Konserwatywna utopia i wizja państwa oparta na politycznej zemście, które dziś fundują nam Prawo i Sprawiedliwość, miałyby dużą szansę upaść nawet szybciej niż osiem lat temu (bo i działania PiS są gwałtowniejsze), gdyby nie problem uchodźców, imigrantów i kolejne problemy w kolejce, na czele z nabierającym tempa ociepleniem klimatu. I tak jak znacząca wygraną zawdzięcza PiS tym pierwszym, tak rakietowego paliwa do dalszego demontażu demokracji, a przede wszystkim niszczenia społecznego zaufania, dostarczać będzie PiS hybrydowa wojna, jaką wypowiedzieli światu zaburzeni adolescenci z tworu określanego mianem ISIL.
Natychmiast wkraczamy na terytorium banału. Globalne niepokoje od zawsze sprzyjają lokalnemu radykalizmowi. A jednak sytuacja jest inna i po prostu gorsza. Po raz pierwszy w dziejach świata, wskutek naszych działań, doszliśmy do punktu, w którym możemy utracić wszelką możliwą substancję świata, substancję która w ogóle umożliwia życie (z jego wszystkimi wadami i zaletami). W tym sensie, polityczne formy, jakie pojawiają się nad taką bazą, są również anachroniczne. Przypominają przecież autorytarne i totalitarne reżimy sprzed II wojny światowej, ale nie mogą być tym samym, bo również może okazać się, że nie mają substancji, na której mogłyby wzrastać. Tym silniej zatem (do całkowitego absurdu) inwestować będą w nadbudowę. I chyba z czymś takim mamy dziś do czynienia w Polsce.
W tym sensie nie można się zgodzić ze znakomitym skądinąd tekstem Jakuba Majmurka w „Dzienniku Opinii” – Żadnych mrzonek, rodacy!. Dotychczasowa praktyka pokazywała, że PiS odnośnie bazy nie ma nic do zaoferowania. Mimo że całkiem sporo i ciekawie o tym mówi. Ostatecznie, dlaczego skoro pięćset, to nie tysiąc złotych?! Może natomiast dokonać antymodernizacji nadbudowy i już zaczął to robić. W tym miejscu nic więcej nie da się już dodać.
Dlatego dużo ciekawsze muszą być rozważania z obszaru – co z tym robić? Jak racjonalnie wygrać z biologią tak skutecznie opanowaną przez PiS? Jaką wersję rzeczywistości zaproponować wystraszonym masom? Dotychczasowa praktyka środowisk liberalnych i lewicowych pokazywała, że nie tylko nie rozumieją i nie radzą sobie z tym problemem, ale – dzięki niezrozumieniu – działają na szkodę promowanej przez samych siebie wizji świata. Sukcesy radykałów budowane są rękami i językami liberałów.
Innymi słowy, jaką wersję nowoczesności powinno się dziś zaproponować ludziom, żeby porzucili mrzonki konserwatywnej PiS-owskiej utopii i zupełnie już groteskowych pomysłów w stylu Kukiz 15 i inni?
Jakieś wersje takiej nowoczesności proponują Razem i Nowoczesna.pl. Pierwsi nie rozumiejąc brutalnych praw przyrody, drudzy cokolwiek ignorując konieczność odniesienia się do nich. W tym sensie te wersje nowoczesności politycznej (i nie tylko) pozostają anachroniczne. Widać to już na poziomie języka. Życzeniowo-poprawnościowy język Razem, „Nowoczesna.pl zastępuje językiem stuprocentowego (nieoderwanego od praw przyrody) konkretu. I jedni i drudzy pomijają w swoich ocenach i pomysłach wszystko to, co nie leży w polu ich prywatnych dokonań, zainteresowań i doświadczeń.
Obydwie te wizje, jako niekomplementarne i wycinkowe, muszą ulec wizji państwa PiS, która choć również ignoruje rzeczywistość, to siłą obsesji wierzy, że może ją zmieniać. Myślę, że na tym powinni się dziś koncentrować poszukiwania tych wszystkich którzy, mimo przerastających ludzkie możliwości problemów, chcą przynajmniej mieć nadzieję na dalsze życie w warunkach wolności, na - choćby mocno okrojoną - koncepcję wspólnego dobra.
