
Mandżurski kandydat to taka jednostka dyspozycyjna, ubezwłasnowolniona umysłowo. Podobno wpadli na to Amerykanie. Ściślej służby CIA. Rzekomo było takich kilku kandydatów, którzy odwrócili bieg wydarzeń i zmienili historię, zasłaniając się później niepamięcią. To działa mniej więcej tak. Dzwoni w nocy telefon. Rozmówca w słuchawce mówi hasło i padają np. słowa: Andrzej podpisz jutro ustawę. I sprawa załatwiona. W Polsce w szeregach PiS od takich kandydatów aż się roi.
Różnica jest taka, że Polska to nie USA. A mandżurski kandydat Duda stał się prezydentem RP. My, naród, wpadliśmy w pułapkę, z której póki co nie sposób się wydostać. Pisowskie władze i ich koalicjanci mają za nic opinię konstytucjonalistów, środowisk naukowych, o najgorszym sorcie Polaków nie wspomnę. Chociaż ten lepszy też ich nie obchodzi.
To, że Duda czy Szydło, to nawet nie marionetki, lecz manekiny Kaczyńskiego, wie od wielu miesięcy 3/4 narodu. Duda wie natomiast doskonale jako prawnik, znający opinię sędziów Sądu Najwyższego, że tzw. "ustawa naprawcza" o Trybunale Konstytucyjnym jest niezgodna z Konstytucją RP. To celowe bezprawne, nietyczne i niemoralne działanie na szkodę demokratycznego państwa. Duda nie ma już twarzy, honoru i szacunku, kręgosłupa moralnego. Jest wasalem Kaczyńskiego, pełniącym na nieszczęście najwyższy urząd w III RP. Podejrzewam, że on nawet nie czyta, tego co podsuwa mu do podpisania jego guru.
Ale to nie tylko sprawa Dudy, Szydło, Ziobry czy Kaczyńskiego i reszty jego załogi. To problem nas wszystkich. Wstydzimy się od dwóch miesięcy, że demokratycznie dopuściliśmy do władzy takich ludzi. Żyjących gdzieś w świecie równoległym. Byliśmy oburzeni, kiedy w amerykańskiej prasie pojawiały się słowa: "polskie obozy koncentracyjne". Gniew jak najbardziej uzasadniony. Teraz jest nam wstyd, kiedy zagraniczne media cytują polskie władze, które nas kompromitują.
Wstyd to jedno, ale najgorsza jest ta bezsilność, kiedy patrzy się na cyniczny śmiech tych ludzi, arogancję, brak ogłady, kultury osobistej, klasy, dobrego stylu. Drugie, to strach. Nie przed tym, że bezpośrednio coś nam się stanie, ale lęk przed tą demolką prawną, strukturalną, zamknięciem się, wycofaniem. To zwyczajna obawa, że nie da się tego wszystkiego odbudować. Teraz nas tego typu zmiany prawne nie dotyczą, ale lada moment zcentralizowana władza będzie je wdrażać aż do poziomu struktur lokalnych. Przyjedzie też czas na zmiany społeczno - obyczajowe. I nie będzie to zapowiadana "dobra zmiana". Już teraz Ci, którzy mówią, że coś im się nie podoba, nazywani są najgorszym sortem Polaków. Nie można skarżyć się i oczerniać władzy. Wszyscy muszą się dostosować i obwieszczać, że jest super.
Dopóki nieudolnie stery trzymają PIS, SP, PR, z Kaczyńskim na czele, Polska będzie staczała się po równi pochyłej. Kiedy jakiś socjolog mówi, że daje tej władzy nie dłużej niż dwa lata rządów, to mam ochotę wyciągnąć go z telewizora. Nie mamy tyle czasu! Nie chodzi o zemstę, odwet. Chodzi o to, żeby było normalnie.
