Polska polityka się „gierkizuje”. Najważniejsi politycy jeżdżą z gospodarskimi wizytami i mówią, że wszystko jest super albo, że Polska jest w ruinie. I nie wynika z tego kompletnie nic.
Towarzysz Gierek znany był z upodobania gospodarski wizyt. Wizytował zakłady produkcyjne, kopalnie, huty, fabryki, budowy, miasta i miasteczka. Telewizja pokazywała I sekretarza jak rozmawia z kombajnistą, pytając: "Jak tam? Obrodziło?". Kombajnista odpowiada, że obrodziło. "I co? Zbieracie?" "Ano, zbieram". "No to brawo, zbierajcie!" Albo: I sekretarz na warszawskim Ursynowie martwi się o "zaległości w terminach", po czym stwierdza, że "trzeba będzie zrewidować wielkość mieszkań i iść w górę z metrażem".Gierek był prekursorem politycznego PR w Polsce. Klimat z tamtej epoki powraca. Pani premier objeżdża miasta (i urządza tam „wyjazdowe” posiedzenia rządu), odwiedza zakłady energetyczne i produkcyjne, rozmawia z ludźmi w pociągach, autobusach miejskich, na ulicach. Nowy prezydent wizytuje natomiast miasta powiatowe, bierze udział w festynach, ratuje hostie podczas mszy.
Chyba rozumiem prawidła uprawiania polityki szczególnie w gorącym kampanijnym okresie. Ale to, co obserwujemy to już nie jest polityka. To nawet nie jest post-polityka. To jest po prostu cyrk. Najważniejsze osoby w państwie nie mówią bowiem absolutnie nic, co by mogło mieć znaczenie dla przyszłości państwa, którym rządzą. Pustosłowie, zero przekazu, w ogóle żadnej treści, nic pomysłu, ani krzty programu. Pustka zionie z tych objazdów. Ewa Kopacz tylko „słucha, rozumie, pomaga”, a Andrzej Duda obiecuje, ale czeka, aż jego obietnice wypełnią polityczni konkurenci.
Prawem opozycji jest krytyka rządzących. Ale mówienie, że Polska jest w ruinie jest oczywistą nieprawdą.
Prawem rządzących jest chwalenie się swoimi osiągnięciami. Ale narracja w takt piosenki T. Love „Jest super” jest oczywistym nadużyciem i powinna ubliżać inteligencji wyborców Platformy. Problemy bowiem się mnożą (np. nierówności w dochodach, nieprzyjazna biurokracja, polityka energetyczna, upadek szkolnictwa wyższego, służby zdrowia, wymiaru sprawiedliwości), a rząd w tych sprawach pełni rolę statysty.
Mamy więc od dekady niekonstruktywny, bezcelowy konflikt PO i PiS, który wszedł w fazę zderzenia dwóch nieprawdziwych narracji: „Polska w ruinie” vs. „Jest super”. Kiedyś te dwie partie konkurowały na projekty o choć minimalnym zabarwieniu programowo-ideologicznym – Polska solidarna kontra Polska liberalna (wymyślił PiS) lub Polska nowoczesna kontra Polska tradycyjno-kościelna, tj. moherowa (wymyśliła PO). Teraz jest gorzej. Stąd te objazdy obfitujące w ustawki, gospodarskie wizyty, festyny i puste przemówienia. Objazdowy cyrk, którego aktorzy nie mówią nic lub mówią nieprawdę.
