Polacy nie pozwolą sobie na to, żeby trzymać ich pod butem.
Polacy nie pozwolą sobie na to, żeby trzymać ich pod butem. Przemek Wierzchowski/Agencja Gazeta

Od momentu przejęcia władzy przez PiS, nie ma dnia, byśmy nie dowiadywali się o jakimś sensacyjnym i kuriozalnym posunięciu polityków tej partii. Nie trzeba być „wulkanem intelektu”, żeby widzieć, iż prezes Jarosław Kaczyński, nieoficjalnie sprawujący urząd prezydenta, premiera i szefa klubu parlamentarnego,j ma władzę absolutną w Polsce. Tutaj nie chodzi już o obsadzanie stanowisk i pieniądze. Brutalna prawda jest taka, że Kaczyński jest ciężko chory na władzę (wcale tego nie ukrywa) i do tego otoczony osobami, które mają swoje własne dolegliwości. Jeśli, my, Polacy nie powstrzymamy tej niszczycielskiej szarży „architektów chaosu” , to za chwilę obudzimy się w kraju, nie będącym już w Unii Europejskiej i NATO, nad którym krąży widmo wojny domowej.

REKLAMA
O tym, że prezes występuje w trzech osobach i nie jest to Ojciec, Syn i Duch Święty, przekonaliśmy się podczas obchodów rocznicowych. Podczas przystanków na trasie marszu w blasku fleszy i kamer o losach Polski mówił tylko Kaczyński. Żadna władza po 1989 roku w demokratycznej Polsce nie narobiła takiego bajzlu, w tak krótkim czasie. Zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego jest tylko jednym z powodów dla, którego ludzie tak tłumnie wyszli na ulice w całej Polsce. Polacy przewidują kolejne kroki, czyli radykalne zmiany w Konstytucji RP i PiS, jako przewodnią siłę narodu. A to już przerabialiśmy.
Polki i Polacy już nawet nie liczą na spełnienie obietnic wyborczych. Idą ulicami, żeby powstrzymać demontaż prawny kraju i prowadzoną przez PiS politykę zagraniczną. Największe zagrożenie niosą ze sobą Kaczyński, Macierewicz i Ziobro. Ten pierwszy, o obłędnym spojrzeniu, nie liczy się ze zdaniem innym niż swoje. Drugi, cierpiący na „syndrom smoleński”, zajął się tropieniem wrogów narodu. Trzeci natomiast, żeby było zabawniej – prawnik, ma orzeczenia TK , konstytucjonalistów oraz wielu innych autorytetów prawnych za nic, w myśl zasady - paragraf zawsze się znajdzie lub tej bardziej drastycznej – nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani.
Pierwszy raz mamy do czynienia z sytuacją, kiedy trzech byłych prezydentów Polski: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski oraz Bronisław Komorowski, stanęli w jednym szeregu i mówią tym samych głosem o zagrożeniu wojną domową, porozumiewając się ponad poglądowymi podziałami. Przeciwko PiS są środowiska intelektualne, pisarze, artyści. I tych ludzi będzie przybywać.
I nic dziwnego, ponieważ w sejmie zasiadają ludzie, którzy w większości znaleźli się tam zupełnie przypadkiem. Nie mają pojęcia o czym mówią, ale mają immunitety i mandaty. Dla Kornela Morawieckiego (Kukiz’15) – kiedyś czołowego działacza podziemnej opozycji w czasach PRL, to co dzieje się dzisiaj na ulicach nie jest niczym nadzwyczajnym. Jego zdaniem, dopiero wtedy, kiedy w stronę sejmu ruszą miliony Polaków, a władze użyją siły, to będzie wówczas sygnał, że istnieje zjawisko niezadowolenia z obecnych rządów PiS. Takich "geniuszy" polityki jest więcej. Arogancja, brak kultury politycznej i kultury w ogóle, klasy, to bardzo krótka charakterystyka PiS oraz ich fanów w sejmie. O wiedzy, empatii społecznej, nie ma się co rozwijać, ponieważ trudno pisać o czymś, czego po prostu nie ma.
Sondaże PiS spadają na łeb na szyję. Zaufanie do prezydenta i rządu również. W tej sytuacji Kaczyński będzie kurczowo trzymał się władzy i jak najszybciej „zabezpieczał ” prawnie kolejnymi ustawami oraz uchwałami podejmowanymi pod osłoną nocy. W tych warunkach czuje się jak ryba w wodzie I szeryf ich IV RP, Ziobro. Ale Jarosław Gowin przestał pokazywać się w mediach. Pytany przez dziennikarzy o TK ucieka sprzed kamer. Polska Razem, mając w sejmie 8 mandatów może pozbawić PiS i SP większości. Pisałem już wcześnie, że to właśnie Gowin, jako pierwszy koalicjant może przerwać to polityczne szaleństwo, ponieważ nie spodziewał się takiego biegu wydarzeń. Tutaj tli się światełko w tunelu. Referendum, powstrzymujące "PiSkrieg" i wcześniejsze wybory – pomysł dobry. Warunkiem przeprowadzenia plebiscytu jest jednak przyjęcie projektu obywatelskiego przez sejm.
PiS nie doceniło Polaków, w których odezwał się zew wolności. Prezes zaślepiony rządzą władzy zapomniał o zawieruchach historii, o specyfice polskiego narodu. A historia zatacza właśnie koło. Im więcej nas podczas manifestacji przeciwstawi się rządom szaleńców, tym szybciej teoretyczne istnienie PiS może przerodzić się w praktykę. Pięć mln wyborców to nie cała Polska, a Polska to nie partia PiS.