Przepraszam za nazbyt kolokwialny tytuł, ale zdaje mi się, że żadne inne słowo nie opisuje lepiej "osiągnięć" prezesa PIS i tej partii w pierwszych tygodniach ich rządów. Parafrazując Churchilla, jeszcze nigdy tak niewielu nie zrobiło w Polsce tak wielkich szkód w tak krótkim czasie.

REKLAMA

Zamiast długiego tekstu i przydługich rozważań, wyliczanka.

– Trybunał Konstytucyjny zmarginalizowany. trójpodział władzy naruszony, fundament demokracji podmyty.

– Prezydent ośmieszony i sprowadzony do roli pomagiera prezesa PIS.

– Premier RP ośmieszona, sprowadzona do narzędzia prezesa PIS.

– Dane wyborcom słowo złamane, ministrem obrony pan Macierewicz.

– W MON 20-tolatek, na krótko, ale jednak, doradcą ministra. Wiceminister ogłasza publicznie, że będziemy zabiegać o ochronę atomową, MON natychmiast się wycofuje. Główne osiągnięcie ministra – honorowa obstawa żołnierzy na uroczystościach smoleńskich.

– Prezydent zapowiada, że kuriozalna teoria o zamachu w Smoleńsku jest de facto obowiązującą doktryną państwową.

– Prezydent ułaskawia partyjnego kolegę, ułaskawienie formalnie niewinnego to kuriozum na skalę światową.

– Prezydent popełnia kilka deliktów konstytucyjnych. Prędzej czy później trafi przed Trybunał Stanu.

– Wicepremier i minister kultury grozi dziennikarce telewizji publicznej. Tenże zapowiada w praktyce cenzurę w teatrach.

– Minister sprawiedliwości, podobnie jak prezydent absolwent prawa na UJ, broni łamania prawa przez prezydenta i sejmową większość. W Brukseli minister ogłasza veto Polski w sprawie prawa dotyczącego dziedziczenia, rujnując wypracowywany trzy lata kompromis.

– Jedna z sejmowych partii pozbawiona, wbrew obyczajom, funkcji wicemarszałka Sejmu.

– Skasowane rotacyjne przewodnictwo w komisji do spraw służb specjalnych.

– Pani minister edukacji odkręca, wbrew tendencji ogólnoświatowej, rozpoczęcie edukacji szkolnej przez sześciolatków.

– Minister spraw zagranicznych obsztorcowuje dziennikarzy publicznego radia. Na oficjalnej stronie MSZ ukazują się tweety wspierające smoleńską wersję zamachową.

– Wiceminister kultury Czabański zapowiada czystkę w mediach publicznych. W imię obiektywnego dziennikarstwa? Jasne, świadczy o tym jego deklaracja - racja stanu wymaga osłony medialnej.

– Szybkie zmiany w spółkach skarbu państwa. Kompetentnego szefa Orlenu ma zastąpić były członek PZPR, pozbawiony wszelkich kompetencji kolega pana Kaczyńskiego. Szefem PKP zostaje były agent bezpieki.

– MSZ szykuje czystkę wśród ambasadorów. Wdaje się też w polemikę z krytycznymi publikacjami o obecnej władzy w zagranicznych mediach.

– Służba cywilna jest skasowana. Nie będą się liczyły kompetencje, lecz wierność PIS-owi.

– Szefowa Kancelarii Premiera rości sobie prawa do interpretacji ważności orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego.

– Sejmowa większość rozluźnia regułę wydatkową. Za chwilę deficyt i dług publiczny wzrosną. Złoty już słabnie, giełda leci na pysk.

– W zagranicznych mediach setki miażdżących recenzji nowej polskiej władzy.

Pewnie można tę listę znacznie wydłużyć, ale po co. Do władzy, tak, na mocy absolutnie demokratycznie wyrażonej woli narodu, dorwała się grupa nieprawdopodobnych wręcz amatorów. W ciągu kilku tygodni udało się jej podważyć fundamenty demokracji, zrujnować wizerunek państwa, zakwestionować sensowny kierunek polskich przemian, wystawić na szwank finanse państwa.

Niestety nic nie wskazuje na to, że to koniec. To dopiero początek, bo w obsesji demontowania, nieszczenia czego się da, prezesa i jego ludzi chyba nikt nie powstrzyma. Nie będzie obiecywanej dobrej zmiany. Będzie zemsta, której zaprzeczano, jest niezwykła buta i arogancja, od których się odżegnywano. Nie byłem optymistą, uważałem, że nie będzie zbyt dobrze, ale okazuje się, że jest jeszcze gorzej niż sądziłem.

Zwykle nowa władza zwraca się do oponentów, mediów i publiki o sto dni spokoju. W Polsce to opozycja, publika i media powinny poprosić władzę o sto dni spokoju. Ale spokoju nie będzie. Naczelnik państwa zbyt długo czekał na pełnię władzy, by się teraz hamować. Będzie jazda bez trzymanki. Proponuje zapiąć pasy. Nie jesteśmy w rękach ludzi odpowiedzialnych i przewidywalnych.