Mijają dwa tygodnie od pierwszomajowego Kongresu Ruchu Palikota. W Sali Kongresowej zebrało się kilka tysięcy osób, a Janusz Palikot przedstawił kolejne punkty programu poprawy sytuacji ekonomicznej w Polsce. Wszyscy wiemy, że kapitalizm w obecnej postaci nie sprawdza się, a szczególnie w naszym kraju, gdzie ubóstwo i bezrobocie określa się z obojętnością mianem "bolesnych kosztów transformacji ustrojowej".
W czasie kongresu, o przyczynach bezdomności i warunkach życia ludzi biednych, poruszająco opowiadał Piotr Ikonowicz i inni działacze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej.
Cieszy, że kongres Ruchu różnił się tak znacząco od imprez innych partii. Oglądając relacje choćby ze zjazdu SLD, można odnieść wrażenie,że działacze spotykają się, aby publicznie porozmawiać o problemach wewnątrzpartyjnych i relacjach między liderami. Kongres RP był w całości poświęcony sytuacji ekonomicznej polskiego społeczeństwa i prezentacji rozwiązań długofalowych, ale też najpilniejszych zmian w myśleniu o polityce gospodarczej kraju.
Duże zainteresowanie kongresem jest dowodem, że Ruch Palikota to nie epizod w polskiej polityce, jak chcieliby niektórzy. W odróżnieniu od Platformy Obywatelskiej, w Ruchu Palikota nie ma frakcji, których starcie groziłoby partii rozpadem. W odróżnieniu od SLD, Ruch Palikota zyskał w ubiegłych miesiącach 3 kolejne mandaty poselskie, a także w jeden dzień stu nowych działaczy w Krakowie. Kolejni samorządowcy dołączają do nas na Dolnym Śląsku.
Jest coś w Ruchu Palikota, co przyciąga jak magnes.
