Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, wiec dziękuje że przez wasz piękny wpis może w Polsce zacznie się mówić i uczyć ludzi o naszej (Polskiej) historii XX i XXI wieku. Oczywiście wszyscy kretyni z agencji social mediowej prowadzących markę żytnia powinni wstąpić do zakonu zamkniętego i zostać tam do końca życia.
Wpis nie będzie dotyczył żytniej, bo poza wtopą ze zdjęciem widać, że marka miała jednego social media ninja który to prowadził, zabrakło całego zespołu ale cóż taki kraj, gdzie pieniądze są najważniejsze a nie jakość i profesjonalizm. Wpis będzie poświęcony naszej wiedzy historycznej, a ta niestety jest słaba.
Od podstawówki tłuką nam do głowy o starożytnej Grecji, Rzymie czy Mezopotami. Do dzisaj pamiętam że było jakoś strasznie dużo lekcji dotyczących właśnie tych prastarych okresów, które powiedzmy sobie szczerze może są ważne jednak daleko im do czasów współczesnych czyli okresu od rewolucji przemysłowej do chwili obecnej. Dodatkowo ostatnio coraz częściej młodzież mentalnej wsi polskiej czy jak sami się określają Młodzież Wszechpolska lub Ruch Narodowcy zaczeła masowo trolować portale typu demotywatory.pl wstawiając tam setki zdjęć właśnie z II wojny światowej i póżniej z okresu walki z komunizmem, chociaż częściej spotkać można trafić na tematykę II wojny światowej.
Ostatnim Hitem w produkcji "patriotycznych" memów był czas wspominania powstania Warszawskiego. Bardzo się cieszę, że wreszcie ktoś otwarcie celebruję tą datę. Niestety bycie "patriotą" jednak niestety to tylko moda, nie idzie za nią nic więcej. Modne stało się posiadanie naszywki ze znakiem polski walczącej, jednak na pytanie o co chodzi, mało kto potrafi mi na to odpowiedzieć. Lekcje historii dotyczące czasów od I wojny światowej były w maju i czerwcu w czasie kiedy mało kto dzięki pogodzie ma ochotę patrzeć w tablicę a nie przez okno. A w domu już się wiedzy uzupełnić nie chciało. I tak zaczęły powstawać obrazki z twarzami "Inki" tylko problem jest że ludzie "Inki" pomylili bo w Polskiej historii zasłużone są 2 panie o takim pseudonimie.
Niestety demot o powstaniu miały twarz Danuty Siedzikówny a nie Anny Nelken ale co za różnica z historii każdy pamięta 3 rodzaje greckich kolumn, a reszta nas nie interesuje.
Niestety kwestia nie dotyczy tylko Gimbazy ale również poważnych dziennikarzy którzy pisząc lub wypowiadają się jako eksperci od spraw zagranicznych i naszych gwarancji jakoś zapominają o tzw. Memorandum Budapeszteńskim które 5 grudnia 1994 zostało podpisane i dawało gwarancję nietykalności terytorialnej ukrainy. Jednak my się cieszmy bo Pamiętamy, że była kolumna dorycka, jońska i koryncka.
Dlatego dziękuje wam debile z Żytniej może wreszcie za wasze pieniądze ludzie się nauczą współczesnej historii polski.
P.S niedługo jako bloger poruszę temat pewnej firmy i osoby z Zabrza, której niestety nie mogę poruszyć jako dziennikarz bo nie mam ochoty pisać ładnym językiem o tym co się stało.
