
Muszę wrócić do tego tematu. Ponad 25 lat od momentu, kiedy Polska stała się wolnym krajem, wolność nie jest wcale istotna dla wielu naszych Rodaków.
Obecnie mamy okazję obserwować starcie (neo)liberalnego przywiązania do wolności polityków partii rządzącej i autorytarne zapędy partii walczącej o władzę. Podobnie jak w przypadku Komorowskiego, tak i wystąpienia Ewy Kopacz są zakłócane przez akolitów PiS. Możliwe, że nie są to ludzie bezpośrednio nasłani przez tę partię, lecz osoby o mózgach wypranych przez propisowskie media.
Jakkolwiek by nie było, z jednej strony można mówić, przedstawiać, przekonywać. Z drugiej strony można zastraszać, przekrzykiwać, rzucać krzesłami. Ta druga postawa uniemożliwia życie w wolności. Bo nie zawsze krzyczący najgłośniej ma rację. Bo bardziej przejaskrawiona informacja niekoniecznie jest prawdziwsza. Bo media mogą być mniej lub bardziej zależne od gustu swoich założycieli. Można starać się być obiektywnym, a można cały czas zastanawiać się, jak zmanipulować informację, aby odniosła jak najlepiej zamierzony skutek.
Można posługiwać się informowaniem, a można pomawianiem i oczernianiem. Wiadomo przecież, że nawet możliwość sprostowania niewiele daje. Ludzie odbierają przede wszystkim pierwszą informację, sprostowania czyta o wiele mniej odbiorców. Treść sprostowania jest zazwyczaj mniej atrakcyjna dla przeciętnego czytelnika, niż treść fałszywego oskarżenia. Nie jest to tylko wina mediów, ale również nasza – odbiorców. Lubimy się dobrze bawić (oczernianie kogoś jest dla wielu zabawne), niekoniecznie zaś chcemy być poinformowani. I na tym korzystają wspierające populistów nieobiektywne media, wśród których prym wiodą media prawicowe i niektóre skrajnie lewicowe.
Ale to właśnie my, Polacy, powinniśmy być bardzo odporni na propagandę. To w dużej mierze dzięki nam doszło do upadku okupacji sowieckiej w sporej części Europy. To my walczyliśmy z propagandą ZSRR i jej satelitarnych partii lepiej niż Węgrzy, Czesi, czy Słowacy. A jednak dziś jesteśmy bardzo łatwi do nabrania przez prawicową propagandę.
Spójrzmy na Jarosława Kaczyńskiego, który może dorwać się do władzy, którą sprawować będzie zza pleców prezydenta Andrzeja Dudy i Beaty Szydło. Wychwalał on premiera Orbana, chcąc uczynić z Polski drugie Węgry. Zrezygnował, widząc, że Orban smali cholewy do Putina. Gdyby nie Putin (którego potępienie w pełni popieram), Kaczyński nadal wskazywałby nam węgierski kierunek polityki wewnętrznej jako marzenie. A Orban ogranicza wolność i demokrację w swoim kraju. Dlaczego tylu Polaków chce iść tą drogą?
Czyżby mieli rację niektórzy złośliwcy, mówiący, iż główną przyczyną masowości Ruchu Solidarności była podwyżka ceny mięsa, a nie marzenie o wolności? Mam nadzieję, że nie, i że Polacy, którzy chcą zachować wolność przeważą nad tymi, którzy marzą o rządach twardej ręki, którym wolność się przejadła...
Człowiek szanujący wolność powinien czuć obrzydzenie dla hejtu i dla budowania popularności poprzez hejt. Hejt jest po prostu prostym, krótkim pomówieniem. Nie pozostawia możliwości sprostowania bądź weryfikacji. Jest zamachem na wolność odbiorcy, liczeniem na jego bezmyślność, na brak własnej refleksji. Prostota hejtu, jeśli chodzi o kampanie polityczne, to towar dla osób będących swego rodzaju mentalnymi niewolnikami. Taka osoba pójdzie głosować na byle kogo za piwo i kiełbasę, lub kierując się czyjąś złośliwością, plotką, nie wnikając w prawdziwość otrzymanej informacji, lub w to, za co właściwie dostała trzymaną w tłustych łapach pyszną wędlinę...
