Tytułowe pytanie jest retoryczne, ponieważ każdy średnio zorientowany obserwator życia publicznego doskonale wie, że powinny być, ale u nas niestety te granice zostały już dawno przekroczone. Największa partia opozycyjna PiS, stosuje zasadę, „cel uświęca środki” i nie cofa się od kilku lat nawet nad wykorzystaniem do walki politycznej największej tragedii, jaka nas doświadczyła po II wojnie światowej, katastrofy smoleńskiej. PiS nie ma żadnych zahamowań, aby na ołtarzu walki politycznej złożyć rację stanu, prestiż i reputację państwa polskiego, podejmując próby podważania autorytetu państwa na arenie międzynarodowej. Powtarzane są przez liderów PiS najbardziej ohydne kłamstwa i zarzuty pod adresem konstytucyjnych organów państwa polskiego, oskarżając o zbrodnie i zdradę, prezydenta, premiera i ministrów konstytucyjnych.

REKLAMA

PiS skutecznie potrafił, nie tylko podzielić społeczeństwo, ale obrzydzić znacznej części, wielki wysiłek wszystkich Polaków w ostatnim ćwierćwieczu, nazywając ten sukces „Polską w ruinie, którą należy odbudować”. Każde kolejne przegrane wybory potęgowały frustrację i agresję PiS. Natomiast ostatnie wygrane wybory prezydenckie wywołały falę tryumfalizmu.

Obiektywnym uznaniem polskiego sukcesu był wybór Donalda Tuska na Prezydenta UE. Ale PiS w swojej destrukcji i zaprzaństwie, jako jedyny w Europie krytykuje sukces Donalda Tuska w negocjacjach z Grecją, czyli de facto powstrzymanie erozji UE.

Do chóru tych demagogów dołącza również, lider Nowoczesnej PL, Ryszard Petru. Po kim jak po kim, ale po wychowanku tak merytorycznego polskiego polityka, jakim jest Leszek Balcerowicz, oczekiwałbym jednak uczciwości w debacie publicznej.

Tymczasem na Antypodach, w ogólno australijskim dzienniku „The Australian”, w artykule z dnia 14 lipca br. autorstwa jednego z najwybitniejszych australijskich dziennikarzy Greg’a Sheridan’a możemy m. in. przeczytać: „Modern Poland is a 24-carat democracy, a very good friend to Australia, a beacon of strategic sense and decency in Central Europe. It is perhaps the most successful ex-communist country in Europe.”

Dedykuję ten cytat z dalekiej Australii, wszystkim zawodowym rodzimym malkontentom, którzy widzą wszędzie tylko dramat i za nic nie chcą dostrzec własnych osiągnięć.