Blisko miesiąc od zaprzysiężenia, a ciągle nie widać pomysłu na realizację obietnic złożonych przez prezydenta Andrzeja Dudę. Oczywiście, w pewnym sensie można się było tego spodziewać, ale widocznie spora część Polaków uznała, że spełnienie obietnic nie ma znaczenia, bo Komorowski po prostu musi odejść.
Przypomnijmy, prezydent Duda obiecał:
- 500 zł na każde dziecko w zależności od dochodów osiąganych przez rodzinę - obniżenie wieku emerytalnego - powrót do ośmioletniej szkoły podstawowej
Za chwilę minie miesiąc, i okazuje się, że pierwszą obietnicę ma zrealizować Beata Szydło jeśli zwycięży w jesiennych wyborach. Trzeba przyznać, że to sprytne zagranie, ale należy także pamiętać, że prezydent obiecywał, że: "będzie prezydentem wszystkich Polaków", więc to trochę dziwne, że jego obietnice ma realizować partia, która nie wiadomo czy wygra wybory. Czyżby prezydent zapomniał, że on jako głowa państwa może sam zgłaszać projekty ustaw?
