Pisując na tym blogu o nauce i technice staram się przedstawiać także ludzi (zwłaszcza Polaków!), którzy tę naukę i technikę skutecznie rozwijali. Ludzie ci są zwykle nieznani, bo twórcy techniki rzadko doczekują się pomników czy własnych ulic... Ale czasem tak się składa, że wybitny inżynier jest znany z innego powodu - i wystarczy tylko przypomnieć, że był on właśnie inżynierem. Właśnie o tym chcę dzisiaj napisać.

REKLAMA

Jakiś czas temu zamieściłem wpis, który przypominał, że inżynierem był pierwszy prezydent II Rzeczpospolitej. Dziś chcę się z Państwem skupić na informacji, że inżynierem był także ostatni prezydent II Rzeczpospolitej.

logo

Ignacy Mościcki znany jest głównie z tego, że był zagorzałym zwolennikiem Piłsudskiego i że pełnił funkcję prezydenta II RP bardzo długo, bo przez 13 lat. Jego pech polegał na tym, że były to ostatnie lata istnienia przedwojennej wolnej Polski.

O działalności politycznej Mościckiego napisano całe tomy, więc do tej sprawy nie będę tu wracał, zwłaszcza, że istnieją tu liczne kontrowersje. Natomiast ja chcę przedstawić Mościckiego jako wybitnego inżyniera, wynalazcę, twórcę nowych technologii i nowych (polskich!) zakładów przemysłowych. Jako człowieka w tym obszarze działania bezspornie zasługującego na uznanie i szacunek.

Kilka słów o jego drodze życiowej. Studiował na Politechnice w Rydze, którą ukończył w 1891 roku, a potem (znajdując się na emigracji z powodów politycznych, bo był zaangażowany w próbę zamachu na rosyjskiego gubernatora w Warszawie) uzupełniał wykształcenie w Londynie w Technical College oraz na Uniwersytecie we Fryburgu, gdzie następnie przez kilka lat był asystentem prof. Józefa Wierusz-Kowalskiego. Jednak w 1901 roku zrezygnował z kariery naukowej i zajął się pracą stricte inżynierską, mianowicie wytwarzaniem kwasu azotowego według swojej oryginalnej technologii.

logo

Wynalezienie tej technologii właśnie na początku XX wieku było bardzo ważne, ponieważ kwas azotowy był kluczowym produktem koniecznym do wytwarzania nawozów azotowych, niezbędnych dla rolnictwa. Przez wiele lat źródłem tego nawozu były zasoby saletry chilijskiej, występującej głównie jako tak zwane guano – odchody ptaków morskich (najczęściej kormoranów, pelikanów i głuptaków), gromadzące się przez wieki na powierzchni wysp wzdłuż zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej (głównie w Chile i w Peru). Wyspy te były pokryte wielometrowymi "czapami" guano, którego pozyskiwanie było łatwe i tanie.

logo

Uprawy rolne zasilane tym naturalnym nawozem dawały o wiele większe plony, co było jednym z ważnych czynników umożliwiających odsunięcie klęsk głodowych od narodów Europy.

Niestety, na przełomie XIX i XX wieku zasoby tego naturalnego nawozu zaczęły się wyczerpywać, co groziło regresem w rolnictwie i kryzysem żywnościowym. I w tym momencie pojawił się wynalazek, pozwalający produkować potrzebny nawóz ... z powietrza. Dosłownie! Powietrze to mieszanina azotu i tlenu, a podstawowym surowcem do wytwarzania nawozów azotowych jest tlenek azotu. Trzeba więc "spalić" azot w tlenie, by uzyskać tlenek, który po dalszym spontanicznym utlenieniu daje dwutlenek azotu, a po połączeniu z wodą - kwas azotowy. Metodę spalania azotu w łuku elektrycznym (wyładowaniu powstającym przy bardzo wysokich napięciach) odkrył wprawdzie jeszcze w XVIII wieku Cavendish, ale była ona wyłącznie ciekawostką chemiczną. Dopiero Mościcki opracował technologię produkcji tą metodą opłacalnych ekonomicznie ilości tlenku azotu i w efekcie kwasu azotowego.

logo

Obok potrzeb rolnictwa kwas azotowy był także wykorzystywany do produkcji materiałów wybuchowych (nitrogliceryna, dynamit) i bezdymnego prochu. Można więc powiedzieć, że Mościcki ze swoim wynalazkiem metody wytwarzania tego kwasu idealnie wpasował się w okres największego zapotrzebowania na ten produkt, co przyniosło początkowo wielkie korzyści firmie Société de l’Acide Nitrique, w której pracował jako kierownik techniczny. Warto dodać, że przedsiębiorstwo to zostało założone przez prof. Kowalskiego z kapitałem w większości polskim. Mościcki był mózgiem tej fabryki.

