Ilustrując analizę takimi zdjęciami PISM przekonuje nas, że nie opiera się na emocjach
Ilustrując analizę takimi zdjęciami PISM przekonuje nas, że nie opiera się na emocjach Reuters

Analitycy Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Patrycja Sasnal i Patryk Kugiel przekonują, że nie ma co się bać relokowanych imigrantów. Domagają się, żeby debata w tej sprawie „opierała się na rzetelnych danych, a nie na stereotypach i lękach”. Szkoda, że sami nie spełniają stawianych przez siebie wymagań.

REKLAMA

Tylko 2000?

Przede wszystkim Kugiel i Sasnal mówią jedynie o dwóch tysiącach imigrantów. To jest półprawda. Tyle deklarujemy przyjąć, ale przecież za tym pójdą prawa o reunifikacji rodzin. Dodatkowo Unia Europejska traktuje obecne działania jak politykę wpychania stopy między drzwi i pod koniec roku planuje rozmowy na temat stałych kwot. A na rozpatrzenie o azyl czeka 1,2 miliona wniosków i będzie ich więcej.

Pomijając argumenty finansowo-gospodarcze, analityczny duet PISM twierdzi, że zagrożenie terrorystyczne z tym związane jest znikome, że nie ma problemu z przemocą oraz że możemy w Polsce zrobić multi-kulti bis.

Zamach? "Polacy nic się nie stanie"

Nie tak dawno Foreign Office (brytyjski odpowiedni MSZ) opublikowało mapę zagrożenia terroryzmem. W całej Europie alarmowały kolory o podwyższonym i potencjalnym ryzyku. W całej? Poza Europą Środkowo-Wschodnią. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że na dzień dzisiejszy istnieje korelacja pomiędzy wielkością wspólnot muzułmańskich a zagrożeniem. Jako obywatel życzyłbym sobie bardziej analitycznego podejścia analityków z PISM utrzymywanego z naszych podatków.

Przyczyny tej sytuacji są dość oczywiste. Służby brytyjskie obawiają się napływających imigrantów. Włoskie mówią, że z każdą łodzią przybywają potencjalni terroryści. Natomiast Polska nie ma powodów do obaw. Potem analitycy wytłumaczą nam, jak po kolejnym nieudanym meczu piłkarskim: „Polacy nic się nie stało…”. A analityk, który jako argument ma rzecz sprowadzania uchodźców podaje to, że oni radykalizują się w obozach dla uchodźców, to już kuriozum, bo przeczy sam sobie.

I pokojowy islam

Sasnal nie pierwszy raz przekonuje nas, że islam w swoich głównych interpretacjach promuje pokojowe współżycie z innowiercami. Przykłady tego współżycia, jej zdaniem, mnożą się po dziś dzień. Przykłady? Takie jak te opisywane w raportach Open Doors, gdzie chrześcijaństwo jest najbardziej prześladowaną religią na świecie i to głównie w krajach muzułmańskich? A jeżeli chodzi o interpretacje co do współżycia z innowiercami i tym razem można by mieć bardziej analityczne podejście. Bo jedne dotyczą sytuacji, kiedy muzułmanie są w mniejszości, a inne gdy funkcjonują w ramach państwa opartego na szariacie - tam współżycie pokojowe możliwe jest tylko w sytuacji podrzędnego statusu innowierców.

Multi-kulti - tak! Wypaczenia - nie!

Popychając nas w stronę skompromitowanego modelu współżycia społecznego, jakim jest mutlikulturalizm, analitycy PISM ani sekundy nie poświęcają na zastanowienie się, jak zrobić to multi kulti bez błędów. Pachnie współczesnym „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. I nie chodzi tu o to, żeby Polska pozostawała krajem homogenicznym, jak zarzucają to krytykom przyjmowania imigrantów. Trzeba jednak postawić na asymilację, a takich propozycji nikt dotąd nie złożył. Rząd też nie przygotował żadnych procedur odsyłania tych, którym azyl nie będzie przysługiwał - a to z reguły około połowy składających wnioski. Brak jest procedur powrotu.

Jedyne, co mają dla nas przedstawiciele rządowego think-tanku, to zdjęcia dzieci i stek półprawd. I dużą dozę bezczelności, żeby oponentom w takiej sytuacji zarzucać dyskusję opartą na emocjach, a nie merytorycznych argumentach.