Przy okazji debaty na temat tego, czy przyjmować uchodźców, którzy codziennie podejmują ryzyko życia, aby wydostać się z piekła wojny i biedy, unaoczniła się w Polsce nowa forma nietolerancji. To niebezpieczne zjawisko wymaga kontroli, bowiem nienawiść to pierwsza iskra do czegoś bardziej groźnego. Obojętność jest najłagodniejszą formą nietolerancji.
Polska jest państwem, które chlubi się swoją historią. Historia ta dotyczy ludzi, którzy znaleźli w Polsce schronienie, przed prześladowaniami. Dotyczy to głównie Żydów, którzy znaleźli tu swój dom. Przez kilka wieków byli jednymi z nas, naszymi sąsiadami, kolegami, przyjaciółmi. I choć dziś już ich nie ma, ślady po nich pozostały. Antysemityzm, który jest groźną chorobą, dziś zostaje zastąpiony przez uchodźców. Świat nietolerancji jest prosty. Nie ma w nim miejsca na refleksję, głęboką analizę, o empatii już nie wspominając. Jesteś obcy, jesteś nikim, zwykły brudasem, którego nie chcemy.
Taka bowiem rzeczywistość wyłania się z dyskusji wokół uchodźców. Kiedy ujrzałem zdjęcie zmarłych małych dzieci, które wraz z rodzicami próbowały wydostać się z państwa ogarniętego wojną i strachem, unoszące się na wodzie, ogarnęła mnie frustracja, coś pękło. Czy naprawdę bogata Europa nie ma środków ani chęci pomóc ludziom, którzy chcą żyć, uczyć się , pracować? Ale nie to jest najgorsze. Najgorsze bowiem są komentarze, które przesiąknięte są jadem nienawiści i nietolerancji. Czy można publicznie wyrazić radość ze śmierci dziecka? Owszem, można. Mało tego, można się tym szczycić. Ostatnio na autostradzie w Austrii, znaleziono samochód, wypleniony ludzkimi zwłokami. Oto kilka komentarzy:
„Takich ciężarówek oczekujemy”. „Tzw. selekcja naturalna”. „Kalifat na patyku”. „Dobrze, że kilku mniej”, „Niby nie duża, a cieszy ta wiadomość”, „Dlaczego ten tir był taki mały?”, Gdzie jest Hitler? Zająłby się tymi owieczkami?”, „Dzięki ci Hitler za komory gazowe”, „I dobrze, że zdechły te małe śmieci, nie wyrosną na brudasów z bombami na pasie”. Takich cytatów można znaleźć więcej. Są przerażające. Naprawdę jesteśmy takim małym społeczeństwem? O czym bowiem świadczą tego typu komentarze? Papież Franciszek apelował ostatnio, aby widzieć Chrystusa również w emigrantach. Podejrzewam, że większość ludzi, którzy wypisuję te paskudne komentarze, powie o sobie, że są wierzącymi ludźmi, chodzącymi do Kościoła. Jezus, zapytany, jakie przykazanie jest najważniejsze, odparł, że podstawą istnienia są dwa przykazania: "Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą" i "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego". Jest jedna rasa, ludzka rasa.
Przeraża mnie ta debata. Pełna jest bowiem uprzedzeń, w najgorszym wydaniu. Irena Sendler, gdyby żyła, z całą pewnością zapadłaby się ze wstydu pod ziemię. Ludzie, opamiętajcie się, proszę! Wiem, że mój apel nic nie zmieni, ale nie zamierzam milczeć, gdy cieszy was śmierć ludzi, którzy szukają pomocy. My, jako Polacy, również uzyskiwaliśmy pomoc. A to przez wojnę, przez stan wojenny, a to teraz, uciekając z Polski za chlebem. Mamy jednak krótką pamięć.
Brakuje mi głosu Kościoła, który ująłby się za człowiekiem. Brakuje głosu autorytetów, które głośno powiedzą: Dość!
