
Wielka słabość do świeżego bobu w pełni sezonu okupiona jest zawsze poparzonymi opuszkami palców. Choć znam takich, którzy potrafią młody bób konsumować wraz ze skórkami! Pozostałym nie trzeba tłumaczyć, jak znakomitym ćwiczeniem z cierpliwości jest skubanie właśnie ugotowanego. Ale trud ten zawsze się opłaci!
Uwielbiam bób w każdej postaci: na zimno, na ciepło, solo lub w dużym i bogatym towarzystwie. Jest znakomitym dodatkiem w sałatach, również tych solidniejszych w letnim sezonie z powodzeniem zastępujących dania obiadowe. Dobrze się komponuje z jajem, znakomicie z boczkiem. Wspaniale również udaje się z niego puree, szczególnie ze świeżą miętą.
Tym razem danie będące spełnieniem moich kulinarnych marzeń, czyli wszystkie ukochane składniki na jednej patelni: świeży bób, młody czosnek, pomidory malinowe i liście kolendry plus do kwadransa na przygotowanie. Uwielbiam!
Dla dwojga bardzo głodnych wielbicieli bobu: - 1 kg bobu - 3 duże pomidory malinowe - 3 ząbki czosnku - duży pęczek naci kolendry - sól, tłuczony pieprz kolendrowy.
Bób gotujemy w niewielkiej ilości osolonego wrzątku do dziesięciu minut. Wyskubujemy. Na patelni rozgrzewamy oliwę i bardzo delikatnie przyrumieniamy posiekany czosnek. Dodajemy bób, mieszamy. Dokładamy obrane i grubo pokrojone pomidory malinowe, solimy, pieprzymy, mieszamy i dorzucamy pobieżnie pokrojoną nać kolendry.
SMACZNEGO!
