
„Jest tylko jedna legalna regularna armia. Armia prezydenta Syrii al-Asada. Jemu przeciwstawia się, według interpretacji niektórych naszych międzynarodowych partnerów, opozycja.” Tak odpowiedział na jedno z pytań dziennikarza Charliego Rose’a, Władimir Putin, w wywiadzie dla stacji telewizyjnej CBS i PBS, którego udzielił w przededniu 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Nie jest żadną tajemnicą, że dla Rosji utrzymanie reżimu al-Asada jest sprawą priorytetową zarówno pod względem ekonomicznym, jak i geopolitycznym. Al-Asad natomiast to zdeklarowany i jawny przeciwnik Stanów Zjednoczonych, trzymający zrujnowaną Syrię w brutalnym, krwawym i autorytarnym uścisku. Putin na szczycie ONZ skrytykował dozbrajanie przez Zachód bojowników z umiarkowanej opozycji, którzy walczą zarówno przeciwko Państwu Islamskiemu (ISIS), jak i rządowi w Syrii, nazywając ich otwarcie terrorystami.
Gdzie te bomby?
Władimir Putin na sesji ONZ zadeklarował rozpoczęcie przez Rosję nalotów na Syrię, zapewniając jednocześnie, że chodzi jedynie o walkę z ISIS i powstrzymanie płynącego z jego strony zagrożenia. Jednak zdjęcia satelitarne i inne materiały wywiadowcze NATO nie pozostawiają złudzeń. Rosyjskie naloty bombowe oczywiście miały miejsce, lecz nie tam, gdzie stacjonują fanatycy z Państwa Islamskiego.
Jednym ze zbombardowanych miejsc, które nota bene wyśledzili na podstawie zdjęć satelitarnych internauci, była stara kopalnia położona w miejscowości Ltamenah, niedaleko miasta Hama. Innym zbombardowanym miejscem miały być przedmieścia Talbiseh, miejscowości położonej niedaleko miasta Homs, gdzie w wyniku rosyjskiego nalotu miało zginąć ponad 30. cywilów. Oficjalnie niepotwierdzono tych doniesień. Trzeci atak rosyjski, według syryjskiej opozycji, miał miejsce w górzystym rejonie niedaleko miasta Salma.
Analitycy amerykańscy twierdzą, że rosyjskie bomby spadły na pozycje zajmowane przez ugrupowania opozycyjne względem reżimu al-Asada. Według ich raportów z zaatakowanych rejonów dżihadyści z ISIS zostali wyparci ponad rok wcześniej. Potwierdzają to przedstawiciele umiarkowanego ugrupowania rebelianckiego Tajammu al-Aaza, które działa w ramach Wolnej Armii Syryjskiej. Miejsca zbombardowane przez rosyjskie lotnictwo mają bardzo duże znaczenie strategiczne dla syryjskich sił rządowych, ponieważ stanowią kluczowe punkty tranzytowe pomiędzy Damaszkiem a nadmorskim bastionem reżimu al-Asada.
Ministerstwo Obrony Rosji stanowczo utrzymuje, że nalotów dokonano na osiem strategicznych celów należących do Państwa Islamskiego. Te doniesienia potwierdzają również podległe al-Asadowi syryjskie media. Odpowiednio przedstawiona w rosyjskiej propagandzie sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawi, że Putin urośnie w oczach społeczeństwa do roli zbawiciela i obrońcy cywilizowanego świata chrześcijańskiego oraz człowieka, który jako jedyny na świecie ma rozwiązanie dla zaistniałego problemu syryjskiego.
Waszyngton, w odpowiedzi na rosyjskie działania w Syrii, przygotował swój plan ofensywy przeciwko dżihadystom z ISIS, który ma się opierać na dozbrajanych przez USA 20 tys. kurdyjskich bojownikach oraz ok. 5 tys. bojownikach arabskich. Wsparcia z powietrza udzieli im amerykańskie lotnictwo. Rosyjski atak bombowy na rebeliantów popieranych przez Stany Zjednoczone może doprowadzić do poważnego kryzysu międzynarodowego.
Syryjski kat
Jak podaje Agencja Reuters’a, premier Wielkiej Brytanii, David Cameron, powiedział, że zaangażowanie militarne Rosji w Syrii pogarsza tamtejszą sytuację, a jej działania wspierają reżim prezydenta al-Asada, którego nazwał „rzeźnikiem”. Stwierdzenie Camerona nie jest bezpodstawne. O wielokrotnych zabójstwach w syryjskich więzieniach donosił niedawno brytyjski dziennik „Guardian” oraz stacja telewizyjna CNN. Dowody dostarczył zbiegły z Syrii fotograf, ukrywający się pod pseudonimem „Cezar”. Tysiące zdjęć przemycone przez Syryjczyka ukazują systematyczne torturowanie i mordowanie blisko 11 tys. osób przetrzymywanych przez siły specjalne reżimu al-Asada w latach 2011-2013.
O co tak naprawdę toczy się „syryjska gra”?
Głównym celem Putina na dzień dzisiejszy jest oczywiście utrzymanie u władzy al-Asada. Jednak pozostawienie syryjskiego reżimu to tylko cel pośredni dla Kremla. W dalszej perspektywie chodzi o cele ekonomiczne, a przede wszystkim o dystrybucję surowców energetycznych z Zatoki Perskiej. Działania Rosjan w Syrii pokrzyżowały strategiczne plany wielu światowych i regionalnych mocarstw, które chcą również utrzymać swe wpływy w tej części Bliskiego Wschodu. Ta dwubiegunowa rywalizacja będzie przybierać na sile, doprowadzając do coraz częstszych incydentów zarówno dyplomatycznych, jak i militarnych. Syria po raz kolejny stała się punktem zapalnym, lecz tym razem na skalę ogólnoświatową. Źródło:
