Premier Ewa Kopacz podobno słucha, rozumie i pomaga. Po jej słowach, kiedy to stwierdziła, iż „Ci, którzy mówią, że dzieci w Polsce głodują wpisują się w rosyjską propagandę” mam olbrzymie wątpliwości. To już nie tylko buta i arogancja, to przede wszystkim głupota.

REKLAMA

Kampania wyborcza ma to do siebie, że padają różne deklaracje. Raz mądrzejsze, raz głupsze, czasami nawet oderwane od rzeczywistości. Padają również słowa nikczemne, których nie warto powielać. Bieda wśród polskich dzieci jest faktem i pani premier zamiast się oburzać na fakty, powinna oburzyć się na ten fakt. Przecież wszystkie dzieci są nasze.

Rządząca partia ma szczególny sposób walki z faktem niedożywionych dzieci. Wówczas padają absurdalne komentarze, mające na celu zdyskredytować wszystkich tych, którzy przywołują niewygodne dla władzy dane. Stefan Niesiołowski, stwierdził swego czasu, w typowy dla siebie sposób, iż „kiedyś jedzono szczaw i wszyscy byli najedzeni”. Z kolei Julia Pitera, uważa, że niedożywione dzieci w Polsce to wynik „kultury śniadań”. Zapewne otyłość wśród dzieci można skwitować krótko- o, proszę! Jakie niedożywione dzieci, zobaczcie jakie pulchne!

GUS to instytucja zacna. Co więcej, to instytucja publiczna, podlegająca Prezesowi Rady Ministrów, czyli premier Ewie Kopacz. Czyżby pani premier nie znała ostatnich danych, jakie opublikował GUS? Warto to przypomnieć i zapytać jednocześnie, czy GUS, instytucja sięgająca blisko 100 lat, to rosyjska agenda? Byłoby to co najmniej dziwne, zważywszy na fakt, iż podlega on Ewie Kopacz.

Ponad pół miliona dzieci w Polsce nie dojada. Blisko 450 tys. nie ma wszystkich podręczników, a blisko 600 tys. nie chodzi do dentysty z powodu biedy. Najmłodsi są w naszym kraju najbardziej narażeni na ubóstwo. na 8,9 mln dzieci w wieku 0–24 lata „na utrzymaniu" w niedostatku lub biedzie żyje 1,4 mln. jak wynika z najnowszych danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, prawie 36 proc. dzieci w Polsce rodzi się w biedzie lub nędzy. Czyli w rodzinach, gdzie dochód netto na osobę nie przekracza 539 zł.

Można zaklinać rzeczywistość, ale nie zmieni to nic. Dzieci, które cierpią, stały się karta przetargową w politycznej przepychance. Po słowach pani premier, prawdopodobnie jestem już na czarnej liście, jako ruski agent. Tak, uważam, że w Polsce jest cała masa biednych i niedożywionych dzieci, ponieważ takie dane przedstawia państwowa instytucja, która podlega premier Ewie Kopacz. Jeśli Premier RP atakuje podległą mu instytucję, to może mamy do czynienia z cichym zamachem stanu?

Platformo, jesteś żałosna!