Andrzej Urbański, były szef prezydenckiej kancelarii Lecha Kaczyńskiego raczył powiedzieć, że jednym z wyzwań stojących przed prezydentem Dudą będzie - cytuję - "podniesienie Polski z kolan". Pana Urbańskiego pamiętam jako inteligentnego i dowcipnego człowieka, słysząc więc, co wygaduje, nie mogę sobie nie zadać prostego pytania - czy zaczadzenie PiS-em odbiera rozum i przyzwoitość?
Rozumiem, że komuś może się nie podobać prezydent, rząd, premier czy partia rządząca. Mi na przykład nie podobała się prezydentura Lecha Kaczyńskiego, premierostwo Jarosława Kaczyńskiego, nie podobały mi się jego rząd i partia(wiele się nie zmieniło). Ale nie przyszłoby mi wtedy do głowy, by powiedzieć, że Polska była wtedy na kolanach. Polska miała po prostu słabego prezydenta, złego premiera i fatalny rząd. I tyle.
Rozglądam się wokół i pewnie ze względu na słaby wzrok nie widzę ani Polski, ani Polaków na kolanach. Widzę rozwijający się kraj, będący w lepszej sytuacji niż kiedykolwiek w swej historii. Owszem, z rządem popełniającym masę błędów, kraj z masą nierozwiązanych problemów, kraj z niemądrą główną partią opozycyjną, widzę prezydenta elekta, który składał w kampanii wyborczej absurdalne obietnice i kandydatkę na premiera, która te absurdy powtarza. Ale co z tymi kolanami?
Warto, naprawdę warto znać języki obce. I zajrzeć do tego co się w nich pisze o Polsce. A pisze się o kraju wielkiego sukcesu, któremu to sukcesowi mogą bardzo zaszkodzić rządy populistów, którzy są na czele sondaży. I przypominam sobie jaką prasę miała Polska, gdy rządzili nią bracia Kaczyński. Chyba najpoważniejszy tygodnik w Europie, the Economist, pisał wtedy, że ich rządy są pośmiewiskiem całej Europy.
Rozumiem, zwolennicy PiS-u odpowiedzą na to, że tu nie o dobrą prasę idzie, ale o twardą obronę naszych interesów. Że premierzy i prezydent z PO dostają premię za to, że są grzeczni, że wystarczy im, że są protekcjonalnie klepani po ramieniu. Rozumiem, ale jednocześnie pamiętam, na czym polegała w czasach rządów Kaczyńskich ta twarda obrona interesów. Prezydent obrażony na pół świata, bo jakaś niemiecka gazetka "obraziła mi mamę i brata", prezydent odwołujący szczyt Trójkąta Weimarskiego, bo zaniemógł z powodu "dyspepsji", prezydent , który doprowadza do kupienia za kilka miliardów dolarów rafinerii w Możejkach, żeby ta obrabiała rosyjską ropę w ramach uniezależnienia się energetycznego od Rosji, prezydent organizujący w Krakowie szczyt energetyczny, na który główny gość, prezydent Kazachstanu, nie przyjechał, bo wolał pojechać do Putina. Pamiętam też premiera twardo walczącego z lekarzami, dziennikarzami i wszelkimi elitami, obsesyjnie szukający jakiegoś "układu", by w końcu znaleźć jedyny układ - we własnym rządzie i jego okolicach. No to ja już wolę na kolanach, niż bez przerwy turlać się ze śmiechu.
Podniesienie Polski z kolan to ambitny postulat. Choć jak widzę elekta czapkującego episkopatowi i prezesa tulącego się do Rydzyka, to mam wrażenie, że do pozycji "na kolanach" już niedługo Polacy będą przymuszani. Z odwrotnym oczywiście skutkiem. Ale znowu będzie zabawne.
Dlaczego zaczadzeni PiS-em inteligentni ludzie głupieją? Urbański bredzący o Polsce na kolanach, Gliński tłumaczący chamów i prostaków, którzy buczą na cmentarzu, Kaczyński, który musi wygrać wybory, żeby śpiewać "ojczyznę wolną pobłogosław panie". Rozumiem tzw, prawicowych dziennikarzy "niepokornych", którzy już dają popis wazeliniarstwa absolutnego wobec elekta, prezesa i posłanki Szydło. Wiedzą, że nawet kasa wypompowana przez pana Biereckiego do Luksemburga może się skończyć, a przecież to Kaczyński będzie rozdawał posady, a więc i kasę. Ale czy tak samo muszą bełkotać ludzie, którzy kiedyś naprawdę sprawiali wrażenie inteligentnych? Naprawdę nie widzą, że się intelektualnie i moralnie kompromitują?
Wszystko to pachnie jakimś neobolszewizmem. Kto nie z nami, ten przeciw nam. Nasi neobolszewicy powinni sobie podśpiewywać Międzynarodówkę -
"Wyklęty powstań ludu ziemi (zapewne z kolan), powstańcie, których dręczy głód Myśl nowa blaski promiennymi Powiedzie nas na bój, na trud. Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata, Przed ciosem niechaj tyran drży! Ruszymy z posad bryłę świata, Dziś niczym, jutro wszystkim my!
Pasuje? Nic to, że to pieśń bolszewicka, weźmie się kropidło, poświeci się i będzie jak znalazł.
