp” wokół „ofiary”, jaką był Pan Poseł Niesiołowski doprowadziło do osiągnięcia przez Panią Stankiewicz zamierzonego celu i niestety sprowokowany Pan Poseł zachował się tak, jak nie powinien się nikt zachowywać. Karygodna jest również wypowiedź Pani Ewy Stankiewicz udzielona do „Super Expressu”, o tym że Pan Poseł wyglądał jak „kryminalista lub osoba chora psychicznie”. To narusza dobra Pana Posła! Myślę, że Pani Stankiewicz powinna być wdzięczna takim osobom jak Stefan Niesiołowski, ponieważ między innymi to On siedząc w peerelowskim więzieniu, pozwala dzisiaj Pani Stankiewicz bez konsekwencji zachowywać się tak, jak w miniony piątek. Myślałam, że Poseł to brzmi dumnie. Ubolewam nad tym, że takie zachowania jak miniony piątek w Sejmie miały miejsce. Moje doświadczenia samorządowe są zdecydowanie lepsze od tych parlamentarnych, chociaż również samorządy stają się coraz częściej areną politycznej „pyskówki”. Mając przed sobą jeszcze 3,5 roku kadencji Sejmu mam nadzieję, że incydent piątkowy zakończy taki sposób debaty publicznej i znaczenie wyrażenia „zachowanie parlamentarne” rzeczywiście będzie adekwatnie odzwierciedlało te słowa. Czego sobie i wszystkim innym Posłom życzę.
