Expose pani Beaty Szydło było mieszaniną banału i bełkotu. Trudno powiedzieć, czego w tym wystąpieniu było więcej i można się chyba zgodzić, że obydwa w/w komponenty występowały mniej więcej w równych proporcjach. Faktycznym premierem jest przecież i tak Jarosław Kaczyński, który nawet specjalnie tego nie ukrywał wygłaszając zaraz po p. Szydło drugie expose, w którym zapowiedział szereg typowych dla PiS-u działań zagrażających demokracji w Polsce i prowadzących do kryptodyktatury w stylu Orbana lub gorszej. Ten rząd pod jednym względem z pewnością odniósł sukces, ma najwięcej w najnowszej historii Polski od 1989 roku ministrów (tyle samo miał tylko gabinet Kaczyńskiego w latach 2005-2007). Trzeba przecież zapewnić możliwie wiele posad dla partyjnych funkcjonariuszy i różnego pokroju mniej lub bardziej antypatycznych lizusów. Personalia tego gabinetu są niewątpliwie jego najbardziej interesującą stroną. Mamy tu osobistości bardzo wsławione, jak p. Gliński, człowiek z tabletu, polecany na wszystkie możliwe chyba stanowiska. Teraz p. Gliński jako poseł z Łodzi mógłby wystartować do walki o łódzkie biskupstwo, bo tamtejszy ordynariusz, specjalista od białej rasy i dziury w ziemi, najwyraźniej się na swoim stanowisku nie sprawdza. Mamy znanego z zamawiania taksówki dla Rydzyka ociężałego ministra Jurgiela, nudnego jak flaki z olejem Błaszczaka, nierozumiejącego zasad polityki krajowej i zagranicznej Waszczykowskiego, renegata Gowina prezentującego typowe dla renegatów odrażające lizusostwo i wreszcie wielką trójkę Macierewicza, Kamińskiego i Ziobrę. Macierewicz zasłynął jako autor fałszywych oskarżeń (między innymi prof. Chrzanowskiego), a w ostatnim czasie zdążył powiedzieć, że Rosja wypowiedziała nam wojnę, sformułował i rozgłaszał na wszystkie możliwe sposoby tezę o zamachu smoleńskim, dwóch wybuchach i wiele innych tego rodzaju bredni, a tuż przed wyborami zdążył powiedzieć, że obóz rządowy to "gorzej niż rynsztok". Kamiński został skazany na trzy lata więzienia (nieprawomocnym co prawda wyrokiem, ale jednak) i zamiast do więzienia poszedł do rządu, ułaskawiony przez p. Dudę już działa. Ziobro specjalista od aresztów wydobywczych niszczarek i "gwoździ" (chodziło o magnetofon, który miał być gwoździem w sprawie) oraz uzdrawiania służby zdrowia, skompromitowany skandalicznymi działaniami jako minister sprawiedliwości w rządzie Kaczyńskiego (wielokrotnie opisywanymi), na skutek indolencji sejmu poprzedniej kadencji zamiast przed trybunał stanu trafił do rządu. Reasumując, to nie jest ława ministrów, ale raczej ława oskarżonych, a samo wystąpienie p. Szydło miało wiele ze słynnego "expose" Edwarda Babiucha, podobnie jak sama autorka bardzo do Babiucha podobna pod względem charyzmy, inteligencji, silnej osobowości. Banalne było właściwie każde zdanie p. Szydło o wsłuchiwaniu się w głos narodu, pacjentach, którzy są najważniejsi i uczniu, który "nie jest testem". Banalne było stwierdzenie, że małe sprawy składają się na sprawy wielkie, i że "nie może być tak, że Polacy żyją na gorszym poziomie niż Niemcy", najważniejsze jest bezpieczeństwo, problemy demograficzne i natalistyczne są ważne dla przyszłości Polski. Nie może być tak, że "Polak wstydzi się za swoje państwo", polityka zagraniczna musi być niezależna, polska kultura i tradycja narodowa musi znaleźć należne jej miejsce, "koniec arogancji władzy" - co w świetle ułaskawienia przez p. Dudę (Dudapomoc działa) p. Kamińskiego jest szczególnym rodzajem bezczelności, pychy i obłudy. Przeraźliwy zbiór nie dających się słuchać ociekających hipokryzją banałów. Imponujące są też osiągnięcia tego rządu. W ciągu kilku dni Błaszczak zdążył obrazić Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schultza nawiązując do zbrodni popełnionych przez Reinefahrta i Dierlewagnera podczas powstania warszawskiego, Waszczykowski stwierdził, że ABW zachowywała się bardziej jak policja polityczna wobec własnych polityków "niż jako instytucja, która miała chronić interesy Polski przed zewnętrznym działaniem", p. Duda podważył raport rządowy w sprawie smoleńskiej, a do ekspertów smoleńskich Macierewicza napisał, że "ich ustalenia są mądre i naukowe", na co Macierewicz odpowiedział zapowiedzią prawdziwego śledztwa i dojścia do prawdy, która przecież jest od dawna znana to był zbrodniczy zamach między innymi: Tuska, Komorowskiego i Putina. W ciągu jednej nocy PiS przejęło służby, w błyskawicznym tempie prezydium Sejmu, Trybunał Konstytucyjny, Trybunał Stanu, sejmową kontrolę nad służbami. Na tym tle zatrzymanie posła PSL poprzedniej kadencji Jana Burego wygląda jak dalszy ciąg tego typu porachunków. PiS ustami swoich pseudodziennikarzy i także Kaczyńskiego zapowiedziało zawłaszczenie mediów publicznych (prywatne są poza pisowskim zasięgiem) trwają czystki wszędzie gdzie to tylko możliwe. Ma miejsce zamach na demokrację, pisowskie szaleństwo trafnie określone przez red. Wojciecha Czuchnowskiego jako przyspieszenie, wzmożenie, gorączka trwa. Jak pisze Wojciech Maziarski - "Skąd ten pisowski bezwstyd? Skąd ta samobójcza buta? Być może oszołomieni skalą sukcesu uwierzyli, że rozkład mandatów w parlamencie odpowiada rozkładowi sił w społeczeństwie, więc na wszystko mogą sobie pozwolić. Gdyby mieli więcej rozumu i przezorności, być może dostrzegliby, że płyną prosto na górę lodową." (W. Maziarski, "Opamiętajcie się! We własnym interesie", "Gazeta Wyborcza", nr. 10 11 2015 r.). Być może PiS rozumuje jak Ludwig Thoma - Jesteśmy wprawdzie głupcami, ale także jesteśmy w większości? Ma miejsce z jednej strony niebywała buta, arogancja, nienawiść, zemsta i głupota, z drugiej uświadomienie sobie konieczności mobilizacji dla obrony demokracji. Pytanie, kiedy i w jakich okolicznościach obrońcy demokracji zwyciężą?
REKLAMA
REKLAMA
Czytaj więcej
