Jest tragicznym paradoksem, że Lech Kaczyński przynosi PiSowi zdecydowanie większe korzyści po swojej śmierci niż za życia. Partia Prezesa Pana intensyfikuje brązowienie nieżyjącego prezydenta. Nie mylić z brunatnieniem, które cechuje działania prezesa Kaczyńskiego, cynicznie wykorzystującego zmarłego brata w walce politycznej. Igrzyska z Lechem mają odwrócić uwagę od pełzającego zamachu stanu. Są potrzebne także dlatego, że chleba będzie mniej i w póżniejszym terminie niż premier Szydło naobiecywała przed wyborami.
Uroczyste Zgromadzenie Narodowe z okazji 10 rocznicy złożenia przysięgi prezydenckiej przez Lecha Kaczyńskiego (22.12) jest bez wątpienia wygłupem, który go ośmiesza. Tym tragiczniejszym, że nieżyjący prezydent nie może się bronić. Dowodzi to bezbrzeżnego cynizmu organizatorów. Czy nędzę też świętowanie innych wydarzeń z publicznego życia brata prezesa? Jeśli tak, to zdecydowanie lepszą okazją jest rocznica złożenia przez Lecha Kaczyńskiego meldunku o wykonaniu zadania (23 października). Ten akt, jak żaden inny, podkreśla bowiem władzę i wpływy prezesa PiS.
Aby nie zamykać uroczystości w gmachu Sejmu i upowszechnić igrzyska, warto robić obowiązkowy pochód posłów i senatorów z Wiejskiej do Pałacu Prezydenckiego (za nieobecność kara finansowa). Im częściej, tym lepiej. Kiedy sytuacja gospodarcza Polski się pogorszy, trzeba będzie upamiętniać także miesięcznice i tygodnice.
Pozostaje problem, jak nadrobić 9 straconych rocznic i 110 straconych miesięcznic ślubowania oraz 10 rocznic i 111 miesięcznic składania prezesowi meldunku o wykonaniu zadania. Nie da się ukryć, że za brak takich obchodów do 10 kwietnia 2010 r. odpowiedzialność ponosi osobiście prezydent Lech Kaczyński. Nie znaczy to, że jego błędu czy raczej skromności, PiS nie może naprawić. Za zaniechanie w kolejnych latach winę ponosi PO.
Jest wielce prawdopodobne, że po wyborach 2019, jeśli do nich w ogóle dojdzie, nowa sejmowa większość uniemożliwi kontynuację okolicznościowych szopek związanych z upamiętnianiem Lecha Kaczyńskiego. Ostaną się ewentualnie smoleńskie. Wynikają one nie z żałoby, a z cynicznej gry PiS, które nie cofnie się przed niczym, byle dzielić i rządzić.