O szerokości spojrzenia Mościckiego świadczy fakt, że potrzebując do swojego wynalazku bardzo wysokich napięć (kwas azotowy produkowano spalając azot z powietrza w łuku elektrycznym wymagającym napięcia 50.000 V), zajął się budową potrzebnych do tego celu kondensatorów wysokonapięciowych, których nikt wtedy produkować nie potrafił. Wynaleziony przez siebie szklany kondensator wysokonapięciowy Mościcki opatentował, a wartość tego wynalazku oceniono na milion franków. Na bazie tego wynalazku produkowano (w innej spółce Société Générale des Condensateurs Electriques) kondensatory wysokonapięciowe przez kilkadziesiąt lat - między innymi dla urządzeń nadawczych, zainstalowanych na szczycie wieży Eiffla. A były to w tamtych czasach (1907 rok) największe kondensatory na świecie - 100.000 V!

Tak to dzięki swej pracowitości i pomysłowości Mościcki (chemik!) w krótkim czasie stał się autorytetem w dziedzinie elektryczności. Wynalazł sposób zabezpieczania sieci przewodów elektrycznych przed niszczącym działaniem wyładowań elektrycznych, który natychmiast zastosowano w całej Europie.

logo

Na Kongresie Elektrotechników we Fryburgu zademonstrował eksperyment wywoływania do 100 sztucznych piorunów na sekundę. Opracował konstrukcje bezpieczników elektrycznych, które kupowano w całej Europie. Był gwiazdą. Jego wynalazki oceniał i doceniał sam Albert Einstein, który akurat w tym czasie pracował w Szwajcarii jako ... ekspert urzędu patentowego!

Jednak, jak to zwykle bywa, gdy się zajmujesz jedną sprawą - z konieczności zaniedbujesz inne. Produkcja kwasu azotowego pierwotną metodą Mościckiego musiała ustąpić innym metodom jego wytwarzania, które zostały w międzyczasie opracowane. Spółka Société de l’Acide Nitrique znalazła się w kłopotach.

Ale Mościcki się nie poddał i wkrótce opracował rewolucyjną metodę spalania azotu z wykorzystaniem wirującego płomienia w polu magnetycznym. W oparciu o tę metodę zbudował i uruchomił (w 1908 roku) pierwszą nowoczesną fabrykę kwasu azotowego w Chippis (w Szwajcarii), która okazała się technicznym i gospodarczym sukcesem. Jak grzyby po deszczu powstawały fabryki oparte na technologii Mościckiego w całej Europie.

O współpracę z Mościckim zaczęły się ubiegać najlepsze europejskie uniwersytety, ale on przyjął propozycję Politechniki Lwowskiej i w 1912 roku został jej profesorem, dziekanem Wydziału Chemicznego, a potem także rektorem.

logo
Politechnika Lwowska w czasach gdy Ignacy Mościcki był jej profesorem. http://pfeiffer.cba.pl/NASZE.KRESY/politechnika.jpg

W okolicach Lwowa rozwijał się w tym czasie przemysł petrochemiczny, wydobywano ropę i gaz ziemny, więc Mościcki zaczął pracować nad zagadnieniami oddzielania ropy od wody oraz nad destylacją ropy.

Po zakończeniu pierwszej wojny światowej, której skutkiem było powstanie niepodległej Polski, Mościcki poświęcił się całkowicie budowie i rozbudowie polskiego przemysłu chemicznego. Położył w tym zakresie ogromne zasługi. Długo można by wymieniać założone i uruchomione przez niego fabryki i instytuty badawcze, które sprawiły, że zaniedbane przez zaborców polskie ziemie stały się w latach 30. XX wieku obszarem gospodarczo rozwiniętym i uprzemysłowionym. Warto wymienić tylko budowę Państwowych Zakładów Związków Azotowych w Tarnowie - w dzielnicy, która nieprzypadkowo nazwana została Mościce!

Był doktorem honorowym 17 uczelni, członkiem Polskiej Akademii Umiejętności i Towarzystwa Naukowego Warszawskiego.

A potem został Prezydentem Polski.

No a reszta jego życia?

Jak powiedział Szekspir - Reszta jest milczeniem...