Na początku było słowo Krzysztofa Łozińskiego… Trzeba założyć KOD*. Potem Magda Canty wysłała mi ten tekst na Facebooku i kazała coś z nim zrobić. Potem Danuta Kuroń go ode mnie udostępniła. Potem założyłem grupę Komitet Obrony Demokracji na FB. No i doszło do wybuchu…

REKLAMA

Wszystko to miało miejsce 19 listopada 2015 roku. Do wieczora było w grupie 100 osób. Skąd się wzięły? Nie wiem. Ja zaprosiłem 5 osób. Następnego dnia rano już było 200. Koło południa 300. I zaczynaliśmy wspólnie redagować Manifest. Jednocześnie poprosiłem Magdę Zagdańską o projekt logo. Kiedy je przysłała, grupa miała już 450 członków. Był piątek, wczesne popołudnie. Z siedmiu propozycji logo wybraliśmy, w drodze głosowania w dwóch turach, ten jeden.

W sobotę na grupie pojawił się dziennikarz. Maciej Orłowski. Zaczął pytać, dowiadywać się. Pod wieczór, kiedy zaczął działać, w grupie było 3.500 osób. Kiedy kończył to już było 3.700 osób. A do wieczora, kiedy pisała o nas Polityka, było 7.000 KODerek i KODerów. W nocy urosło do 14.000. W poniedziałek rano było nas ponad 30.000. I co dwie minuty przybywał kolejny członek naszej grupy. To była eksplozja.

W ten weekend zorganizowali się też koordynatorzy regionalni. W większości z dużych miast, mieliśmy osoby, które się zgłosiły, były gotowe działać, organizować struktury, przygotowywać działania i akcje. I jedno wielkie żądanie. Zróbmy coś! Wyjdźmy z Facebooka na ulice! Pokażmy, ile nas jest! Protestujmy!

Zaczęło się zainteresowanie mediów. A im więcej mówiły o nas media, tym większe było zaangażowanie obywateli. Zaczęły się urywać telefony, ludzie chcieli dołączać do nas poza internetem. Powstało oczekiwanie, żebyśmy rozmawiali z politykami. I żebyśmy ich zachęcili, do tworzenia wspólnego frontu. A Trybunał Konstytucyjny miał obradować 3 grudnia nad ustawą o TK uchwaloną w czerwcu. Pikieta. No bo jak się zorganizować, jak przewidzieć, ile nas będzie, jak pokazać poparcie i trwanie? Od 8:30 do 19:00. Cały dzień. Setki ludzi. W sumie przewinęło się chyba około 2.500 do 3.000. W czasie ogłoszenia wyroku ponad 250 osób. I ogromne emocje, zaskoczenie naszą liczebnością, niezła organizacja. Na koniec zaczęły się jedynie kończyć baterie w megafonach. Ale się udało. A wieczorem rozmowy. Zwykłe rozmowy, każdy mógł podejść, podzielić się wrażeniami, refleksjami, pomysłami. Udało się!

9 grudnia kolejne obrady TK. Ale już było wiadomo, że 12.12 o 12:00 Marsz. No to nie można było urządzać wielkiej imprezy 3 dni wcześniej. Pikieta wsparcia od 12:00 do 15:00. I znowu było nas kilka razy więcej, niż planowaliśmy. Ponad 70 osób, a chcieliśmy tylko zaznaczyć swoją obecność…

Marsz. Wielka niewiadoma. 11:30 – pół godziny przed startem – siedzimy z liderami opozycji w autobusie i zastanawiamy się. Mało ludzi przyszło, robimy manifestację i się rozchodzimy. Nie róbmy małego Marszu, bo będą się z nas śmiać. Zaufajcie, mówię, ludzie idą. O 12:00 aleja Szucha jest prawie pełna. O 12:15 Policja wzywa, żeby już zaczynać program oficjalny i szybko ruszać, bo możemy nie zapanować nad tłumem wchodzącym z dwóch stron w jedną ulicę. Przemówienia, skandowanie, śpiewamy Mazurek Dąbrowskiego. Cała aleja Szucha śpiewa. Jest gigantyczna moc!

Ruszamy. Nagłośnienie nie daje rady, ale my dajemy! Dochodzimy do Sejmu, idziemy dalej, bo nie udało się podstawić autobusu z nagłośnieniem. Nie dało się przejechać. Urząd Miasta informuje, że jest nas około 50.000. Dochodzimy do Pałacu Prezydenckiego. Tłum gęsty, że trudno się ruszyć. Ale wszyscy uśmiechnięci i zadowoleni. Policja informuje, że jest około 65.000 uczestników Marszu i że stale rośnie. Musimy się rozwiązać bez wielkich przemówień, bo w takim ścisku nie jesteśmy w stanie nic więcej zrobić, a gęstniejący tłum może zagrażać bezpieczeństwu, jeżeli nie przejdziemy dalej. Kończymy. Przechodzimy dalej w stronę Placu Piłsudskiego oraz Placu Zamkowego. Tysiące życzliwych słów, uścisków dłoni, szczerych uśmiechów.

W manifestacjach solidarności w sumie prawie 20.000 w sześciu miastach w Polsce. Komitet Obrony Demokracji powstał i się pokazał!

Potem pojawia się propozycja nowej ustawy o TK. Musimy wyrazić sprzeciw. I wątpliwości… Czy możemy co tydzień wychodzić? Czy ktoś przyjdzie? Czy uda się utrzymać atmosferę i zaangażowanie? Trudno, ludzie domagają się organizacji, więc działamy. Tym razem w wielu miastach. Próba dla wszystkich prawie struktur regionalnych. 19.12 również o 12:00. W całej Polsce i wielu miastach poza Polską. Znowu wielka mobilizacja, znowu wielkie zaangażowanie i… około 100.000 osób. Życzliwość, serdeczność, otwartość i umiłowanie demokracji, pragnienie wolności. To główny przekaz. KOD to dziesiątki tysięcy obywateli. Świadomych, zaangażowanych, gotowych do działania.

23 grudnia ogłosiliśmy obywatelską inicjatywę ustawodawczą. Chcemy pomóc w tworzeniu ładu prawnego i konstytucyjnego. Po świętach zaczniemy zbierać podpisy. Będziemy informować na bieżąco o wszystkich naszych działaniach. Ale teraz trzeba powiedzieć coś więcej.

Musimy sobie wszyscy podziękować. Komitet Obrony Demokracji powstał dzięki zaangażowaniu dziesiątek tysięcy Polaków. W przeddzień świąt Bożego Narodzenia, w Wigilię, musimy sobie wszyscy życzyć wolności, demokracji i rządów prawa. A ja życzę Państwu spokojnych i radosnych świąt, spędzonych w atmosferze życzliwości i uśmiechu. Odpoczywajmy, bo za kilka dni czekają nas kolejne działania.

Wszystkim obywatelom, budującym społeczeństwo obywatelskie, życzę wszystkiego najlepszego!

Autor: Mateusz Kijowski