Zamordowanie Gabriela Narutowicza przez prawicowego fanatyka Eligiusza Niewiadomskiego, było symboliczne. Ukazało ono dobitnie, że mamy „dwie Polski” jak pisała Maria Dąbrowska. Jedna to ta otwarta, tolerancyjna, odporna na jad antysemityzmu, druga to wietrząca spiski, dzieląca ludzi na lepszych i gorszych. Brzmi nader aktualnie, prawda?

REKLAMA

Spory jakie towarzyszyły wyborowi pierwszego prezydenta w dziejach Rzeczpospolitej, są trudne do opisania. Uaktywniła się wówczas prawica narodowa, która w sposób brutalny i bezpardonowy zaatakowała wybitnego uczonego, prezydenta-elekta, prof. Gabriela Narutowicza. Swoje dołożył również kler, który antysemicką nagonkę podgrzewał do granic wytrzymałości. W atakach brylował poseł ks. Kazimierz Lutosławski.

Przed pierwszymi wyborami prezydenckimi w historii Polski naturalną kandydaturą wydawała się być osoba Józefa Piłsudskiego. Ten jednak nie chciał obejmować de facto urzędu, który w rzeczywistości nie stanowił żadnej władzy, bowiem Konstytucja marcowa z 1921 roku ograniczała bardzo pole działania głowy państwa. Ks. Kazimierz Lutosławski jednak, przeczuwając „nieszczęście” z kandydatury Piłsudskiego ostrzegał przed jego wyborem- „ Otóż przede wszystkim musimy sobie postawić pytanie, czyją politycznie jest ta kandydatura, to jest, jaka siła polityczna była rzeczywistą sprężyną, która tego człowieka na stanowisko Prezydenta dzisiaj jeszcze forsować próbowała? Na to pytanie odpowiadamy z całą stanowczością: to jest kandydatura wojującego żydostwa! (…) Piłsudski nie od dziś jest narzędziem międzynarodowego żydostwa dla walki z Narodem Polskim, aby go do niepodległości nie dopuścić.(...) Jest to zatem kandydatura bojowa, przez żydostwo międzynarodowe od dawna przeciw Narodowi Polskiemu używana i wysuwana. Dziś ta kandydatura mogła być ponownie Polsce narzucona tylko przy pomocy głosów Żydów i ich pachołków w Zgromadzeniu Narodowym”. Stało się jednak inaczej. Zgromadzenie Narodowe wybrało Gabriela Narutowicz na urząd Prezydenta RP.

W prasie narodowej obrzucano nowego Prezydenta jadem nienawiści, zwymyślano go od Żydów, jakby to była jakaś obelga, masonów, twierdzono, że to nie prawdziwy Polak. Politycy endecji podgrzewali atmosferę. Dla mordercy, prezydent był uosobieniem zdrady narodowej. Dlaczego? Gdyż według niego osoba prezydenta uosabiała cały pejzaż ówczesnej Rzeczpospolitej, czyli w prawicowym tłumaczeniu, Gabriel Narutowicz to zdrajca, ponieważ został wybrany głosami niepolskimi. Jednak ówczesna Polska składała się w 1/3 właśnie z mniejszości narodowych, trudno byłoby wyrzucić poza nawias społeczny taką grupę ludzi. Patriotyzm w prawicowym wydaniu to bardzo subiektywny osąd historii. Do dziś ta plama nie stanowi dla niej hańby. Dla działaczy ONR – którzy współorganizują Marsz Niepodległości – osoba Niewiadowskiego jest wyjątkowa i pokrzywdzona. „Dla was zbrodniarz, dla nas bohater”- mówią ich propagandowe plakaty.. Morderca pierwszego Prezydenta RP doczekał się nawet piosenek skrajnych prawicowych środowisk.

Morderca był dumny ze swojego czynu. Chciał zabić Piłsudskiego, podczas procesu wyraził jednak żal, bynajmniej nie dlatego, że zabił, lecz dlatego, że zabić chciał kogo innego: „Doznałem uczucia męki i goryczy, że oto ten człowiek, twórca Judeo-Polski, główny w moich oczach sprawca nieszczęść ostatnich czterech lat, będzie dalej grał wybitną rolę w życiu Polski… Piłsudski nie dorósł do roli, jaką przeznaczyły mu dzieje. Przez cztery lata ja i całe moje pokolenie patrzyliśmy na poniewierkę Rzeczpospolitej, na wszystkie zniewagi, jakie jej wyrządzono, na najstraszniejszą rzecz, jaka może naród spotkać: rozkład ducha, który dzisiaj objął wszystkie klasy”. Gdy czyta się tę wypowiedź, doznaje się swoistego Deja vu. Może się bowiem wydawać, że wypowiedział je ktoś wczoraj, przedwczoraj, tydzień temu. I wypowie je jutro.

Eligiusz Niewiadomski został skazany na karę śmierci. Czczony był później przez narodowców, jako bohater narodowy. W Kościołach odprawiano na niego msze. W mowach pogrzebowych żegnano „wielkiego syna ojczyzny”, „wojownika za polskość Polski”. W dniu wykonania wyroku „Dziennik Poznański” opublikował list Niewiadomskiego „do wszystkich prawdziwych Polaków”: „Czyn mój dopiero zakwitnie oblany krwią moją. Zakwitnie, to znaczy przemówi do narodu. Głupcy i hipokryci widzą w nim akt szaleństwa lub fanatyzmu. Tak nie jest. To, na co patrzą nasze oczy, nie jest jeszcze Polską. To jest dopiero Polska Piłsudskiego – Judeo – Polska. Naród polski do głosu w niej jeszcze nie doszedł. Polskę prawdziwą trzeba dopiero zdobywać i zbudować. W walce o nią niech się hartuje duch pokolenia”. W dzisiejszej Polsce nie ma już antysemityzmu, jest judeosceptyczna część społeczeństwa.

Zamordowany Gabriel Narutowicz jest dziś mało znany. Jest za to ceniony w Szwajcarii, gdzie był profesorem w katedrze budownictwa wodnego na Politechnice w Zurychu. W latach 1913–1919 pełnił tam funkcję dziekana. Był również członkiem szwajcarskiej komisji gospodarki wodnej. W 1915 r. został przewodniczącym międzynarodowej komisji regulacji Renu. Co oczywiste, w Szwajcarii jest bardziej ceniony niż w Polsce.