Fot. AG

Przewrotna i przekupna ludzka natura poszukuje dziś jakichś korzyści z zagłady, którą sobie zgotowaliśmy. Paryski szczyt klimatyczny, w który oczywiście nie wierzyłem, nie wykroczył poza ramy świeckiej mszy w intencji „oby było dobrze”, co ostatecznie uświadomił mi Jaś Kapela, zwracając uwagę, iż na szczycie nie podjęto nawet w ramach podstolika i podpanelika problemu spożywania "mięska-mniam” przez osobliwy twór zwany ludzkością. Nie ma już żadnych tajemnic do rozwiązania. Może ostatnia, jak będąc koroną stworzenia, doprowadziliśmy do zagłady siebie i tę cudowną różnorodność na okruchu skały we Wszechświecie. Nie zostało nam zbyt wiele czasu, aby to ustalić.

REKLAMA

Czytam ostatnio „Ryszarda III”. Cały czas czytam Szekspira po kawałku. Może podświadomie sięgnąłem po Ryszarda, bo a contrario wobec Ryszarda III ostatnią deską ratunku dla Polski i Polaków jest dziś inny Ryszard. Praktyk i pragmatyk bankowo-globalizacyjnego reżimu. Może dziejowa przewrotność działa w ten sposób, że wybraniec pochodzić będzie z kasty wyzyskującej. Kasta wyzyskiwana jeszcze tej dialektyki nie chwyta, ale będzie się musiała na niej oprzeć, aby nie trafić ręce szaleńców na dobre. Ale nie o tym chciałem pisać. Jest taki fragment w „Ryszardzie III”, który doskonale się nadaje jako komentarz do tego paryskiego szczytu, świeckiej mszy o deszcz, o wodę, o powietrze, ptaki i drzewa, które zmieliliśmy i przerobiliśmy na fantazmaty przedmiotów na mięsko-mniam. No więc w „Ryszardzie III” stoi:

Przez miłość Boga, precz stąd szpetny diable! Przestań nas dręczyć, bo na twoje piekło Błogosławioną ziemię tę zmieniłeś, Gdyż ją bluźnierczych przekleństw zalał falą. Jeśli z radością patrzysz na twe czyny, Spójrz na to morderstw swoich arcydzieło.

Dla czytających bez zrozumienia podaję gotową interpretację – szpetny diabeł to my, ludzie, my człowiek, my ludzkość!

Nadchodzą czasy wielkiej perwersji. Ona się już w niektórych miejscach zaczęła. Jeszcze jest gdzie uciec. Ludzie jak ziemniaki uciekają na północ. Z północy nie będzie już ucieczki. Świnie karmi się świniami, jak donoszą organizacje pro-zwierzęce (pro ludzkie trzeba by pisać w niewynaturzonym języku). Rozwiązaniem problemu głodu, który nas niechybnie czeka miało być w „Zielonej pożywce” spożywanie zmielonych ciał zmarłych. Ale to by nie chwyciło. Dziś, kiedy patrzę na ludzkość wiem, że świnie, aby je pożerać, trzeba będzie też czymś nakarmić. Ostatni człowiek umrze w chwilę po tym, jak pożre ostatnią świnię. Jaki jest najbardziej perwersyjny, idiotyczny przedmiot stworzony przez człowieka? Klimatyzator. Chłodzi wewnątrz, podgrzewa na zewnątrz. Żeby zewnątrz nie dostało się do wewnątrz musi chłodzić.

W radio profesor klimatolog z PAN, pani z organizacji, która chce się jakoś odnieść do problemu globalnego ocieplenia, poszukują wspólnie z panem redaktorem pozytywnych aspektów globalnego ocieplenia. Pierwszy z nich, to że wzrośnie nam świadomość. Nadejdzie (może) dobra zmiana. (Jedna już nadeszła, działa, walczy, szarpie i gryzie). Nadejdzie czas zrozumienia. Techniczny język oświecenia. Kubatury i przestrzenie przyjmujące i oddające ciepło. Tereny zielone pozbawione elementów zielonych. Parki bez drzew i ścieżki z kamienia. Elektryczne samochody i kochający się ludzie. Uprawy się trochę przesuną na północ. U nas kukurydza, na północy ziemniaki. A na dalekiej północy uchodźcy z całej ziemi, niczym diabły na łebku szpilki.

Nic z tych rzeczy. Śnieg nie spadnie. Kwiaty nie zakwitną. Będzie jedna pora roku raz wilgotna a raz sucha. Będą samotne okaleczone drzewa poustawiane bez sensu w polskich miastach. Niemi świadkowie naszej zagłady. Nawet, gdyby chciały nam pomóc i dać trochę powietrza, już nie zdołają. Obcięliśmy im ręce, głowy i włosy.

Nie ma korzyści. Zewnątrz do wewnątrz. My, ludzkość!