Obywatele zbierają podpisy pod petycją przeciwko sądom arbitrażowym.

Zbyt wysoka płaca minimalna, normy ochrony środowiska, zakaz obrotu żywnością GMO, zablokowanie możliwości szpiegowania obywateli przez korporacje - wszystko to może stać podstawą do żądania wielomiliardowych odszkodowań. Przynajmniej taki scenariusz planują ponad głowami obywateli Komisja Europejska i Stany Zjednoczone.

REKLAMA

Ćwierć miliona mieszkańców Berlina protestujących w tę sobotę przeciwko porozumieniach o wolnym z handlu – TTIP i CETA z USA i Kanadą. 3,2 miliona podpisów Europejek i Europejczyków (w tym 42 tysiące z Polski) pod Europejską Inicjatywą Obywatelską Stop TTIP.

Choć w Polsce, poza prasą ekonomiczną, niemal nie słychać o postępie w negocjacjach nad Transatlantyckim Partnerstwem w dziedzinie Handlu i Inwestycji, to temat jest ważny i może mieć niebagatelny wpływ na nasze życie.

Nowa ACTA?

Krytycy TTIP określają dokument jako drugie ACTA. To celne publicystycznie porównanie, jednak zakres negocjowanej pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi umowy jest dużo szerszy. ACTA upadło ponieważ w pewnym momencie ludzie wyszli na ulicę, broniąc prawa do prywatności w internecie, protestując przeciwko zamachowi na swobodną wymianę treści w internecie. Choć mało kto ACTA przeczytał, wolność internetu, okazała się tak mobilizującym hasłem, że doprowadziła do zmiany stanowiska polskiego rządy, a w konsekwencji zablokowania umowy w całej Unii Europejskiej. Cechą wspólną obydwu porozumień była niejawność negocjacji – obywatele mieli słuszne poczucie, że decyzje są podejmowane ponad ich głowami.

W przypadku TTIP jednym z głównych zarzutów jest funkcjonowanie mechanizmu arbitrażu, który pozwala na pozywanie rządów demokratycznych państw przez korporacje i wygrywanie odszkodowań za które zapłacą podatnicy. Podstawą do uzyskania odszkodowania mogłyby być zbyt wysokie normy ekologiczne czy sanitarno-epidemiologiczne, zakazy obroty szkodliwymi substancjami czy konieczność ich specjalnego oznakowania, strategia energetyczna rządu, stawiająca na odnawialne źródła energii, zakaz obrotu produktami GMO. Słowem wszystko co zagraża zyskom korporacji. Mało tego – przy pomocy arbitrażu próbowano pozywać rządy za podwyższenie płacy minimalnej, ponieważ zdaniem jednej z korporacji, negatywnie wpłynęło na jej zarobki.

Zdrowie, wolność w internecie, drenowanie budżetu

Sądy arbitrażowe to również zagrożenie dla naszego dostępu do ochrony zdrowia. Wyobraźmy sobie firmę, posiadającą patenty na jakiś lek, ratujący życie, pozywającą rząd za dopuszczenie tańszych zamienników, działających tak samo, ale mniej drenujących kieszenie pacjentów. Sąd arbitrażowy za takie utracone korzyści mógłby przyznać odszkodowanie.

Prawa cyfrowe, wolność, prywatność w internecie. Te wszystkie obiekcje dotyczyły umowy ACTA i są aktualne w przypadku arbitraży. Liczne organizacje społeczne działają na rzecz większej ochrony obywatela, ograniczenia przechowywania danych przez służby specjalne, ograniczenia prawa koncernów do nieograniczonego przechowywania informacji o obywatelach dla celów marketingowych. Gdyby udało im się osiągnąć cel, nowe przepisy mogłyby zostać zaskarżone, jako ograniczające możliwe zarobki korporacji.

Inny przykład to gaz łupkowy. Jakaś korporacja negocjuje z rządem koncesję na wydobycie tego paliwa, po czym obywatele w wyniku konsultacji społecznych, braku zgody na wywłaszczenia czy negatywnej opinii o oddziaływaniu na środowisko, skutecznie blokują wydobycie. Firma, która straciła szansę na dochody, może pozwać państwo.

Wątpliwości co do mechanizmu jest dużo więcej. Możliwość korzystania z sądów arbitrażowych miałaby być ograniczona do zagranicznych inwestorów, co oznacza dyskryminację firm mających siedzibę w Unii Europejskiej. W pierwotnej wersji mechanizmu (ISDS) nie było możliwości odwołania się od wyników arbitrażu, w obecnej są pewne mgliste informacje o planowany, narzędziu odwołania się, jednak bez konkretów. Część prasy i ekspertów wprost określiła TTIP jako zagrożenie dla demokracji (The Guardian), zaznaczano również, że korporacje mogłyby pozywać państwa nie tylko z tytułu realnie utraconych dochodów, a możliwych zysków, które same w sobie są trudne do oszacowania. (za prof. Leokadią Oręziak). Ponadto w pierwotnej wersji porozumienia, szczegóły orzeczeń sądów arbitrażowych, miały pozostać utajnione, obecna propozycja Komisji Europejskiej idzie już w kierunku większej transparentności.

Już płacimy za arbitraż

Czy obawy są realne? Mechanizm nie jest nowy więc już możemy ocenić potencjalne skutki. Polska, posiadająca umowy o arbitrażu z kilkoma krajami, do tej pory wypłaciła odszkodowania w 16 sprawach, w jednej trzeciej z nich wyrok był utajniony. Najgłośniejszym echem odbił się wyrok, po prywatyzacji PZU, według którego wypłaciliśmy holenderskiej spółce Eureko ok. 2 mld euro (za Friends of the Earth Europe).

Prof. Leokadia Oręziak z SGH oceniła sądy arbitrażowe jako „ zwyrodniały mechanizm oddziaływania korporacji na państwo, który służy tylko do ochrony inwestorów i jest spadkiem po kolonializmie”. Niepewna sytuacja polityczna, zawirowania, niestabilność gospodarcza – tych argumentów używały kraje, w których siedziby miały korporacje, aby usprawiedliwić funkcjonowanie sądów arbitrażowych. Z tymże, żaden z nich nie dotyczy krajów Unii Europejskiej.

logo
Apel podpiszesz na stronie http://akcjademokracja.pl/stop-ics Akcja Demokracja

Wkrótce będą podejmowane decyzje czy i jaka forma arbitrażu ostatecznie trafi do TTIP. Za kilka dni w Miami spotkają się negocjatorzy ze strony Komisji Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, aby podjąć decyzję o ewentualnym wpisaniu systemu ochrony inwestorów ICS do tekstu porozumienia.

Obywatele mówią NIE

Organizacje, które działały na rzecz Inicjatywy STOP TTIP, m.in. Akcja Demokracja, WeMove.eu, lokalne oddziały komitetów Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej i Instytut Globalnej Odpowiedzialności, zbierają podpisy pod petycją do ministrów handlu i gospodarki Unii Europejskiej oraz Komisarz UE ds. handlu Cecilii Malström, gdzie apelują o „o powiedzenie „nie” dla przyznania korporacjom prawa do pozywania państw w specjalnych sądach, nazywanych ISDS lub ICS” i wyłączenie tematu z kolejnych rund negocjacji. W Polsce petycję podpisało w kilka dni prawie 1000 osób.

Źródła: