…mówi Rejent Milczek, mając na myśli to, co Państwo doskonale wiedzą. Rejent znał życie. Już znaleźli się świadkowie, którzy przypomnieli sobie, jak to poseł (wówczas) Andrzej Duda przyjeżdżał do Wielkopolski, a to by “konsultować kodeks karny” (choć czołowy PiS-owski dzialacz regionu na początku w ogóle tego sobie nie przypominał), a to by… powspominać o Lechu Kaczyńskim (to ostatnie: Prezes Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego).
Ale to nie wystarcza. Tak samo jak nie wystarcza bezczelne oświadczenie rzeczniczki prezydenta, brzmiące, cytuję całość: "Prezydent RP Andrzej Duda od samego początku swojej działalności publicznej kładł nacisk przede wszystkim na spotkania z rodakami i rzetelne wykonywanie powierzonych mu obowiązków. Wyjazdy posła Andrzeja Dudy były związane z wykonywaniem mandatu posła". To tak, jakby w odpowiedzi na zarzut konkretnego kłamstwa, uczniak wstał i powiedział: “Oświadczam, że zawsze w życiu mówiłem prawdę” – i usiadł.
To jest naigrywanie się z funkcji kontrolnej prasy i z obowiązku wytłumaczenia się funkcjonariuszy państwowych, którym postawione zostały prasowe zarzuty niewłaściwego wydawania pieniędzy od podatników. Jedyną, powtarzam jedyną zadowalającą mnie, podatnika, repliką ze strony Prezydenta lub jego administracji, może być przedstawienie twardych dowodów, że każdy z wyjazdów posła Andrzeja Dudy do Poznania, na które brał pieniądze na przelot i nocleg, był związany z wypełnianiem funkcji poselskich, a nie zarabianiem w podrzędnej, pod-poznańskiej prywatnej uczelni.
Mam nadzieję, że prasa tego nie odpuści i będzie drążyła sprawę, ponawiając wezwania do Prezydenta, by przedstawił dowody na wykonywanie zada poselskich w okresach, ktorego dotyczyły jego delegacje poselskie.
Przy okazji, mógłby zmyć z siebie parę innych uzasadnionych podejrzeń o krętactwo lub o czyny nieetyczne, nawet jeśli sciśle rzecz biorąc, zgodne z prawem:
• Czy jest etyczne twierdzenie, oczywiście nieprawdziwe, że za żądaniem referendum dotyczącego wieku emerytalnego, sześciolatków i lasów panstwowych stoi “sześć milionów Polaków”, choć zarówno potoczna wiedza jak i zdrowy rozsądek podpowiadają, że wiele osób złożyło podpisy pod dwoma a nawet trzema pytaniami, a zatem 6 milionów podpisow w żaden sposób nie przekłada się na 6 mln Polaków?
• Czy było etyczne, choć zapewne zgodne z prawem, wzięcie urlopu bezpłatnego z szacownego choć niebogatego UJ (połączone z zablokowaniem etatu) na czas aktywności politycznej, a jednocześnie wykładanie w tym czasie, za dużo większe pieniądze niż mógł zaoferować UJ, w dziadowskiej uczelni prywatnej?
• Czy było etyczne, choć być może zgodne z prawem, przedłożenie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku, powtarzającego słowo-w-słowo tekst, napisany i przyniesiony ministrowi prezydenckiemu Andrzejowi Dudzie przez prawników podmiotu (Kasa Krajowa SKOK), ktory był żywotnie, finansowo zainteresowany rezultatem wniosku?
Wszystkie te pytania zawierają formułę “nieetyczne, nawet jeśli zgodne z prawem”. Być może jest ona trudna do zrozumienia. Wyjaśnię na przykladzie. Nieetyczne, choć być może zgodne z prawem (ale nie przesądzałbym tego) jest to, co robił senator PiS Grzegorz Bierecki, gdy przechwytywał miliony na konto swojej prywatnej spółki.
Na swój sposób nieetyczne, a może tylko zabawne i na pewno zgodne z prawem, jest też mówienie o sobie “Niezłomny” – należy bowiem to słowo do kategorii przymiotników, które o danej osobie mogą mówić inni, ale nie sam zainteresowany. No chyba, że trzeba tak o sobie powiedzieć, bo nikt inny nie powie.
