Wczoraj w godzinach wieczornych odbyła się w Sejmie debata nad projektem ustawy wprowadzającej absolutny zakaz przerywania ciąży (według przedstawionej propozycji zabieg ten byłby zakazany nawet wtedy, gdyby ciąża była efektem gwałtu). Posłowie i posłanki Prawa i Sprawiedliwości domagali się przyjęcia tej barbarzyńskiej i sprzecznej ze standardami cywilizacji europejskiej ustawy z uwagi na „konieczność ochrony życia”. Jednocześnie miesiąc wcześniej 123 posłów PiS-u podniosło ręce przeciwko życiu i zdrowiu milionów Polaków. Wtedy jednak chodziło o prawdziwe życie, a nie o „życie poczęte”.

REKLAMA

Równy miesiąc temu głosowana była ustawa, która ma dać samorządom narzędzia do prowadzenia efektywnej walki ze smogiem. Zakłada ona, iż sejmiki województw dostaną możliwość podejmowania uchwał ustanawiających ograniczenia w zakresie możliwości ogrzewania gospodarstw domowych węglem. W myśl projektowanych przepisów możliwe byłoby zarówno ustanowienie absolutnego zakazu palenia węglem na określonym obszarze, jak i zdefiniowanie parametrów technicznych instalowanych pieców węglowych.

W wielu polskich miastach to właśnie spalanie węgla w domowych instalacjach jest główną przyczyną skażenia powietrza. Wspomniane zanieczyszczenie powietrza nie jest – jak uważają niektórzy posłowie prawicy – wymysłem grupy ekologów bądź błahostką, którą można byłoby zignorować. Czy można bowiem przejść obojętnie wobec faktu, iż według raportów publikowanych przez instytucje międzynarodowe poziom zanieczyszczenia powietrza w Polsce rakotwórczymi benzo(a)pirenami jest najwyższy spośród wszystkich państw Unii Europejskiej i ponad sześciokrotnie przekracza normy dopuszczalne przez prawo UE? Czy można przemilczeć to, iż w Krakowie (który jest najbardziej zanieczyszczonym polskim miastem), każdy kto wychodzi na ulice wdycha taką ilość kancerogennych benzo(a)pirenów, jakby wypalił 7 papierosów dziennie? Czy można zbagatelizować oszacowania, według których w Polsce nawet 40 tysięcy osób rocznie umiera przedwcześnie z powodu chorób wywołanych przez skażenie powietrza? Trudno wreszcie ze uznać za przypadek, iż w najbardziej zanieczyszczonym Krakowie zachorowalność wśród dzieci na astmę oskrzelową wynosi 16 %, a więc jest 3 razy większa niż średnia krajowa.

Te dramatyczne dane statystyczne nie miały jednak żadnego znaczenia dla posłów PiS-u, którzy najwyraźniej chcąc zaspokoić interesy lobby węglowego, opowiedzieli się za dalszą degradacją powietrza. Na szczęście PiS-owska opozycja została przegłosowana i wczoraj Sejm przyjął ostatnie senackie poprawki do „ustawy antysmogowej”.

Oznacza to, iż ustawa mająca chronić jakość powietrza trafiła na biurko Prezydenta. Mam nadzieję, że prezydent Andrzej Duda wbrew swojemu środowisku politycznemu złoży podpis pod rozwiązaniem, które może przyczynić się do skutecznej ochrony zdrowia i życia milionów Polaków.

Gdyby jednak wezwania do ochrony życia nie przekonały wywodzącego się z Prawa i Sprawiedliwości prezydenta Andrzeja Dudy do złożenia podpisu pod ustawą, to może znaczenie będzie miał dla niego argument, iż „ustawa antysmogowa” chroni także sakralizowane przez prawicę „życie poczęte”, a nadto czyni to w sposób zdecydowanie bardziej skuteczny niż zgłaszane przez polskich talibów „ustawy antyaborcyjne”. Jeśli więc dla Prezydenta i środowisk prawicowych najważniejsze jest życie w fazie prenatalnej, to warto, aby Prezydent sięgnął do wyników prac naukowych opisujących wpływ skażenia powietrza na rozwój płodu ludzkiego. Wprowadzenie do porządku prawnego uchwalonych przez Sejm przepisów „antysmogowych” będzie służyć ochronie życia w każdym jego stadium.

Panie Prezydencie! Apeluję o jak najszybsze złożenie podpisu pod przyjętą przez Sejm ustawą „antysmogową”. Niech Pan Prezydent udowodni, że naprawdę zależy Panu na życiu ludzkim.