W dniu 15 listopada tego roku minęła 120 rocznica urodzin Antoniego Słonimskiego. Ten wybitny polski poeta XX wieku znany był również ze swojego bezkompromisowego stosunku do władz PRL, za co zresztą spotykały go liczne represje. Ma też swoją kartę w historii polskiego humoru wyrażającego się m.in. modnym w okresie międzywojennym stylem tzw. żartów absurdalnych.
Żarty tego rodzaju nigdy nie tracą na aktualności, bo mają charakter abstrakcyjny, a więc nie odnoszący się do żadnej konkretnej rzeczywistości. Z kolei, właśnie dlatego, że są abstrakcyjne, są uniwersalne. Przytaczam dwa ulubione przeze mnie żarty pana Antoniego.
Genialny pies W pewnym cyrku występował genialny pies, który wyciągał pierwiastki kwadratowe i obliczał logarytmy. Niestety nikt z publiczności się na tym nie znał, więc wygryzł go z posady pierwszy lepszy kundel, który dzielił i mnożył pod publiczkę.
Sztuczka iluzjonisty 2+2=5 Tę sztuczkę pokazujemy z pomocnikiem. Najpierw na oczach publiczności dodajemy dwa do dwóch. Następnie nasz pomocnik sprytnie odwraca uwagę widzów, a wtedy my niepostrzeżenie dorzucamy do czwórki jedynkę. Chwilę później zdumionej publiczności ukazuje się zgoła niespodziewany wynik.
Wszelkie ewentualne podobieństwa do znanych Czytelnikowi wydarzeń nie były przez autora zamierzone i mogą być jedynie dziełem przypadku.
