Tylko jeden z nich będzie musiał tłumaczyć się z obietnic wyborczych. I nie będzie to prezes PiS.
Tylko jeden z nich będzie musiał tłumaczyć się z obietnic wyborczych. I nie będzie to prezes PiS. Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

A, że prezesa nie było tam, gdzie mówił, że wtedy był, powstał dziwaczny tygiel pn. PiS. Prawo i Sprawiedliwość to radykalna prawica o skrajnie socjalnym programie lewicowym. Kuriozum niespotykane w krajach pierwszego, drugie i trzeciego świata. Ta partia mogłaby w zasadzie funkcjonować samodzielnie w Polsce, gdyby jej prawicowość i pakiet socjalny nie były jedną wielką fikcją. Bo, kto nie chciałby dostać wędki razem z rybą? W dalszej części tekstu również o różnicy między złą, a dobrą stroną mocy...

REKLAMA
PiS wywrócił wszelkie definicje prawicy do góry nogami. Gdyby spróbować określić tę partię i ująć w jakichś ramach politologicznych, to byłoby to nie lada wyzwanie już nie tylko dla socjologów, ale przede wszystkim specjalistów z zakresu psychologii społecznej.
A w niektórych, indywidualnych przypadkach nawet dla psychiatrów.
Partia prawicowa, wątpiąc w sens i skuteczność programu ulepszania świata za pomocą „centralnego sterowania” ze strony instytucji państwowych, powinna zdecydowanie stawiać na indywidualne zdolności jednostki, na samodzielność. I tutaj znów uczepię się tego biednego prezesa, który centralnie próbuje sterować jednostkami, zbijając je w masy pozbawione indywidualizmu. Jedyną jednostką, w której niezwykłe umiejętności wierzy Jarosław Kaczyński jest… Jarosław Kaczyński. Inne wartości prawicowe, to oczywiście wiara, religia, tradycja, rodzina, patriotyzm, dobra narodowe i historyczne.
Te wartości należy oczywiście chronić, a naród ocalić od zapomnienia. Na tym PiS nie koncentruje się. No może poza historią. A historia ma to do siebie, że czas przeszły dokonany, to to co już było. Prezes sprawia wrażenie człowieka, który utknął w przeszłości, uważając, że to otaczająca go rzeczywistość. Wrogowie PiS to komuniści, postkomuniści, aparatczycy PZPR. I oczywiście "resortowe dzieci". Tak na wszelki wypadek, gdyby zaczęło brakować tych pierwszych wymienionych. A utwierdzać Kaczyńskiego ma chyba w tym przekonaniu poseł Stanisław Piotrowicz – PRL-owski prokurator ścigający podziemną opozycję. Ba! W 2007 roku nawet sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, czyli prezesa PiS, wtedy i dziś. I inni obywatele w jego szeregach wyjątkowo aktywni oraz zasłużeni w czasach minionych. Teraz to już nawet nie wiadomo, kto stał tam, gdzie kiedyś stało ZOMO.
Ten patron myśli niepodległościowej (bezcenna wartość prawicowa) zdaje się nie mieć pojęcia, że Polska jest krajem niepodległym. Choć w mniemaniu prezesa zapewne jesteśmy pod zaborami Unii Europejskiej i NATO. I ciśnie się pod klawisze popularne zadnie – „gdyby nie ta Unia, to nie mielibyśmy autostrad”. Co jakiś czas wszyscy słyszymy takie słowa. Tutaj wychodzi prawicowy indywidualizm prezesa. A po diabła mu autostrady, skoro nie ma prawka i samochodu? Pod wymienione wcześniej: patriotyzm, dobra narodowe i historyczne, można na siłę podciągnąć marsze rocznicowe – niepodległościowe, z przystankami przy pomnikach. Takie prawie pochody w zadumie i milczeniu, taki niemy krzyk ciszy. Słowem - pełna kultura.
Za to socjalna strona PiS, to niezaprzeczalnie efekt wsłuchania się w tej zadumie w potrzeby wyborców. Wszyscy pamiętają 500 zł na każde dziecko, ale ten całościowy pakiet był w opcji „full wypas”. Takiej oferty nie miała nawet w latach swojej świetności Polska Partia Socjalistyczna. Oj, będzie trzeba iście prawicowej siły, żeby to wszystko udźwignąć. Ale to już pozostaje na głowie premier Szydło i prezydenta Dudy. Przecież to oni obiecali.
Na fali popularności długo oczekiwanego filmu "Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy", pozwolę sobie przytoczyć słowa, które zapadły mi kiedyś w głowie i ostatnio często powracają w myślach. Mianowicie: Imperator chciał zawładnąć światem zewnętrznym, Yoda światem wewnętrznym. I to jest ta różnica między złą, a dobrą stroną mocy...
Marzeniem Jarosława Kaczyńskiego jest stanie się drugim Józefem Piłsudskim. Naczelnikiem, wodzem narodu polskiego w XXI wieku. Ale to już nie te czasy, nie ten kaliber i kategoria wagowa. To być może dlatego, że prezesa Jarka nie było tam. Kwestia internowania nie jest też bez znaczenia. I kto wie, czy ręki do całej tej sytuacji w Polsce nie przyłożył Tusk Donald, obejmując stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. To dodatkowo musiało dobić prezesa. O funkcji prezydenta Świata nie słyszałem, więc tu może być pis pogrzebany.