PiS najwyraźniej doszedł do wniosku, że zima to dobra pora na skoki i zafundował Polsce skaczącą rewolucję. Dziś (29.12) pora na skok czwarty - na media publiczne. Dla większego dramatyzmu skoki następują w nocy, ich celem jest niepodzielna władza. W dziejach zdarzały się pełzające rewolucje, skacząca to autorski pomysł PiS.
Media publiczne to już czwarty skok w celu zawłaszczenia państwa. Oczywiście PiS na wszystko ma własne wytłumaczenie. Pierwszy skok, na prezydium Sejmu - bo OSZCZĘDNOŚCI. Drugi skok, na komisję d.s. Służb Specjalnych – bo cywilna kontrola nad służbami. Trzeci skok, na Trybunał Konstytucyjny – bo ład konstytucyjny. Skok na media publiczne – ze względu na instytucję kultury! Naprawdę, bardzo swoiście pojmowanej kultury. Rewolucja Mao w Chinach też nazywała się kulturalna i pod tym względem miała wiele wspólnego z działaniem PiS. Skacząc po absolutną władzę ludzie Kaczyńskiego chcą przywrócić Radiokomitet z czasów PRL, powołany jeszcze dekretem Bieruta. Bo jak można inaczej nazwać stawianie partyjnego funkcjonariusza na czele mediów publicznych? Przepraszam, teraz już przecież narodowych. Z lat dzieciństwa, szczególnie z pochodów pierwszomajowych, pamiętam hasło "naród z partią, partia z narodem". Nie przypuszczałam, że jeszcze stanie się ono aktualne...
Wróćmy jednak do skoku na media. Przypomnijmy najczęściej powtarzane przez PiS argumenty:
1. „PSL i Platforma dokonały też skoku na media”
Bzdura. PSL i PO wprowadziły konkursy, których PiS nie miał zwyczaju przeprowadzać w latach 2005-2007. Za PSL-PO kandydaci do mediów publicznych musieli mieć rekomendacje senatów uczelni wyższych w Polsce. Za PiS wystarczą rekomendacje od PiS. Na czele rady nadzorczej publicznego radia stoi prof. Janusz Adamowski, dziekan wydziału dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Teraz może zastąpić go fachowiec od mediów z dyplomem od Jarosława Kaczyńskiego.
2. „PiS był niszczony w mediach publicznych”
Nieprawda. Media publiczne rozliczają się co do sekundy z obecności polityków wszystkich partii w swoich programach i to 24h/dobę. Nie obowiązuje to ani mediów komercyjnych ani Radia Maryja, gdzie proporcje są wedle sympatii. Obecność w mediach publicznych PiS jest pierwsza, gdzieniegdzie druga. I w mediach publicznych to standard. Wbrew temu, co opowiadają posłowie PiS (Sellin, Czabański, Gliński) – obecność partii politycznych, czy Komitetu Prezydenta Dudy w majowych programach publicystycznych na antenach mediów publicznych była i jest prawie równa PO czy komitetowi Komorowskiego.
3. „Brak wartości w mediach publicznych – gender etc.
Media publiczne jako jedyne promują wysoką kulturę (olbrzymi sukces i ilość czasu na antenach mediów publicznych Konkursu Szopenowskiego, strony poświęcone Żołnierzom Wyklętym, Synodowi Biskupów, czy Rokowi Oskara Kolberga. …) Nie wiem, czy tak będzie dalej po rewolucji PiS...
Przykłady można mnożyć, tylko po co? Jarosław Kaczyński używa różnych figur myślowych, a cel od zawsze ma jeden - niepodzielna władza. Skok na telewizję i radio to niezbędny element z punktu widzenia strategii PiS. Jak w bardzo mądrej książce "Autoportret reportera" napisał Ryszard Kapuściński : "Ten ma władzę, kto ma studio telewizyjne, a szerzej - media w ogóle". Na szczęście dziś mamy jeszcze internet, a tego medium aż tak skutecznie kontrolować się nie da. Świat zmienił się od czasów PRL, choć niektórzy dalej myślą tymi kategoriami i chętnie przeskoczyliby do tamtej epoki. Jestem jednak przekonana, że dziś na dłuższą metę nie będzie to możliwe. I tego również życzę Państwu na 2016 rok.
