Prezydent Andrzej Duda chce, by Polacy odpowiedzieli w referendum na kilka pytań. Wcześniej jednak Pan prezydent powinien odpowiedzieć na kilka pytań. A pytania są fundamentalne. Dotyczą tego czy Andrzej Duda, jeszcze nie będąc prezydentem, wyłudzał pieniądze podatników i czy swymi podpisami wielokrotnie poświadczał nieprawdę.

REKLAMA

W jutrzejszym „Newsweeku” ukaże się bardzo dobrze udokumentowany tekst Michała Krzymowskiego i Wojciecha Cieśli o fakturach Andrzeja Dudy związanych z jego licznymi wyjazdami do Poznania. Kilkadziesiąt kilometrów od Poznania, w szkole wyższej w Nowym Tomyślu, wtedy poseł Duda, przez kilka lat prowadził wykłady, za które zarobił około 280-ciu tysięcy złotych. Z informacji dziennikarzy „Newsweeka”, a przede wszystkim z sejmowych dokumentów wynika, że w kilkunastu przypadkach za loty Dudy do Poznania i za jego hotele w Poznaniu płaciła kancelaria Sejmu, a więc podatnik. W tych wszystkich przypadkach Andrzej Duda na wystawionych przez siebie fakturach, pisał (i podpisywał), że koszty te związane są z wykonywaniem jego zadań poselskich.

Tak się jednak składa, że terminy lotów i terminy pobytu w hotelach pokrywają się z grafikiem zajęć, które w Poznaniu prowadził poseł Duda.

Dziennikarze „Newsweeka” wykonali wielką pracę, by znaleźć dowody jakiejkolwiek działalności poselskiej Andrzeja Dudy w Poznaniu, czyli w miejscu, które nie miało nic wspólnego z jego okręgiem wyborczym. Nie znaleźli. W związku z tym skierowali do Kancelarii Prezydenta RP pytania, które pozwoliłyby wyjaśnić przedziwną koincydencję terminów lotów, korzystania z hoteli i terminów zajęć. Odpowiedzi nie dostali.

„Newsweek” nie twierdzi, że Andrzej Duda wyłudzał pieniądze z Kancelarii Sejmu, a więc pieniądze podatnika. Nie twierdzi też, że Andrzej Duda wielokrotnie własnym podpisem poświadczał nieprawdę. Przedstawia jednak dokumenty i informacje, które taką tezę uprawdopodabniają. Brak odpowiedzi na pytania dziennikarzy „Newsweeka” jest tu wysoce niepokojący.

W ustawie o  wykonywaniu obowiązków posła jest artykuł 43. W punkcie pierwszym mówi on, że parlamentarzyści mogą za darmo korzystać ze środków transportu naziemnego i powietrznego na terytorium RP.  Ale tytuł ustawy, co potwierdzili nam wybitni konstytucjonaliści, Profesor Chmaj i doktor Piotrowski, jasno wskazuje, że nie idzie o wszelkie podróże, ale te, które są bezpośrednio związane z wykonywaniem mandatu parlamentarzysty. Jeśli więc prezydent Andrzej Duda nie przedstawi jednoznacznych dowodów, że w każdym wypadku jego wyjazdów do Poznania wykonywał tam zadania parlamentarzysty(a potrzebne tu będą nie stwierdzenia, ale dowody), domniemanie wyłudzenia pieniędzy podatników i poświadczenia nieprawdy, i to wielokrotnego, uprawdopodobnią się jeszcze bardziej.

Przypomnijmy, za proceder podobny  do tego, który może wynikać z informacji „Newsweeka”, posłowie Hofman i spółka, zamieszani w tzw. aferę madrycką, de facto stracili członkostwo w PIS. Ich kariery zostały, i słusznie, złamane. Prezydent Duda legitymacji tej partii już nie ma. Pytanie jednak brzmi, czy jeśli przypuszczenia „Newsweeka” okażą się uzasadnione, nie straci on legitymacji do egzekwowania od obywateli RP obowiązującego w RP prawa. Prezydent ma stać na straży konstytucji i obowiązującego w Polsce prawa. Pytanie brzmi czy owego prawa przestrzegał poseł Duda czy też to prawo wielokrotnie i z rozmysłem łamał.

Jest oczywiste, że media prawicowe już za chwilę ruszą do huraganowego ataku na „Newsweek”, jego dziennikarzy oraz naczelnego, czyli mnie. Jesteśmy na ten atak gotowi. Prawdopodobnie padną oskarżenia o prowadzenie bezprecedensowego ataku na głowę państwa albo o uruchomienie przemysłu pogardy albo jeszcze o coś innego. Jesteśmy na to gotowi, ale ten atak nie powstrzyma nas w dążeniu do uzyskania odpowiedzi na zadane przez nas pytania.

Pytania te, nie referendalne, ale fundamentalne brzmią tak:

1. Czy Andrzej Duda wyłudzał publiczne pieniądze?

2. Czy Andrzej Duda świadomie poświadczał swym podpisem nieprawdę?

W związku z tym pojawia się pytanie kluczowe: czy prezydent Rzeczpospolitej jest człowiekiem uczciwym?

To jest dla Polaków pytanie kluczowe. Ośmielam się stwierdzić, że o niebo ważniejsze niż pytania, które prezydent Duda podsunął Polakom w referendum, którego się domaga.