
Pierwszy Boxster, o oznaczeniu kodowym 986, wspólnie z Porsche 911 znanym jako model 996, uratował markę Porsche przed śmiercią. Wielu ludzi, którzy nigdy żadnym Porsche nie jechali, krytykuje markę za wygląd tych aut. Tenże był wynikiem technicznego kompromisu, obydwa auta musiały być bowiem identyczne konstrukcyjnie począwszy od przodu aż do słupka A. Aktualny Boxster to jednak zupełnie inna historia.
Tu nie chodzi ani o moc, o prędkość maksymalną, czy o przyspieszenie do setki. W papierowych kategoriach Boxster GTS wcale źle nie wypada, ale zupełnie nie o to chodzi. Ten samochód stanowi rzadki obecnie przypadek sportowego auta, w którym przyjemność z jazdy płynie z faktu, że można nim sterować minimalnymi ruchami samych nadgarstków. Idealny rozkład mas i fantastyczny setup zawieszenia sprawiają, że zachowanie Boxstera zawsze, w każdych warunkach, w słońcu, ulewie, na śniegu i na torze wyścigowym, pozostaje całkowicie przewidywalne.
W dodatku dzięki zastosowaniu mechanicznej szpery auto nie zniechęca do jazdy poślizgami z wyłączonym układem PSM - mimo centralnego silnika, który ćwierć wieku temu w superautach był synonimem śmiertelnego niebezpieczeństwa. Boxster nie próbuje ugryźć kierowcy. Przejechawszy dokładnie tym wariantem kilka tysięcy kilometrów mogę stwierdzić z całą stanowczością, że GTS jest znacznie lepszym samochodem niż ja jestem kierowcą. Ucząc się jego zachowań stale odkrywałem głębiej ukryte pokłady jego umiejętności - czyli dokładnie odwrotnie niż w przypadku Porsche Macan.
Boxster GTS, który przy mocy silnika 330 KM, ze skrzynią biegów PDK, rozpędza się do setki w 4,7 sekundy i osiąga maksymalnie 279 km/h, jest samochodem całorocznym. Ludzie pytający, czy można autem z miękkim dachem jeździć zimą, niech teraz czytają uważnie: jeździłem takim Porsche przy -34 stopniach. Wielowarstwowy dach izoluje nawet lepiej niż stalowy. Mnie akurat opcja pokazywania swojej fizys wszem i wobec przy opuszczonym dachu nie jest potrzebna, ale ciepłe jesienne czy wiosenne wieczory mają w takim samochodzie dodatkowy urok.
To także jedno z ostatnich Porsche z wolnossącym silnikiem, a obcowanie z taką jednostką napędową to dzięki wszechogarniającej mądrości Brukseli już kwestia przeszłości. Oszczędny, soczyście brzmiący motor genialnie reaguje na gaz, a taka charakterystyka idealnie pasuje do auta, które tak chętnie zmienia kierunek jazdy, że można je prowadzić niewielkimi ruchami nadgarstków. Trzeba z tego korzystać, póki nam jeszcze wolno.
