Zbliża się trzecia rocznica założenia przeze mnie Fundacji Nadzieja dla Rodziców. Warto powiedzieć parę słów o pewnych jej konkretnych sukcesach.
Idea powstania Fundacji tj. rozpoczęcia sponsorowania pomocy prawnej dla rodziców, którzy utracili lub tracą prawo opieki nad swymi dziećmi z powodu biedy lub niedostosowania społecznego wzięła się z głębokiego przeżycia przeze mnie tragedii w Pucku. Sąd Rodzinny w imieniu naszego Państwa pozbawił rodziców dzieci i oddał je w ręce morderców. Niestety dwoje z tych dzieci przypłaciło to życiem.
Sądy działają na podstawie znowelizowanej ustawy, która znacznie poszerzyła zakres możliwości odbierania dzieci prawowitym rodzicom. Autorzy ustawy może działali w dobrej wierze, ale widać nie znali tragicznej i ponurej rzeczywistości sądownictwa rodzinnego w Polsce. Praktykując prawo od piętnastu lat (w tym sześć w Sejmie RP) dosyć się napatrzyłem na błędy i zaniedbania wymiaru sprawiedliwości. Moja kancelaria adwokacka nadzoruje pracę prawników wynajmowanych przez Fundację do pomocy rodzicom zagrożonym utratą dzieci.
Uważam, że możliwość kontroli nad pracą wynajmowanych prawników jest istotnym argumentem, dlaczego właśnie w ten sposób włączam się w ten typ działalności charytatywnej. jako przykład, czym zajmuje się Fundacja, krótko opiszę dwa przypadki z wielu podobnych:
I. Sprawa z Lubaczowa. Na początku 2013 r. do mojej Fundacji zwróciło się małżeństwo z Lubaczowa, którym odebrano czwórkę małoletnich dzieci i umieszczono je w domu dziecka. Głównym powodem był fakt, iż rodzina nie posiadała odpowiednich warunków socjalnych. Mieszkali bowiem w sześć osób (dwoje dorosłych i czwórka dzieci) w dwóch pokojach. Po długo toczącym się postępowaniu sądowym, w którym rodziców reprezentowali prawnicy współpracujący z Fundacją, sąd pod koniec 2013 r. podjął decyzję o przekazaniu małoletnich dzieci pod opiekę rodziców. Rodzinie udało się dodatkowo zamieszkać w większym lokalu socjalnym. Udowodniliśmy przez sądem, że zła sytuacja materialna nie powinna być podstawą do odebrania dzieci rodzicom, jeśli rodzinę łączy silna więź, a nie ma przemocy ani uzależnień (Sprawa była szeroko opisywana: w mediach)
II. Sprawa z Warszawy. Na początku 2014 r. do Fundacji Nadzieja dla Rodziców zwróciła się pani z Warszawy - samotna matka mająca na utrzymaniu dwie córki, będąca w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Córeczki często chorowały, co skutkowało licznymi nieobecnościami na zajęciach lekcyjnych w szkole spowodowanymi wizytami u lekarza oraz zwolnieniami lekarskimi. Na początku lutego 2013 r. dyrektor szkoły skierował do Sądu wniosek o wgląd w sytuację rodzinną małoletnich. Według dyrektora szkoły jedna z córek w roku szkolnym opuściła 156 godzin, druga zaś miała 127 nieobecności w I semestrze. Wobec powyższego sąd wszczął z urzędu postępowanie o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad małoletnimi.
Prawnicy współpracujący z moją Fundacją udzielili pomocy prawnej tej pani poprzez reprezentację przed Sądem oraz złożenie odpowiednich wniosków dowodowych w niniejszej sprawie. Finalnie Sąd oddalił wniosek dyrektora szkoły o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad małoletnimi, pozostawiając pełnię władzy rodzicielskiej matce dwóch córek. Uznał, że właściwie sprawuje ona władzę rodzicielską i nie ma podstaw do jej ograniczania. (Jednocześnie chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że jako Fundacja zastrzegamy sobie prawo odmowy pomocy np. w sytuacjach, w których odebranie praw rodzicielskich podyktowane jest realną przemocą wobec dzieci).
Pragnąłbym bardzo, aby już nigdy więcej żaden sąd orzekając w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej nie zabierał niesłusznie dzieci rodzicom i nie oddawał ich na poniewierkę lub śmierć.