Człowiek szanujący wolność powinien odróżniać lepsze od gorszego. Jeśli ktoś, jak Komorowski czy Kopacz, mówi, iż jest katolikiem, ale nie chce być władcą ludzkich sumień, to mówi coś innego, niż Duda i Szydło, twierdzący, iż katolicy są lepszymi ludźmi i że rządy będą lepsze za sprawą wiary katolickiej rządzących, hojnie i wszędzie manifestowanej. Podczas koronacji Obrazu Matki Bożej Rychwałdzkiej, 20 lipca, Andrzej Duda stwierdził:
„Tego zawsze potrzeba, jeżeli ktoś chce zrealizować wielkie dzieło (…) naprawy Rzeczypospolitej, które jest przed nami. Wierzę, że jako ludzie wierzący, także dzięki tej modlitwie, zdołamy to zrealizować lepiej, uczciwiej i rzetelniej”
Tymczasem Ewa Kopacz, podobnie jak wcześniej Komorowski, zapewnia nas dzisiaj w Gazecie Wyborczej:
„Nie chcę żyć w republice wyznaniowej. Szanuję Kościół, Episkopat, biskupów, naszą tradycję chrześcijańską. Ale nikt nie nakazuje ludziom, którym sumienie nie pozwala skorzystać z tej metody, by z niej korzystali. Dajmy ludziom wolność wyboru”
Czy widać różnicę w tych dwóch podejściach? Jeśli ktoś rozumie, czym jest wolność, zrozumie tę różnicę od razu. Z jednej strony mamy katolika uważającego, iż za sprawą swojego światopoglądu jest lepszy od innych ludzi, których prawa w sferze publicznej chce ograniczyć, bo wierząc w katolicyzm jest „lepszy, uczciwszy i rzetelniejszy”.
Z drugiej strony mamy też katoliczkę, która jednak uważa, iż wiara jest kwestią sumień a nie polityki i ludzie mający inne przekonania nie tylko nie są gorsi, ale należy walczyć i o ich prawa.
Naprawdę, możemy być dumni ze swojej historii i powinniśmy, zgodnie z naszą wolnościową tradycją odróżniać poglądy, które mogą nas zniewolić, od tych nie godzących w naszą wolność. Będąc wolnościowcami powinniśmy też troszczyć się o wolność innych niż my i tu przerażają mnie niektórzy lewicowcy, którzy wybielają Władymira Putina. „Ukraina nigdy nie istniała”, „Ukraina to rosyjska strefa wpływów”, „Rusofobia jest prawicowa, a my lewicowi” - naprawdę, nie wypada mówić takich rzeczy.
Wolność innych to nie tylko wolność Ukraińców. Nie jestem gejem, a jednak rozumiem ich dążenie do wolności, do równości w świetle prawa. Nie jestem kobietą, ale rozumiem, że kobiety nie są jeszcze traktowane w pełni sprawiedliwie w naszym społeczeństwie. Nie mieszkam w Pakistanie, ale rozumiem, że należy bronić prześladowanych tam mniejszości religijnych i niereligijnych. Tylko człowiek mający mentalność niewolnika i oczekujący takiej mentalności od innych będzie myślał: „Polska tylko dla katolików!”, „Sri Lanka tylko dla buddystów!”, „Mekka tylko dla muzułmanów!”, „Ulice tylko dla heteroseksualistów!”, „Polska tylko dla Polaków!”. Szanujmy wolność, nie dajmy dojść do władzy mentalnym niewolnikom, którzy widzą w nas tylko niewolników...
