
Załóżmy, że jesteś osobą, której tematy ekologiczne nie są obojętne. Albo inaczej - załóżmy, że kwestie ekologiczne nie są dla Ciebie priorytetem, ale chcesz żeby w Polsce poprawiła się jakość powietrza, żeby energia produkowana była w sposób przyjazny dla ludzi i środowiska. Chcesz, żeby najbardziej cenne przyrodniczo obszary, takie jak Puszcza Białowieska czy lasy w Karpatach, były chronione w przemyślany i efektywny sposób. Czy wiesz jak w tej materii wyglądają programy wyborcze? Otóż mizernie.
Pomysłów na rozwiązanie najbardziej palących problemów związanych z ochroną środowiska w programach wyborczych powinno się szukać z lupą. Albo nawet z mikroskopem. A i tak sukces nie jest gwarantowany.
Wraz z zakończeniem VII kadencji Sejmu przepadła obywatelska inicjatywa ustawodawcza Oddajcie Parki Narodowi, pod którą podpisało się aż ćwierć miliona osób. Żadna z partii nie zadeklarowała, że będzie zabiegać o uregulowanie kwestii związanych z parkami narodowymi. Mało tego, ugrupowaniom brakuje pomysłu na bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju. Mrzonki o budowie elektrowni jądrowych w zderzeniu z bilansem ekonomicznym to zwykłe obiecanki cacanki. Tymczasem społeczeństwo głupie nie jest i wyraźnie mówi (choć może zbyt nieśmiało), jakiego strategicznego kierunku rozwoju energetyki od polityków i polityczek oczekuje. Z opublikowanego na początku tygodnia badania opinii TNS wynika, że aż 92% Polek i Polaków chce więcej inwestycji w odnawialne źródła energii (OZE). Mało tego, wysokie poparcie dla rozwoju OZE i efektywności energetycznej wcale nie jest domeną „lewaków”. „Prawacy” też wolą energię ze źródeł odnawialnych.
W debacie wyborczej straszono, że brak wsparcia dla nierentownych kopalń skończy się tym, że nawet 100 tys. górników starci pracę. Szkoda, że w tym samym czasie żadna polityczka ani żaden polityk nie wspomnieli o analizach Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji, z których wynika, że dzięki inwestycjom w OZE w Polsce w ciągu dekady może powstać nawet 180 tys. nowych miejsc pracy. Jeśli dodać do tego fakt, że produkcja energii ze źródeł odnawialnych nie powoduje emisji toksycznych pyłów, gazów ani metali ciężkich, to okazuje się, że posłuchanie głosuwyborców wszystkim nam wyszłoby to na zdrowie.
Partie polityczne prawie zupełnie zignorowały kwestie dotyczące poprawy efektywności energetycznej polskiej gospodarki czy budynków. Trochę lepiej prezentują się kwestie dotyczące energetyki odnawialnej, choć znając doświadczenia z prac nad ustawą o OZE nie jest pewne, czy proponowane rozwiązania nie pozostaną jedynie w sferze deklaratywnej. Rozwój OZE zdecydowanie poparły Zjednoczona Lewica i Partia Razem. Można powiedzieć, że z ich programu wynika, że OZE oraz rozproszona energetyka obywatelska będą dla tych partii jednym z priorytetów. Również Polskie Stronnictwo Ludowe postawiło w swoim programie duży nacisk na źródła odnawialne i zdecentralizowany system produkcji energii. Energetykę obywatelską, w której kluczową rolę odgrywają osoby fizyczne oraz samorządy, poparli również kandydaci Nowoczesnej Ryszarda Petru, a także zaczęli wspominać o tym również reprezentanci Platformy Obywatelskiej.
Najmniej na temat OZE mówili z własnej inicjatywy przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Jednak kiedy już byli pytani, podkreślali, że nie są przeciwnikami energetyki odnawialnej, co m.in. potwierdza poparcie dla tzw. poprawki prosumenckiej do ustawy o OZE, która została przyjęta przez Parlament w lutym br.
Pozostałe ugrupowania raczej od tego tematu próbowały trzymać się z daleka... Kampania właściwie dobiegła końca. Przed wyborcami-ekologami trudny wybór. Nic mądrego doradzić się nie da. Mamy jednak wskazówkę dla tych, którzy do Sejmu trafią. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa, które popiera rozwój odnawialnych źródeł energii, zaraz po wyborach politycy powinni rozpocząć intensywne prace nad regulacjami, które zbudują energetykę obywatelską OZE i doprowadzą do podniesienia efektywności energetycznej.
