Specjalista z jednej strony od zimnej wojny domowej i rzucania najbardziej kłamliwych oskarżeń między innymi o zamordowanie Lecha Kaczyńskiego, fałszowanie wyborów, zdradę, chęć wygubienia narodu, uczynienia z Polski kondominium itp. Jarosław Kaczyński po raz kolejny udaje polityka rozsądnego i umiarkowanego. Tak dalece, że nawet był uprzejmy powiedzieć – nie możemy w tym momencie myśleć o żadnym rewanżu, żadnym odwecie.
Jak przed poprzednimi wyborami prezydenckimi, które na szczęście przegrał, czytał niczym Mickiewicz swój obłudny list do przyjaciół Moskali, aby zaraz po wyborach wrócić do smoleńskich bredni i oskarżania Donalda Tuska i innych polityków PO o zamordowanie prezydenta tysiąclecia. Słowa o rezygnacji z odwetu i rewanżu należy odczytywać w kontekście niedawnej wypowiedzi o tym, że zbliża się rozwiązanie wszystkich spraw związanych ze Smoleńskiem, co trudno zrozumieć inaczej niż jako zapowiedź ukarania winnych „zamachu” i oczywiście przedtem udowodnienie przy pomocy ludzi w rodzaju Macierewicza, że zamach był. O czym informują nas na każdej smoleńskiej miesięcznicy owacyjnie pisowscy zwolennicy niosący transparenty z napisami – „to był zamach” lub „Katyń 1940 – Smoleńsk 2010”. Wszystko jasne.
Ale Jarosław Kaczyński mówiąc o rezygnacji z odwetu nawet specjalnie nie ukrywa, że jest to tylko wyborcza zagrywka, oszukańczy zabieg obliczony na krótką pamięć i łatwowierność Polaków. Mówi bowiem o rezygnacji z odwetu „w tym momencie”, a nie na zawsze ostatecznie i nieodwołalnie. W tym momencie oznacza w kampanii wyborczej, aby tylko dorwać się do władzy, a później już w innej sytuacji do tego odwetu przystąpi. To co może uchronić Polskę od koszmarnej pisowskiej recydywy, od pomników „prezydenta tysiąclecia” w każdym mieście, od szaleństw Macierewicza, bełkotu Szydło i rujnowania gospodarki, od demolowania szkoły, likwidacji aborcyjnego kompromisu, co oznaczać będzie nieludzkie zmuszanie kobiet do rodzenia ciężko chorych dzieci nawet za cenę własnego życia, od fali kłamstwa, pychy, pogardy i nienawiści, to wyborcza porażka PiS-u. Na szczęście PiS nie ma zdolności koalicyjnych.
Nikt nie może oczywiście zapewnić, że PSL, którego lojalność (przynajmniej w wykonaniu p. Piechocińskiego nie jest najmocniejszą stroną, podobnie jak intelektualne i moralne kwalifikacje tego pana) nie zdradzi po wyborach i nie da się kupić Kaczyńskiemu, ale będzie to koniec tej partii. Ponadto wydaje mi się, że w samym PSL będzie dość ludzi, aby takie pomysły p. Piechocińskiego przekreślić. Innych koalicjantów PiS raczej nie znajdzie. Kukiz najpewniej nie wejdzie do Sejmu, a jeśli nawet to biorąc pod uwagę menażerię jaką zgromadził na listach będziemy w najgorszym wypadku mieli powtórkę z koalicji z Lepperem, tylko znacznie krótszą. Lepper przy Kukizie to był jednak dżentelmen i mąż stanu.
Po raz kolejny Polacy są oszukiwani przez tego samego człowieka, który od dawna niszczy nasz kraj, naszą demokrację i zagraża pomyślnemu spokojnemu rozwojowi. Po raz kolejny mamy do czynienia z tym samym zabiegiem. Schowanie Macierewicza, wyciszenie Kaczyńskiego, wystawienie kogoś w rodzaju Dudy czy Szydło. Nowa ludzka twarz PiS-u zupełnie jak kiedyś socjalizm z ludzką twarzą. Byle tylko dorwać się do władzy. Jeszcze nigdy groźba tej koszmarnej wznowy nie była tak blisko i dlatego należy wszystkim zwłaszcza młodym, niecierpliwym, entuzjastom, idealistom, nie pamiętającym, za kogo już przebierał się Kaczyński, o czym zapewniał, co obiecał i jak się przymilał, powtarzać i przypominać. To jest ciągle ten sam Kaczyński, wyrachowany, cyniczny, mściwy. On się nie zmienił, nie zmieni, nie jest do tego zdolny. Ta obecna maska to kolejne oszukańcze przebranie w walce o zniewolenie Polski. Nie dajcie się nabrać.
