Od tygodnia cała Polska żyje przygodami psa Kacperka. Gdzie i z kim spał? Co jadł? Z czyjej miseczki? Jakiego używał ręcznika? I czy korzystał ze SPA?
Sprawa nie jest jedynie komiczna. Dotyczy bowiem kwestii zasadniczej - pozycji i przywilejów związków zawodowych. A przypomnę, że nie dalej niż dwa tygodnie temu Prezydent RP dawał prawo związkowcom przywoływania go do porządku, gdyby zapomniał o sprawach pracowniczych, czyli de facto postawił ich w pozycji suwerena. Zacznijmy od działalności gospodarczej prowadzonej przez związki zawodowe. Trudno ograniczać swobody gospodarcze i zakazać tej praktyki, jednak sytuacja opisana przez Newsweek pokazuje poważny problem. Nie polega on jedynie na tym, że działacz związkowy jest traktowany niczym fabrykanci w "Ziemi obiecanej". Jeśli związek zawodowy jest pracodawcą, a jego przewodniczący mówi o majątku spółki "mój hotel", to nie tylko mamy do czynienia z hipokryzją, gdy staje on w obronie pracowników. Powstaje poważny konflikt interesów i można mieć wątpliwości, czy związek jest rzeczywiście zainteresowany np. ograniczeniem umów śmieciowych, z których korzysta jego spółka. Przyjrzyjmy się też przywilejom związków zawodowych. Są takie, które znajdują uzasadnienie w funkcji związków – np. ochrona przed zwolnieniami. Jednak wiele osób nie wie, że etaty działaczy są opłacane przez pracodawcę, a ich liczba zależy od liczby członków związku, w dodatku pracownik może należeć do kilku organizacji związkowych jednocześnie. Z tego też powodu, w niektórych zakładach działa po kilkadziesiąt związków, a uzwiązkowienie przekracza 100%. Pracodawcy muszą także udostępniać lokale dla związków oraz zajmują się zbieraniem składek. Jakie są konsekwencje tej sytuacji? Po pierwsze, koszty tych przywilejów są przez pracodawców przenoszone na klientów. Zatem kupując wędlinę czy rower, płacimy też za związkowe etaty. Po drugie i ważniejsze, to jest główna przyczyna dla której prywatne przedsiębiorstwa zrobią wszystko, aby związki u nich nie powstały. Rozsądny pracodawca chce rozmawiać z przedstawicielami załogi, ponieważ niezadowolona załoga przekłada się na produktywność. Ale proszę sobie wyobrazić, że musi robić to z kilkudziesięcioma organizacjami związkowymi. Czyli przywileje w rzeczywistości ograniczają ochronę pracowników w sektorze prywatnym. Związki zawodowe odgrywają kluczową rolę w regulowaniu stosunków pracy i obronie pracowników. Jednak inne organizacje pełniące ważną społecznie rolę (np. fundacje) nie mają podobnych przywilejów. Warto zmniejszyć ich zakres także w interesie samych pracowników. Będą oni mieli większy wpływ na działaczy związkowych jako ich faktyczny pracodawca. Jeżeli pies Kacperek przyczyni się do likwidacji uprzywilejowanej pozycji związków zawodowych, to zasłuży na haftowane ręczniczki, darmowe SPA i złotą miskę. Czego z całego serca mu życzę.
