Cyfryzacja ZUS, skądinąd mocno kontrowersyjna, pochłonęła już kilka miliardów złotych. Ten wydatek można by było przełknąć, gdyby przełożył się na działalność tej „ulubionej” przez Polaków instytucji. Można by się spodziewać, że dzięki temu ZUS się odbiurokratyzuje, uporządkuje i przyspieszy swoje działanie. Można też było oczekiwać, że dzięki temu koszty funkcjonowania molocha, zatrudniającego ponad 46 tysięcy urzędników, spadną. Ale nie. W ostatnich dniach ZUS ogłosił przetarg na papier do kserowania i drukowania. W ciągu najbliższego 1,5 roku zużyje go 2750 ton. To oznacza dzienne zużycie 1,5 miliona kartek A4.
ZUS, mimo podnoszonego co chwila alarmu pod hasłem „bankructwo”, najwyraźniej ma się nieźle. Bo przecież instytucja, która bankrutuje, nie wypłaca swoim pracownikom ponad 200 milionów złotych premii (tyle wydano w czerwcu tego roku). Nie wysyła też swoich urzędników na wycieczki do Włoch albo na narty, gdzie pojechało 200 (sic!) pracowników oddziału w Wałbrzychu. Instytucja, która finansowo jest „pod kreską”, nie wyrzuca pieniędzy na organizowanie „dni poradnictwa ZUS” w Palermo na Sycylii czy w Rzymie (takowe odbyły się w maju tego roku).
Wygląda więc na to, że ZUS nie ma żadnych problemów. Może poza tym, że wciąż nie ma prezesa. Jedynej sensownej kandydatce na tę funkcję, Katarzynie Kalacie dopiero na egzaminie ustnym udało się (ale ważne, że się udało – to niewątpliwy sukces ZUS) udowodnić rzekomą niekompetencję. Co oczywiście nie miało żadnego związku z faktem, że Pani Kalata w mediach głośno mówiła o „wyciąganiu trupów z szafy” i robieniu porządków, jeśli wygra konkurs na prezesa. Dziś obowiązki szefa ZUS pełni Elżbieta Łopacińska, prawa ręka poprzedniego prezesa. Zasłynęła między innymi tym, że po trzech miesiącach urzędowania przyznano jej nagrodę pieniężną w wysokości 28,5 tys. zł (a zarabia 20 tys. miesięcznie). ZUS musi więc mieć się dobrze.
Co na to Premier Kopacz? Nic. Cisza. Pani Premier wespół z rządem nie tylko nie reaguje na marnowanie przez ZUS publicznych pieniędzy, ale też uparcie nie chce pokazać rządowego raportu z kontroli w tej instytucji, przeprowadzonej po miażdżącym dla ZUS raporcie NIK-u. Przyczyna? Podobno mogłoby to zagrażać „interesom ekonomicznym Polski”. W jaki sposób? Jedyne, co przychodzi do głowy, to obywatelskie nieposłuszeństwo – powszechny bojkot ZUS-u i spadek wpływów ze składek. Dlatego dzisiaj, jako szef stowarzyszenia Kierunek Zmiana, w Kancelarii Ewy Kopacz złożyłem pismo, w którym domagamy się od Pani Premier działania: wyjaśnień, ujawnienia rządowego raportu i reakcji na to, co dzieje się w ZUS.
Zbigniew Derdziuk, prezes ZUS, który podał się do dymisji po publikacji raportu NIK, zatrzymaniu przez CBA 14 osób w zawiązku z nieprawidłowościami przy przetargach i utajnieniu raportu rządowego, odchodząc powiedział: „ZUS to emanacja naszego państwa”. Pozostawiam to bez komentarza.
