Przy okazji napływu uchodźców, uciekających – warto to zawsze podkreślać – przed śmiercią, z domów, których już nie ma i z krajów, które istnieją tylko na mapie a nie jako instytucje, chroniące swych obywateli – w Polsce ujawniło się to co najgorsze ale i to co najlepsze w naszej kolektywnej psyche.
To tak, jakby sytuacja kryzysowa nieuchronnie wyzwalała z nas i podłość i cnotę – byśmy mogli przyjrzeć się sobie w lustrze, jaki stawia przed nami dziejąca się właśnie Historia.
To, co najgorsze: na wieść o możliwym przyjęciu w sumie śladowej liczby zagrożonych śmiercią nieszczęśników, eksplodował wulkan nienawiści, lęku i nieczułości na cudze cierpienie. Wybiło szambo ksenofobii i rasizmu, które kazało redaktorom Wyborczej zamknąć forum pod artykułami na ten temat. Internetowe głosy zapraszające Syryjczyków wprost do Auschwitz. Poftal niepokornych, odwołujący się do najgorszych pokładów nacjonalizmu, tego od „oddać Polskę Polakom” , dziś naśmiewającego się z wątłych w Polsce głosów, że może jednak należy uchodźcom podać pomocna dłoń. Mikrusy moralne, wymądrzające się, że przecież uchodźcy wyglądają na dobrze odżywionych ( bo gdyby byli skrajnymi biedakami, to oczywiście by ich zapraszali!), że zagrażają europejskiej tożsamości, jakby symbolem tej tożsamości był Zaremba z Warzechą.
I to,co najlepsze. Znakomity wstępniak Jarka Kurskiego, przypominający w najważniejszym polskim dzienniku o talerzu dla samotnego wędrowcy w wigilijną kolację. Głos założycieli pierwszej, tej prawdziwej, „Solidarności, przypominający, o co właściwie chodziło w obaleniu komuny. I nade wszystko, czysty, jasny, piękny głos Prymasa Polski. Warto go przypomnieć, gdyż na ten głos wielu z nas czekało – i warto było czekać: „Jesteśmy wezwani, by rozpoznać twarz Chrystusa w uchodźcach, bo byłem przybyszem, mówił, a przyjęliście mnie.”. To z Twittera. I ze streszczenia wywiadu dla Gościa Niedzielnego: „Abp Polak przypomniał o dobrej tradycji Polaków do przyjmowania uchodźców ze świata oraz o konieczności budowania autentycznej kultury przyjęcia uchodźców, począwszy od rodzin, a na większych grupach społecznych skończywszy. Na pytanie o to, czy Polska powinna przyjmować tylko chrześcijańskich uchodźców, czy też uchodźców innych religii, Wojciech Polak odpowiedział za stanowiskiem Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek: „Pomoc powinna być organizowana wobec wszystkich uchodźców bez względu na religię i wyznanie”.
Rzecz jasna, klerykalną prawicę ten głos wprawi w konsternację. Przemilczą, albo powiedzą, że tak naprawdę Prymas miał co innego na myśli, albo protekcjonalnie potraktują to jako głos kapłana, nieznającego się na prawdziwej polityce. Ale ja – często bardzo krytyczny wobec polskiego Kościoła – kłaniam się Prymasowi z szacunkiem i wdzięcznością.
