Ludwik Dorn wpadł na kolejny napoleoński plan. Tym razem zakwestionuje członkostwo Chorwacji w Unii Europejskiej, aby… zaszachować Donalda Tuska.

REKLAMA

O sprawie piszą dzisiejsze media. Dorn w liście do Kaczyńskiego proponuje, aby PiS i Solidarna Polska głosowały przeciwko ratyfikacji traktatu akcesyjnego Chorwacji. Taka ratyfikacja musi odbyć się w każdym państwie członkowskim Unii. W Polsce do przeprowadzenia skutecznej ratyfikacji potrzeba 307 głosów. Jeśli PiS i SP zagłosują przeciwko Chorwacja nie wejdzie do UE.

Dlatego Dorn proponuje sprytny szantaż. Chce aby za poparcie ratyfikacji Tusk zgodził się na referendum w sprawie przystąpienia do strefy euro, nowelizacji konstytucji oraz deklaracji, że pakt fiskalny także będzie ratyfikowany za zgodą dwóch trzecich Sejmu.

Chorwatom nie zazdroszczę. Nie czułbym się zbyt komfortowo – jako Polak – gdyby w 2003 roku członkostwo Polski w Unii zależało od brudnych gierek zagranicznych polityków.

Koledzy Dorna mówią, że z Tuskiem trzeba rozmawiać z odbezpieczonym pistoletem. Owszem Dorn odbezpieczył pistolet i zaraz strzeli sobie nim w stopę. Niestety rykoszetem dostaniemy my wszyscy.

W pełni popieram członkostwo Chorwacji w Unii Europejskiej, podobnie jak cała polska lewica.