
W wigilię Świąt Bożego Narodzenia na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych pojawił się komunikat o wystąpieniu Ministra Waszczykowskiego do Komisji Weneckiej „z prośbą o opinię na temat zagadnień prawnych będących przedmiotem prac nad nowelizacją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym”. Prośba nie odnosi się jednak do tekstu nowelizacji przyjętego, tego samego dnia, przez Senat RP.
Według komunikatu MSZ, w związku z kontrowersjami jakie budziły wprowadzane zmiany w ustawie o TK, Minister przekazuje do rozpatrzenia prośbę o opinię, załączając zaproponowane przez Sejm rozwiązania prawne. Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo, w skrócie nazywana Komisją Wenecką potwierdziła wpłynięcie takiego wniosku już 23 grudnia, czyli przed dyskusją w Senacie. Najbardziej zaskakujący jest fakt, iż dokumenty, które mają być podstawą do wydania opinii to zgłoszone w dniu 2 grudnia oraz 15 grudnia poprawki poselskie (druki sejmowe nr 122 i 129). Nie ma więc organ, do którego zgłosiło się nasze Ministerstwo, tekstu nowelizacji po przyjętych, podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Legislacyjnej w dniu 21.12.2015, kolejnych poprawkach. Zabrakło tym sposobem w przekazanych dokumentach, między innymi, następujących zapisów:
- możliwość oprotestowania wyroku: jeśli strona postępowania uzna, że orzeczenie zostało wydane "z rażącym naruszeniem zasad postępowania", może złożyć wniosek o wznowienie; wniosek wstrzymuje publikację orzeczenia
- Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK traci kompetencje do wygaszania mandatu sędziego i złożenia z urzędu; decyduje o tym na jego wniosek Sejm,
- możliwość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów TK na wniosek Prezydenta lub Ministra Sprawiedliwości,
czy też informacji o uchyleniu rozdziału regulującego postępowanie w sprawie stwierdzenia przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta RP.
Nie ma też do dyspozycji zastrzeżeń, jakie do tej nowelizacji wnosili posłowie i senatorowie innych ugrupowań, przedstawiciele organizacji pozarządowych czy Biuro Legislacyjne Senatu RP.
Warto też przypomnieć, że Komisja Wenecka nie jest instytucją Unii Europejskiej, a skierowana do niej prośba zbiegła się z otrzymaniem pytania ze strony Komisji Europejskiej, które po sparafrazowaniu na język Pasikowskiego brzmiałoby: Stopczyk co Wy tam palicie? Wygląda to więc na klasyczny wybieg do przodu. Ale skoro wszystkie zmiany są, jak przekonują wnioskodawcy, dobre – dlaczego zostały przemilczane? W jaki sposób taki fortel ma zbudować naszą wiarygodność i wzmocnić wizerunek na forum organizacji międzynarodowych, które zostają wykorzystywane do politycznych gier? Polska miała powstać z kolan i rzeczywiście - wydaje się, że zaczyna chodzić… w pieluchach.
