REKLAMA

Już się zaczęło, a nawet wcześniej. Sygnałem tchórzostwa i bezrozumnej uległości było nadanie Kaczyńskiemu tytułu biznesmena roku, czy kogoś w tym rodzaju, przez Krynickie Forum Gospodarcze. Takim sygnałem było zapraszanie do mediów pisowskich polityków i udających dziennikarzy czy ekspertów lizusów. Jeden z dziennikarzy udający obiektywnego zapraszał właściwie na zmianę Brudzińskiego, Bielana i Gowina, prawie wyłącznie. Zadałem sobie trud i sprawdziłem – ci trzej panowie byli częściej u tego pana niż wszyscy pozostali razem wzięci. W kampanii trwał festiwal nienawiści do Platformy oskarżanej o wszystkie możliwe błędy, zaniechania, słabości, przewinienia itp. I ten sam festiwal trwa nadal, tym razem pod hasłem dalszego rozkładu Platformy, walki wewnętrznej, zajmowania się sobą, rozpoczynającego się właśnie upadku i rozkładu. Na tym tle lansowana jest partia pana Petru jako nadzieja dla Polski, która oczywiście za chwilę pochłonie Platformę - jeden z moralnych autorytetów - tygodnik "Wprost" użył nawet zoologicznego porównania, że - głodne wilczki zagryzą tłuste koty. Oczywiście nadal trwa okres ochronny dla politycznego chuligana Kukiza. To, że to wszystko, zwłaszcza nieprzytomną nagonkę podczas kampanii, Platforma wytrzymała i uzyskała zupełnie przyzwoity wynik zawdzięczamy mądrości znacznej części narodu, która mimo wszystko nie dała się ogłupić fałszywymi obietnicami, falą kłamstwa i nienawiści i płynącą z bardzo wielu kościołów pisowską propagandą. Kościół nadal zapisuje jeden z najczarniejszych, najobrzydliwszych rozdziałów w swojej długiej historii. Jeszcze nigdy, chyba z wyjątkiem krótkiego epizodu związanego z popieraniem przez część hierarchów Targowicy, tak duża część Kościoła tak bardzo nie szkodziła państwu i narodowi polskiemu jak w czasach współczesnych. Wiele parafii i świątyń stało sie komitetami wyborczymi PiS-u, tam odbywają się spektakle nienawiści, rozpowszechniane jest smoleńskie kłamstwo, zbierane są podpisy i kolportowane ulotki - wszystko na rzecz PiS-u. Co jest jaskrawym naruszeniem przykazania - nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu i działalnością stricte polityczną, wykluczającą tym samym istotną część narodu z katolickiej wspólnoty. Kościół zapłaci za to wysoką cenę opustoszałych świątyń i seminariów, utraty autorytetu i staniem się tak, jak związek zawodowy "Solidarność" i wiele różnych instytucji o pięknych nazwach i tradycjach, jeszcze jedną pisowską przybudówką. Już się zaczęło - p. Duda zajęty walką z Platformą Obywatelską i osobiście z panią premier Kopacz chciał chyba postawić panią premier przed trudnym wyborem przyjechać do Sejmu czy pojechać na szczyt Unii Europejskiej na Maltą. W efekcie sam ma trudności z wyjaśnieniem, dlaczego skoro wiedział, że szczyt na Malcie został zwołany na 12 listopada nie zwołał Sejmu w innym terminie. Nie są to jedyne trudności p. Dudy. W ostatecznym efekcie powracają groteskowe spory o krzesła, a cały świat zauważy brak reprezentanta Polski na tym szczycie. Gorzej, bo ewentualne ustalenia, a mogą takie zapaść niekorzystne dla Polski, pójdą już na konto pisowskiej ekipy, która przejmuje odpowiedzialność za nasz kraj. Jedyne co PiS-owi dobrze wychodzi to składanie gołosłownych obietnic, z których właśnie zaczyna się rakiem wycofywać i mobilizowanie swoich lizusów, którzy to wycofywanie uzasadniają. Widzimy, a to dopiero początek, różne propagandowe łamańce w marcowym i stalinowskim stylu. Na przykład uzasadnienie, że PiS nie zgodzi się na marszałka z PSL-u, bo rzekomo to zbyt wiele kosztuje. Można dodać, że na pewno mniej niż absurdalna i bezsensowna ochrona p. Kaczyńskiego. Już się zaczęło. Niepokorne i patriotyczne media zaczynają podnosić kwestię sfałszowanych wyborów samorządowych i zapowiadają konieczność ich powtórzenia, a przy okazji odwołania nielubianych przez PiS prezydentów miast, na czele z panią prezydent Warszawy. Tchórzliwy zarząd telewizji zapowiedział nieprzedłużanie umowy z Tomaszem Lisem i p. Pospieszalskim, rzekomo w imię politycznej równowagi i cięcia po skrzydłach. Co za kłamstwo i obłuda. Programy p. Pospieszalskiego były czystą pisowską propagandą, zapraszano do nich zwolenników PiS-u i dla zachowania pozorów kogoś z PO, któremu przypadał rola czarnego charakteru, albo pokazowego łotra. Pisowska była również zorganizowana klaka, tzw. obiektywna publiczność. Tomasz Lis prowadził uczciwy, obiektywny i absolutnie zrównoważony politycznie program. Trzeba być ślepym lub głupi, aby stawiać znak równości pomiędzy tymi programami, ale dla PiS-u wszystko, co nie jest pisowską propagandą jest złem i nieuczciwością. Odezwał się też modny obok Macierewicza pisowski gwiazdor Ziobro i dał teoretyczną podbudowę czystek w mediach: "Jeśli nie zmienimy mediów, sądzę, że drogą do tego jest m. in. upodmiotowienie dziennikarzy, to zajdzie niebezpieczeństwo ulegania przez media interesom i przyprawiania politykom gęby". Jak wygląda "upodmiotowienie" dziennikarzy możemy zobaczyć w pisowskiej propagandzie. Tam też o politykach mówi się z szacunkiem i poszanowaniem zasad dziennikarskiej uczciwości, przynajmniej o niektórych. Już się zaczęło.