
Jarosław Kaczyński kontynuuje podział Polski na A i B, Polaków na tych prawdziwych i zdrajców narodu, na wierzących i niewierzących. To on pokazuje placem, że kto nie z nami, ten przeciwko nam. Plusem z wygranej PiS jest koniec wmawianego nam przez lata systemu dwupartyjnego, głosowania na gorsze czy mniejsze zło. Drugi plus, to szeroko otwarte z przerażenia oczy Polaków…
„Każda ręka podniesiona na Kościół, to ręka podniesiona na Polskę” – powiedział w Toruniu podczas 24. urodzin Radia Maryja prezes PiS. Internauci zareagowali bardzo szybo porównując słowa Kaczyńskiego do fragmentu przemówienia premiera Józefa Cyrankiewicz z 1956 roku - „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie…”. Swoją wypowiedzią Kaczyński wyraźnie wskazał, że cały polski Kościół reprezentuje jedynie o. Tadeusz Rydzyk. Natomiast przywódcą Polski, na którą ta ręka ma być poniesiona jest prezes i partia PiS. Kaczyński posłużył się właściwą dla siebie retoryką, kreując wyimaginowanego wroga, wykorzystując do tego Kościół.
„Niewidzialna ręka Kaczyńskiego”, to protesty Polaków przeciwko władzy rządzącej, jej kolejnych zamachach na wolność i demokrację, przeciwko arogancji i ksenofobii PiS. Ta „każda ręka” to opozycja sejmowa i poza parlamentarna, media, które zostały podzielone zręcznie na te mainstreamowe, czyli wszystkie inne od tych przychylnych i pokornych wobec PiS. Z tym, że do tych „złych” dołączyły redakcje zagraniczne, łącznie z CNN zza oceanu, obserwujące sytuację w Polsce z dala, z dystansu. Nikt nie zamachnął się nawet na Kościół. Kaczyński doskonale wie, że pozostał mu już tylko ten twardy, wierzący w jego słowa elektorat. Wyborców, którzy dali nabrać się na socjalne obietnice PiS stracił.
Nie ma się co nawet zastanawiać nad fenomenem wygranej koalicji PiS, Solidarnej Polski i Prawicy Razem, bo takiego fenomenu socjologicznego i przechylenia poglądów Polaków na skrajnie prawą stronę po prostu nie ma. Przy urnach wyborczych zadziałały: matematyka, słaba pamięć i zmęczenie ośmioletnimi rządami Platformy Obywatelskiej, o czym mówili nawet jej czołowi politycy. To również słowa Donalda Tuska. PiS swoim pakietem socjalnym przebił nawet Zjednoczoną Lewicę. Wyborcy roszczeniowi zagłosowali na tych, którzy prowadzą w sondażach. Zadziała tutaj logika typu – PiS i tak wygra i spełni dane nam obietnice, a PO czy ZL, z ław opozycji nie będą w stanie tego zrobić.
Strategią PO pogodzoną już przed wyborami z przegraną było: ocieplenie wizerunku partii, przygotowanie się do bycia w opozycji, układając listy w kraju tak, żeby zdobyć jak najwięcej mandatów i przeczekanie aż PiS pokaże prawdziwe oblicze, da Polakom gorzką nauczkę. Amerykański publicysta Jackson Diehl pisze w na łamach "Washington Post", że zwrot na prawo w Polsce jest właśnie efektem zmęczenia wyborców Platformą Obywatelską i brakiem dla niej alternatywy w centrum i po lewej stronie sceny politycznej, porównując Kaczyńskiego do Viktora Orbana, premiera Węgier. Prezes PiS, to według dziennikarza zza oceanu „wytwór ohydnego, przedwojennego populizmu, będącego mieszanką ksenofobii, antysemityzmu i ciągot autorytarnych.”
Politycy PO nie przewidzieli jednak, że PiS tak szybko zrzuci maskę i drastycznie wywróci Polskę do góry nogami, a Polacy nie pozwolą sobie na to, manifestując już nie tylko w stolicy, ale również w innych miastach. PO nie wzięła pod uwagę, że w siłę będzie rosła Nowoczesna Petru, prześcigając ją obecnie w sondażach, jako bardziej słyszalny głos opozycji. Barbara Nowacka praktycznie stała się codziennym gościem mediów oraz liderką opozycji poza parlamentarnej w obronie demokracji. Po wyborach zyskała popularności, nie dając sobie przypiąć łatki przegranej o 0,5%. Widoczna jest też „Razem”, ale tej skrajnej poglądowo, radykalnej lewicy, będzie trudno zgromadzić stabilny elektorat. Co nie zmienia faktu, że tym samym kończy się dualizm partyjny PO i PiS. Za chwilę rozpocznie się batalia z pisowską władzą o niespełnione obietnice socjalne. Jeśli SLD do tego czasu nie zrobi porządku w swoich strukturach i nie włączy się do działań, pałeczkę na tym polu przejmą inne ruchy lewicowe. Chyba, że przetrwa projekt Zjednoczona Lewica, ale kojarzona już ze zmianą pokoleniową. Bo PiS nie jest już nawet tonącym okrętem, ale U - Bootem, ciągnącym ze sobą na dno Kukiz'15. Z czystej, zimnej kalkulacji mogą zacząć uciekać z uścisków prezesa Ziobro i Gowin. Znani już wcześniej z wędrówek między partiami. Objęli w rządzie ważne stanowiska, więc są to mocni koalicjanci, a bez nich prezes traci siłę. Kiedy odejdą prawicowy monolit pęknie.
O tym, że kto nie z nami, ten przeciwko nam, próbował pokazać dziennikarce TVP Info, Karolinie Lewickiej minister kultury Gliński. Okazuje się, że tak samo jak PiS mają myśleć też media zagraniczne.
Polski MSZ wydał dzisiaj specjalne oświadczenie: „Ze zdziwieniem i zaskoczeniem przyjęliśmy tezy jakie zaprezentowane zostały w ostatnim programie 'GPS' na antenie stacji CNN oraz w artykule autorstwa J. Diehla na łamach Washington Post. Prezentują one nieprawdziwy oraz jednostronny przekaz na temat sytuacji w Polsce, niemający pokrycia w faktach. Mamy nadzieję, że w przyszłości obie redakcje będą starały się prezentować odbiorcom materiały nieodbiegające tak daleko od rzeczywistości, a także różnorodne stanowiska i bardziej zrównoważone opinie. Tego wymaga przecież rzetelne i obiektywne dziennikarstwo".
Oby otwarte dzisiaj z przerażenia oczy Polaków miały odzwierciedlenie podczas kolejnych wyborów parlamentarnych – kiedykolwiek by one nie nadeszły. Każdy głos jest ważny. Koniec z mniejszym złem. Wyciągnijmy wnioski z tej surowej lekcji. Obudź się Polsko!
Źródło: msz.gov.pl, WP
