
Oczywiste jest, że pierwsze dni rządów PIS-u zasługują na głęboką krytykę, zarówno jeśli chodzi o kwestie ustrojowe (tj. jak próba przejęcia trybunału konstytucyjnego), neutralność światopoglądową państwa (przywrócenie dyscypliny do szkół, manipulacje przy liście lektur, przyłączane się ministra kultury do prób cenzury kultury, zapowiedź budowy mediów "narodowych") czy rozbijanie europejskiego projektu i obniżanie pozycji Polski na arenie międzynarodowej (zapowiedzi niewypełnienia deklaracji o przyjęciu uchodźców, powołanie jawengo islamofoba Waszczykowskiego na szefa MSZ). Część z tych działań PIS zapowiadał już przed wyborami, więc mogliśmy się ich spodziewać. Czeka nas zapewne jeszcze kilka batalii: o zachowanie zgniłego, ale jednak i tak lepszego od tego do proponuje Prawo i Sprawiedliwość, kompromisu ws. aborcji czy powstrzymanie rządu przed przywróceniem zasadniczej służby wojskowej.
Każdą z tych spraw i batalii należy traktować indywidualnie, nie tracąc z oczu faktu, że wpisują się one w większą całość. Prawo i Sprawiedliwość z przystawkami w rodzaju Gowina i Ziobry, chce realizować politykę, której oczekuje najbardziej radykalne skrzydło wyborców prawicy, nie dając żadnych koncesji czy nadziei na wysłuchanie grupom bardziej krytycznie podchodzącym do rządu.
Jednocześnie receptą na to nie są histeryczne inicjatywy typu Komitet Obrony Demokracji, powołujące się na tradycję KOR-u i podziemnej Solidarności, używające symboliki opornika, i nie mające żadnego innego spoiwa niż niechęć do partii rządzącej.
Jakości demokracji nie obronimy przywołując prof. Bartoszewskiego, stawiając w roli autorytetu Hartmana, Stefana Bratkowskiego czy bazując na poparciu Gazety Wyborczej (swoją drogą łatwo dodać 20 tysięcy osób do grupy facebookowej, one nawet nie muszą się na to godzić) czy Tygodnika Polityka. Grupy fejsbukowe, łatwo podatne na trolling, przejęcia, ośmieszenie nie zastąþią prawdziwej moblizacji przeciw konkretnym naruszeniom konstytucji czy nieakceptowanym przez społeczeństwo zmianom prawa. KOD brakuje programu pozytywnego, wiarygodnej wizji Polski po rządach PIS-u (zresztą takiej nie będzie bo ciężko pogodzić wizje gospodarcze neoliberałów i socjaldemokratów), spójności i powagi. Mamy do czynienia z banką, clicktivizmem bez przełożenia na konkretne działania, ze skłonnością do używania hiperboli, a zarazem braku woli politycznej by powiedzieć coś nowego i wartościowego politycznie.
