Powołanie na dyrektora jednej z kluczowych miejskich jednostek człowieka, przeciw któremu toczy się 13 spraw sądowych, w tym o korupcję, wywołało latem w Krakowie prawdziwą burzę. Prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski i Jan Tajster, nowo wybrany dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, pojawili się ramię w ramię w głównych wydaniach serwisów informacyjnych. I nic dziwnego. Tajster jest oskarżany o niegospodarność, korupcję, nadużywanie uprawnień, mobbing i molestowanie pracownic – czego miał się dopuścić właśnie jako szef jednej z miejskich instytucji. Majchrowski był przewodniczącym 3-osobowej komisji konkursowej, która wybrała Tajstera na szefa ZIKiT.
Dzisiaj na tamtą decyzję Jacka Majchrowskiego można spojrzeć z nowej perspektywy. Prezydent Krakowa, którego przy największej nawet dozie dobrej woli nie dałoby się nazwać nowatorskim, odważnym czy rewolucyjnym, niespodziewanie okazał się prekursorem nowego trendu. Jacek Majchrowski otwarł erę nieposzlakowanych.
„Nieposzlakowana opinia” to wymóg wobec funkcjonariuszy publicznych, ale i określenie, które nie ma precyzyjnej prawnej definicji. Dlatego dla niektórych „nieposzlakowanie” okazuje się być z gumy – w razie potrzeby próbuje się je rozciągnąć na każdego, byle by nie był skazany prawomocnym wyrokiem. Dokładnie tak Majchrowski tłumaczył się z Tajstera. Tego samego argumentu używali politycy PiS, kiedy ministrem koordynatorem ds. służb specjalnych został Mariusz Kamiński. Wyrok skazujący wydany w jego sprawie był nieprawomocny, bo Kamiński czekał na apelację. Na wszelki wypadek przed „poszlakowaniem” opinii postanowił nowo mianowanego ministra ochronić sam Prezydent Rzeczpospolitej. Stąd jego bezprecedensowe (i zdaniem większości ekspertów niezgodne z prawem) ułaskawienie.
Z całą pewnością nieposzlakowaną opinią zdaniem polityków Prawa i Sprawiedliwości cieszy się również Daniel Obajtek, były wójt Pcimia. Można być tego pewnym, bo inaczej Pani Premier Szydło nie powierzyłaby mu obowiązków prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, szczególnie, że jest to instytucja wydająca miliardy złotych. Dlatego też Premier Szydło wymieniła poprzedniego prezesa, który rzekomo nie dopilnował wdrażania nowego systemu informatycznego na człowieka oskarżonego o korupcję i wyłudzenie. Daniel Obajtek jest oskarżony o wzięcie 50 tys. złotych łapówki za ustawianie przetargów i wyłudzenie ponad 700 tys. zł od byłego pracodawcy. Proces sądowy w jego sprawie rusza w grudniu.
Kolejny PiS-owski „nieposzlakowany” wykazał się świetnym obyciem w szeroko rozumianej dziedzinie polskiego drogownictwa. Dowodzi tego dwukrotne odebranie mu prawa jazdy za wykroczenia drogowe. Jerzy Szmit, bo o nim mowa, od niedawna wiceminister infrastruktury, będzie zajmował się głownie polskimi drogami, po których będzie pewnie jeździł limuzyną z szoferem. I całe szczęście – bo własnego samochodu prowadzić w tej chwili nie może. „Prawko” stracił latem.
W dziedzinie, w której prezydent Krakowa był prekursorem, Prawo i Sprawiedliwość zdaje się już osiągać mistrzostwo. Dzięki temu problem z „nieposzlakowaną opinią”, a właściwie ze zdefiniowaniem tego określenia, zaczyna się więc rozwiązywać. Nowe definicje mogą uzyskać i inne określenia, jak na przykład konstytucyjność, wina czy niewinność. Te nowe definicje mogą się okazać bardzo proste, jednoznaczne i podobne do siebie. Zrozumiałe dla każdego. No bo jak można nie zrozumieć definicji o treści: „jak uzna Prezes”?
