
No i stało się. Pierwszy obywatel naszego kraju, niczym starożytny Herostrates, dokonał samobójczego zamachu na iracką rafinerię w mieście Bajdżi w imieniu Państwa Islamskiego (IS). Tym samym, Polska oficjalnie dołączyła do grona państw, z których wywodzą się członkowie tej fundamentalistycznej organizacji terrorystycznej. Bardzo trudno jest zrozumieć współczesny terroryzm, a jeszcze trudniej pojąć terroryzm samobójczy. Z całą pewnością jednak każda forma tego typu działań jest irracjonalna i niemoralna. Kim są ludzie gotowi umrzeć za wiarę w samobójczym ataku?
Mordercy nie mogą mieć racji
Element przemocy w Islamie istniał od zawsze, jednak taktyka zamachów samobójczych wdrożona została dopiero w 1982 roku przez organizację Hezbollah przeciwko państwu Izrael. Pierwszym zamachem przeprowadzonym wg tejże taktyki był atak z 1983 roku na żołnierzy amerykańskich marines w Libanie. Od tego czasu zjawisko to zdecydowanie przybrało na sile, dotykając ponad 32 kraje na całym świecie i pochłaniając setki tysięcy ofiar. Prawdziwa eskalacja zamachów samobójczych miała miejsce w 2003 roku, kiedy to wojska amerykańskie dokonały inwazji na Irak.
Chęć potwierdzenia przez islamistów słuszności swojej religii prowadzi jedynie do wypaczenia rzeczywistości oraz niepotrzebnego przelewu chrześcijańskiej krwi. Zamachowcy samobójcy kuszeni spotkaniem z Allahem w ogrodach Dżannah i 72 hurysami czekającymi na nich w raju, stają się męczennikami za wiarę i zagorzałymi przeciwnikami niewiernych. „A tych, którzy uwierzyli i czynili dobro, wprowadzimy do Ogrodów, gdzie w dole płyną strumyki. Będą oni tam przebywać na wieki, nieśmiertelni. Będą tam mieli małżonki bez skazy. I wprowadzimy ich do cienia cienistego” Koran (4:57).
Terrorystów samobójców postrzega się zazwyczaj jako tragicznych życiowych nieudaczników z marginesu społecznego, fanatycznie wyznających Islam. Nic bardziej mylnego. Badania wykazały, że w większości przypadków pochodzą oni z przysłowiowych dobrych domów z klasy średniej oraz są dobrze wykształceni. W rzeczywistości ich życiorysy w niczym nie różnią się od milionów innych, dlatego też tak trudno zidentyfikować ich jako potencjalne zagrożenie.
Od pierwszego dnia życia wpaja się młodym muzułmanom, że ich wiara w Islam przewyższa każdą inną tożsamość, jaką mogą mieć. Tej permanentnej indoktrynacji najszybciej poddają się ludzie o niskiej samoocenie, podatni na wpływ silniejszych jednostek oraz otoczenia. Zamachowcy samobójcy są specjalnie szkoleni i przygotowywani do tego typu zadań zarówno pod kątem fizycznym, jak i psychicznym. Jednak to tylko ludzie, a dżihadyści nic nie pozostawiają przypadkowi. Dlatego też zamachowcy samobójcy mają przeważnie tzw. kontrobserwację. Przydzielona im zostaje osoba, która, w przypadku zawahania ze strony terrorysty samobójcy, naciska guzik zdalnego pilota, aby zdetonować ładunki znajdujące się na zamachowcu. Wycofanie się z misji samobójczej jest jednak uznawane jako dezercja z pola walki i okrywa zamachowca hańbą nie do zmycia.
Metoda kija i marchewki
Jak podaje Polska Agencja Prasowa (PAP), powołując się na francuskie „Le Figaro”, Państwo Islamskie utworzyło w 2014 roku specjalne ministerstwo ds. męczenników, którego celem jest doraźna pomoc rodzinom zamachowców samobójców. Bliscy męczennika o jego śmierci zostają powiadomieni za pomocą sms-a lub telefonicznie. W zamian za tak wysoką ofiarę, rodzina zamachowca otrzymuje atrakcyjną rekompensatę w postaci m.in.: opieki finansowej, prominentnych miejsc w ważnych ceremoniach czy też udział w pełnieniu zaszczytnych funkcji publicznych.
Na szczęście, kraje europejskie nie doświadczyły do tej pory tego typu fanatyzmu. Co jednak w przypadku, gdy fundamentaliści islamscy zdecydują się na wysłanie na stary kontynent zamachowców samobójców, z których wielu przecież legitymuje się paszportami UE? Czy jesteśmy w stanie przewidzieć i zapobiedz takiemu zagrożeniu?
Źródło:
