Odprowadzając pierwszego września dzieci do szkoły myślimy o ich przyszłości. Wiemy, że to od edukacji w dużym stopniu będzie zależał ich sukces w życiu. Niepokoimy się czy szkoła naszych dzieci dobrze uczy i czy uda im się po jej zakończeniu znaleźć dobrą pracę.

REKLAMA

Podobnie jak dla rodziny, tak dla kraju to jakie są szkoły ma ogromne znaczenie. Mówiąc trochę górnolotnie – kluczem do sukcesu Polski jest edukacja. Warto się więc zapytać czy polska edukacja może być takim kluczem?

Polscy uczniowie w rankingach międzynarodowych wypadają bardzo dobrze pod względem przyswojonej wiedzy - językowej, matematycznej i przyrodniczej. Jednak to nie wystarczy do budowania nowoczesnej gospodarki, w której nasze dzieci będą mogły znaleźć dobrze płatną pracę. Młodzi ludzie potrzebują umiejętności rozwiązywania problemów, samodzielnego myślenia i współpracy z innymi. Niestety pod tym względem w międzynarodowych porównaniach wypadamy bardzo słabo.

Żeby to zmienić nie trzeba pisać nowych programów, a nasze dzieci nie muszą więcej się uczyć. To szkoły muszą zreformować sposób uczenia na wykorzystujący projekty uczniowskie i promujący samodzielność myślenia. W tym celu trzeba gruntownie zmienić sposób oceniania szkół. Musi zacząć się liczyć to, co nie daje zmierzyć się testami, a przesądza o sukcesie życiowym - umiejętność myślenia i pracy w grupie uczniów. Tutaj także jest rola dla nas, rodziców. Sprawdzajmy, czy szkoła naszych dzieci tak uczy. Pytajmy na wywiadówkach dlaczego dzieci dostają tak mało prac domowych w postaci projektów do wykonania z kolegami i koleżankami.

Innym dużym problemem w polskich szkołach są języki obce. Pod względem ich znajomości wypadamy na tle innych krajów słabo. Szczególnie niskie oceny polscy uczniowie uzyskują z mówienia i rozumienia ze słuchu – czyli tych umiejętności, które w pracy przydają się najbardziej.

Na przykładzie znajomości języków widać jeszcze jeden ważny problem polskiej edukacji – szkoły w Polsce nie wyrównują szans edukacyjnych, a raczej utrwalają selekcję. Dla nauki języka bardzo ważny jest kontakt z osobami, które nim mówią. Dzieci ze środowisk i rodzin o niższym poziomie wykształcenia i z mniejszych miejscowości często nie mają takiej możliwości w domu. I to właśnie one wypadają słabiej w testach. Jest to nie tylko nieuczciwe wobec rodziców, którzy mają nadzieję, że szkoła nauczy dzieci, tego czego oni sami nie potrafią. Świadczy to też o nieodpowiedzialności polityków. Sukces może odnieść jedynie kraj, którego wszyscy, a nie tylko niektórzy obywatele są dobrze wykształceni.

Wracając do nauki języków – potrzebujemy narodowego programu, który podniesie poziom praktycznej znajomości języka angielskiego. W szkołach o słabszych wynikach trzeba dofinansowywać zatrudnianie native speakerów i wyjazdy edukacyjne do krajów anglojęzycznych.

Nie są to wszystkie problemy polskiej edukacji. Trzeba pamiętać na przykład o jej słabym związku z rynkiem pracy czy cyfryzacji – szczególnie o e-podręcznikach. Dzisiaj jednak jest dzień, w którym myślimy o naszych dzieciach, o tym jak pójdzie im w tym roku w szkole, czy będą mały dobrych nauczycieli i znajdą przyjaciół. Odprowadźmy je do szkoły i powiedzmy, że trzymamy za nie kciuki. To dla nich dzisiaj najważniejsze.